Dziś był prawdziwie wiosenny dzień, niestety, dla mnie nieogrodowy. Jakiś niemiły dyskomfort żołądkowo - jelitowy trochę mnie przeczołgał, więc nie pchałam się na siłę do ogrodu. Trochę ogarniałam mieszkanie i balkon, nieco zaniedbany przez zimę. Och, niech już będzie wiosna!
Na działce odkryłam malutką magnolię gwiaździstą . Bardzo się cieszę
Ja mam trochę tych sztuk, od mojej mamy, bo u niej już mają za ciasno . U mnie są bezproblemowe i nic się z nimi nie robi. Tzn czasami usuwam tylko stare liście, ale i tak po pewnym czasie by odpadły same.
Nie zauważyłam, żeby roślina mateczna zanikała.
Nie usuwam też kwiatów po przekwitnięciu.
No to i ja tak myślę. Wszystkiego się nie przerobi, i wszystkie go mieć nie można.
Papryka pardon u mnie też nie wykiełkowała. Będę szukać nasion w ciągu lata. A tym razem będę miała sklepową czerwono-żółtą-Romero. Pomidory mnie już też denerwują w domu, ale u mnie dopiero po świętach będzie szansa na wyprowadzkę.