Moniko nie dałem rady odpisać w ostatnim poście ale dopiero teraz. Dziś nie wysłałem gdyż zabrałem cały sprzet i poszedłem do przepięknego ogrodo-parku, który sąsiaduje z naszą budową. Tak się zastanawiałem że ma ktoś piękny ogród a wczoraj wypatrywałem orzechów i przejechałem wiazd do naszej ulicy i zobaczyłem że to park i dziś korzystając z przepięknej pogody na ciachałem fotek. Dosyć duży i przepięknie położony na wzgórku i nad samym jeziorem. Nazwa będzie na pierwszym zdjęciu. Byłem tam 2 godziny aż żal było opuszczać ale będę jeszcze nie raz. Naprawdę przepięknie tu te ogromne drzewa i taka ich ilość robi ogromne wrażenie do tego wygolona trawka i rabatki oraz bajkowe domy to niezapomniane widoki.
Gabrysiu witaj, tu z tądmożna czerpać inspiracje. Tu jest pięknie, gdyż nad jeziorem ciągnie się park a w nim stoją domy, później znów park i domy i tak w kółko. Nie ma żadnych ogrodzeń, bardzo mi się to podoba. Zresztą co ja będę zachwalał zobaczycie fotki.
Magdziu, z wyjazdu do Montrealu na razie zrezygnowałem.
Natalia to nic trudnego wystarczy nie bać się deszczu, mieć dobrą łopatę i rurę do podważania oraz sporo roślinek poupychanych w różnych miejscach
ale Twojemu ogrodowi nie jest to potrzebne
rano posadziłem żurawki które rosły w tym kawałku gdzie teraz dałem hortensje -do czasu gdy świerk Spek się nie rozrośnie
Tak teraz wygląda mój ogród - bez betonowego szamba na środku trawnika. Może to głupie, ale kocham ten widok Zasiana trawka na miejscu po szambie, wspaniale wyrosła i już jest po pierwszym koszeniu.
No i sterta aksamitek, pewnie z nicieniami, do spalenia.
W tle korzeń z wykopanej przy tarasie, forsycji.
Aniu, Wiem że jesteś zalatana, ja też wszystko muszę zrobić sam. Wychodzę przed siódmą wracam po siódmej. Muszę zrobić jedzenie, zakupy, żeby było z czego zrobić. Jakieś pranie raz w tygodniu. W soboty pracuję więc czasu bardzo mało mam. Posty piszę w pociągu lub w metrze, przynajmniej nie marnuje czasu. Nie mam internetu, więc żeby post wysłać muszę się bujać. Po barach, pizzerniach, stacji czy ławce na ulicy. Żeby zaglądać gdzieś jeszcze nie ma mowy. Przepraszam że do was nie zaglądam ale to jest poza moim zasięgiem. Nie wiem skąd jeszcze siłę biorę na to wszystko. Wczoraj nazbierałem tyle orzechów że dziś dopakowałem jedzenie i nie mogę udźwignąć roweru a na plecach komputer i cały sprzęt foto a po drodze do roboty jeszcze pewnie dopakuję orzechów. W poniedziałek kupiłem w sklepie bagażnik, błotniki i koszyk z tyłu to jestem teraz jak ciężarówka. Chciałem jeszcze z przodu ale na mój kierownik nie było uchwytu. Koliberek ładny inny niż w kanadzie w BC było 5 tu w ON jest tylko jeden. Byłem 3 razy po godzinie i zrobiłem z 50 fotek.. Strasznie się nie na męczyłem, bo jak zacznie spijać to już lata spokojnie ale jak przylatuje to lata jak wkurzona osa. Ja miałem szczęście, siadł mi na gałązce 2 razy.
Witajcie, wczoraj byłem w ogrodzie który jest obok naszej budowy, to są fotki. Ale jeszcze na początku 3 fotki z cmentarza gdzie lerzy durzo naszych nrodaków i 3 poranne z nad jeziora gdzie zbieram orzechy..
Halino, czapla przy mnie trzy razy atakowała ale nic nie złapała a szyja jak u żyrafy. Byłem na cmentarzu w mojej dzielnicy i jest bardzo dużo polskich nazwisk. Jeszce zielono, nawet te wielkie trzmieliny oskrzydlone co robiłem sobie pod nimi zdjęcie w ogrodzie, nie mają różowych liści. Widać naprawdę że jest wszystko zadbane ale i ludzie nie niszczą. Czy stoisz na przystanku czy na stacji czy w parku, wszędzie jest porządek. Zwierząt dużo i nie dzikie jak u nas. Nawet owadów więcej bo piechotki grają tak że aż miło. Życzę Ci tego samego
Haniu, ja mam mały cmentarz koło domu i myślałem że to park. Nawet tam na ławkach gadałem na skype i nie wiedziałem że siedzę na cmentarzu, jest tyle kwiatów traw i krzewów że nie widać pomników. Jako fanatyk jesieni, to już dawno wypatruję liści. Coś się znajdzie dla ciebie.Dziękuję za werbenę ładny kwiatuszek ja nie mam u siebie.
Klasyka Ogrodowiska:
w jednym rzędzie za ławką są 3 Limelighty. Tajemnica sukcesu: woda i przekompostowany obornik.
I jeszcze urok róż i onętków:
A nad tym wszystkim czuwają pracowite ręce "ogrodników domowych".
Dziewczynki
Wczoraj byłam już zmuszona wyrwać całe koło śmierdziuszków. Mój synek był tym zdruzgotany. Musiałam, jednak zrobić miejsce pod tulipany. Wiem, że to już tochę późno, ale chciałam żeby pszczoły i trzmiele jeszcze trochę skorzystały z tych kwiatków. Tegoroczne upały dały mi do zrozumienia, że moje kółko to niemiłosierna patelnia, dlatego na środku wylądowała sosna himalajska. Po bokach zostały niezmiennie róże Chopin. Jedną, tegoroczną już tam dosadziłam. Mam nadzieję, że pies mi jej nie stratuje. Oto ona.
Brakuje mi jeszcze tylko jednej. Chyba, że Chopiny poprzetykam innymi, niskimi. Jeśli tak, to już je mam i mogę je na wiosnę dosadzić.
Rzeczywiście długo kwitną i sa piękne. Podlej je troche nawozem do iglastych bo pewno wyczerpuje im sie zapas kwaśnego torfu i niech dalej tak pięknie rosną i kwitna.Pozdrawiam Ula serdecznie.
Wiuniu to normalne zjawisko o tej porze roku więc nie masz powodu do zmartwień tylko nie wiem skąd tam się wzięła gałązka z kilkoma listkami , pewnie się złamała przy jakiejs okazji bo cała nie powinna zaschnąc.
Trawnik zaczął wyglądać: ale ile pracy w niego włożyłam i wody wylałam (sąsiadka, widząc moje lanie wody pytała, skąd mam wodę, "no jak każdy, ze studni" - odparłam). A to tylko mały skrawek.
A przy okazji trawnika przedstawiam kota marynarza albo powsinogę: Bamboo.
Brzegi trawnika nie były najlepsze: rozsiałam kompost i dosiewkę z nawozem.