Kaszubskie piaski
10:04, 22 cze 2026
Upalny weekend w Kaszubskich Piaskach.
Jak nigdy, tak tym razem udało mi się wyjechać na działkę w piątek wieczorem i dzięki temu skosiłam wieczorem trochę dzikiego trawnika, czytaj: perzu, w rozsądnej temperaturze. W sobotę kontynuowałam koszenie robiąc liczne przerwy na ochłodzenie siebie i kosy spalinowej w cieniu. Natomiast w niedzielę przebywanie na zewnątrz groziło już udarem cieplnym… Po koszeniu działka się trochę ucywilizowała chociaż jeszcze sporo spontanicznej łąki pozostało.
Tak więc niedziela pozostała na kąpiel w chłodnym kaszubskim jeziorze i błogie lenistwo. To jezioro było impulsem do zakupu działki letniskowej zanim wciągnęło mnie ogrodnictwo. Teraz muszę sobie przypominać, że czasem trzeba wyjść z rabaty, wstać z kolan, otrzepać się z ziemi i poodpoczywać w pięknych okolicznościach przyrody. Parę minut od działki jest takie piękno...

Parę migawek z rabaty angielskiej i półcienistej…
Rabata angielska nie była w ogóle w tym roku podlewana i przetrwała suszę od zimowych opadów śniegu do pierwszego wiosennego deszczu w połowie maja. Dopiero w czerwcu pojawiły się cotygodniowe opady. Warstwa kompostu uratowała rośliny przed wyschnięciem. Jedynie penstemony były trochę podwiędnięte. Jeszcze nigdy nie miałam takich ładnych rozchodników i floksów. Jednak kompost ma moc.
Jak nigdy, tak tym razem udało mi się wyjechać na działkę w piątek wieczorem i dzięki temu skosiłam wieczorem trochę dzikiego trawnika, czytaj: perzu, w rozsądnej temperaturze. W sobotę kontynuowałam koszenie robiąc liczne przerwy na ochłodzenie siebie i kosy spalinowej w cieniu. Natomiast w niedzielę przebywanie na zewnątrz groziło już udarem cieplnym… Po koszeniu działka się trochę ucywilizowała chociaż jeszcze sporo spontanicznej łąki pozostało.
Tak więc niedziela pozostała na kąpiel w chłodnym kaszubskim jeziorze i błogie lenistwo. To jezioro było impulsem do zakupu działki letniskowej zanim wciągnęło mnie ogrodnictwo. Teraz muszę sobie przypominać, że czasem trzeba wyjść z rabaty, wstać z kolan, otrzepać się z ziemi i poodpoczywać w pięknych okolicznościach przyrody. Parę minut od działki jest takie piękno...

Parę migawek z rabaty angielskiej i półcienistej…
Rabata angielska nie była w ogóle w tym roku podlewana i przetrwała suszę od zimowych opadów śniegu do pierwszego wiosennego deszczu w połowie maja. Dopiero w czerwcu pojawiły się cotygodniowe opady. Warstwa kompostu uratowała rośliny przed wyschnięciem. Jedynie penstemony były trochę podwiędnięte. Jeszcze nigdy nie miałam takich ładnych rozchodników i floksów. Jednak kompost ma moc.