Ogród na 300 metrach kwadratowych
12:40, 16 cze 2013
Rozmach przeraża mię nieco; pomidory wymykają się wszelkim ograniczeniom wzrostu!
W gruncie rzeczy myślę o sobie jako o osobie pogodnej i wesołej (nieco skłonnej do żartu). Podoba mi się też dowcip i dystans do poczynań ogrodowych (własny przede wszystkim; u innych też to stawiam na pierwszym miejscu).
A teraz pora na mało zdystansowaną relację ogrodową (raczej raz na tydzień jak widać - to jest częstotliwość z jaką gospodaruję na swych włościach). Połowa czerwca to jest ogrodowa bujność w pełnym rozkwicie. Tegoroczne deszcze spowodowały, że staje się nieco zbyt obfita jak rubensowski akt.
Chyba nożyce do strzyżenia będą w najbliższym czasie w użyciu. Deszcze powodują bujny rozrost roślin, ale dla niektórych są szkodliwe. Moje rozchodniki Matrona cierpią na chorobę grzybową.
Kwitną naparstnice. Tu i tam, gdzie się rozsieją tam rosną. Nie przesadzam ich. Z obserwacji wynika, że wtedy wyglądają najpiękniej. Nieprzesadzane, niespecjalnie pielęgnowane rozrastają się w swoim rytmie.
Podobnie dziewanny. Najlepiej rosną w miejscu, które sobie same wybrały.
Jedna z koleżanek forumowiczek pisała, że nie sadzi roślin cebulowych bo nie lubi szpecących, zasychających liści i tego całego ambarasu z wykopywaniem suszeniem sadzenie. Sadzenia raczej sieęnie da uniknąć, ale zamiast wykopywać można rośliny tuż po przekwitnięciu wyrwać i wyrzucić na kompost. Chyba nawet cebulki, szczególnie tulipanów, są raczej jednorazowe, do tego typu postępowania jak najbardziej preparowane. Ale czosnki są również ozdobne po przekwitnięciu. Wystarczy je wsadzić między innymi roślinami. Moje czosnki rosną w grupie krzewów.
Kwitną łubiny grubymi kłosami i żurawki - delikatnie i zwiewnie.

-