Sobotnie przedpołudnie w Mazurkowie. Temeratura +7st, świeci słońce i aż się chce coś robić! Nie mogę się doczekać wiosny. Z tego chciejstwa i niedoczekania nie mogłam się powstrzymać i popełniłam już coś takiego i teraz czekam na właściwy termin siania:
A biorąc pod uwagę, że mamy miejscami dzikie i raczej w tym roku go całościowo nie zagospodarujemy porządnie powysiewam jednoroczne zanim się na porządnie zastanowię co i jak. Przynajmniej będzie kolorowo a co!

Chyba, że nic mi nie wzejdzie- jest taka możliwość też, ale ciiii. A to w tej większej paczce to facelia. Zamierzamy ją powysiewać jako zielony nawóz wszędzie tam gdzie mamy właśnie takowe dzikie pustkowie i fatalną ziemię, o chociażby tu:
Widzicie jaką konstrukcję popełnił Pan Mąż? To ochrona przed sarenkami i innymi żywymi współmieszkańcami okolicy wykonana z materiałów pobudowlanych. Jeszcze trzeba ją odrobinkę podwyższyć, bo uparta sarna jak szyję wyciągnie to jeszcze może sięgnie. Śniegu co prawda jak na lekarstwo, więc na razie strachu nie ma.
O a tu oto na mojej jedynej rabatce wychodzą krokusy: