Ciąg dalszy moich poczynań.
Ta rabatka zaczęła powstawać pod koniec kwietnia, strasznie mizerna. Posadziłam pod koroną jabłonki, powiedzmy po łuku, hosty, które sama podzieliłam łopatą. Na zdjęciu to te prawie niewidoczne czubeczki koło koron cesarskich. Z jednej sporej karpy mam cztery całe zielone , a z innej zielono-białe. Byłam brutalna, bo one takie twarde, a i tak odpłaciły się swoim pięknem. Lada moment będą kwitły.
A to stan obecny: