W weekend buszowałam po lubelskich szkółkach.
W sumie to bardzo się cieszę, że nie mieszkam w pobliżu.
Mój ogród i portfel by tego nie wytrzymał

Miałam silne postanowienie nie kupowania niczego spoza listy, a na liście były tylko rozplenice, ale się nie udało.
Kupiłam zdecydowanie za dużo.
Teraz muszę część roślin wywalić, żeby posadzić nowe.
Będą przeróbki tylnej rabaty.
Odwiedziłam kilka ogrodów, nie ogrodowiskowych. I współczuję szusy.
U mnie w krytycznych momentach pada. Mam zielono.
Dziewczyny, albo mają wysuszone ogrody, bo nie podlewają, albo leją hektolitry wody.
Ciąg dalszy zdjęć z czerwca