Hansestadt widziałam na żywo - jest od kilku lat rabata z nimi w roli głównej na Rynku w Starych Babicach. (Teraz w gorszej kondycji, bo "magicy-ogrodnicy" zbyt krótko je przycięli, no i zamiast odmiany rosną dziczki.)
Kolory ma obłędne. Choć rzeczywiście, trudno ją wkomponować w trendową ogrodową kolorystkę.
Oj tak wiosna wiosna nie da się już zawrócić mimo śniegu wiosenne sobie poradzą prawda ale cudne krokusy przebiśniegi i wiadomo ciemierniki uwielbiam je
Miłego nowego etapu i fajnie że będziesz z nami więcej Tess buziaki zostawiam
Przyszłam Dinky obejrzeć, a tu takie cuda! ŁAŁ, Ewcia, szacun i czapki z głów!
Róże obłędne, ale to ich otoczenie - no, mistrzostwo! Uwielbiam takie wypełnione, wielokolorowe, wielopiętrowe rabaty. Niestety, nie umiem tak. Ale to sobie zapisuję, jako instruktażowe.
Przyszłam Dinky pooglądać, ale Alden Biesen mnie powaliła. Mam, kupiłam w ub roku wiosną, więc szału nie było, choć zapowiada się świtenie.
Ewa, po ilu latach jest taka dorodna, jak u Ciebie?
Cudne masz róże. Podziel się doświadczeniem, jak o nie dbać. Bo ja róże od niedawna mam w ogrodzie, zawsze się obawiałam, że nie umiem się nimi opiekować. Tzn. nadal nie umiem
dobrze, że przysypane śniegiem wszystko bo bez niego nie wygląda to dobrze. W sensie jest wszystko obs...rane. Trudno, zmyje się potem.
eM zapałał miłością do fruwających rozrabiaków i mamy 4 karmniki na ogrodzie, plus kule w siatkach powieszone na różnych drzewach plus jeszcze jabłuszka dla kosów i szpaków. Co oznacza, że te miejsca teraz absolutnie nie wyglądają atrakcyjnie. Mimo iż posiadamy wychodzącego kota ptactwa jest mnóstwo. Ostatnio naliczyłam ze 20 wróbli (tak, wróciły), 10 sikorek i z 6 kosów. Wszystkie w jednym miejscu pod wiśnią. Ptaki totalnie olewają naszą kotkę a ta włazi już na 8 metrowe drzewo, na sam czubek. Na szczęście schodzi też sama. I potem taki widok - kot na jednym drzewie a trolujące ją sójki lub sroki na drugim, tak aby nie doskoczyła lale się denerwowała.
Tess, ja nie umiem ciąć róż. Robię to na czuja. Oczywiście mogę pokazać jak ale to wyłącznie intuicja. Miałam nawet zrobić fotkę przyciętej i nie przyciętej Pomponelli żeby mi tu fachowcy zerknęli i coś podpowiedzieli
No tak, trzeba na efekty poczekać To siewki zeszłoroczne. Teoretycznie (ale tylko teoretycznie) powinny zakwitnąć po dwóch latach najpóźniej.
Ale gwarancji dać nie mogę
OK, już kumam (to o konstrukcji ram do róż).
Za instrukcję cięcia róż z góry dziękuję, bo ja nadal początkująca w temacie róż (choć już odważyłam się zaprosić je do ogrodu).
Wegetują, mówisz (to o różach). Szkoda, bo na fali entuzjazmu na widok Twoich piękności różanych kupiłam już kilka (ech, te chciejstwa rabatkowe) Z myślą o cienistej części ogrodu. Ale znajdę im miejscówkę na słońcu.
Zdjęcie kiedy NIC nie było, motywujące Fantastyczny ogród stworzyłaś.
Myślę że jedno i drugie Ja jestem za. Poza tym wiesz, że jak dostajesz bez doniczki to ta roślina jest wystarczająco ukorzeniona żeby bryłę utrzymać. A ile razy dziewczyny pokazywały zdjęcia że dostawały ziemię w doniczce i COŚ wciśnięte do niej w ostatniej chwili, nieukorzenione, z marnymi szansami na przetrwanie.
No właśnie Tess, nie rosną. Wegetują. Słońca mają, zależnie od miejsca 2-4 godziny. Taki rozproszony cień. Zrobię zdjęcia to pokażę jak tnę. Poszły na pnące od początku więc już je tak zostawiłam. Ramy to zwykłe kantówki mocowane w kotwach wbitych w ziemię. Pomiędzy mam rozpięty drut stalowy puszczony przez przelotki, co jakieś 30cm. Zrobiła się taka niewidoczna drabinka do której przyczepiam pędy. Tylko ramę widać. Chodziło mi o taki efekt lekkości. Pomysł i wykonanie własne
Nie wiem czy widać dobrze na tym zdjęciu mocowania wewnątrz ramy
przy okazji szukania znalazłam starsze zdjęcia z widokiem na wgłębnik i różankę z placykiem na którym są kamienne ławki