W cieniu drewnianego kościoła
16:45, 05 kwi 2013
Jednak wróćmy do Renaty…
Przez jakiś czas pomagała córce w remoncie i prowadzeniu gospodarstwa „Skowronki”. Był to czas prób i doświadczeń. W końcu uznała, że ten etap trzeba zakończyć, bowiem dojrzewała w niej idea odtworzenia w jakimś opuszczonym gospodarstwie dawnej zagrody wiejskiej z jej tradycyjną architekturą, sprzętami, narzędziami rolniczymi i rzemieślniczymi oraz przyległym do niej ogródkiem, a także z miejscem na wystawy i zajęcia warsztatowe pozwalające poznać życie dawnej wsi kłodzkiej. To marzenie nie dawało spokoju i w końcu doprowadziło Renatę do Gottwaldówki.
Pora opisać to gospodarstwo, które wiosną zeszłego roku tak mnie oczarowało.
Jest to ogromna siedziba, założona na planie czworoboku. Składa się z osobnego domu mieszkalnego, stodoły i wozowni. Całość zamyka łukowa brama typowa dla wiejskiego budownictwa kłodczyzny. Za wielkimi, drewnianymi wrotami kryje się obszerny podwórzec, który opada w kierunku północnym. Tego typu „domiszcza” budowane pod koniec XIX wieku, powstawały pod wpływem rozwoju wielkiego przemysłu, oddziaływującego na charakter zabudowy kłodzkiej wsi. Budowano wówczas duże budynki mieszkalne oraz solidne, dobrze wyposażone budynki gospodarcze. Gottwaldówka jest tego świetnym przykładem. Dom mieszkalny posiada wysoki dach, który pierwotnie kryty był łupkiem kamiennym oraz użytkowe poddasze. Nieco później dobudowano do niego część wysuniętą na zewnątrz w stosunku do lica budynku. To w niej - według relacji wnuczki Gottwaldów - mieszkali dziadkowie. Na parterze domu znajdujemy obszerną kuchnię oraz pokoje w amfiladzie. Na wprost drzwi wejściowych, za sienią wchodzimy do tzw. lepszego pokoju. W sieni, w zagłębieniu znajduje się wielki piec chlebowy oraz przeróżne komórki i zakamarki pełne przedmiotów, które zatrzymały w sobie dawny czas. Podstawowym budulcem tego gospodarstwa są cegła, kamień oraz drewno
Renata od wielu lat gromadzi sprzęty, które znajdowały się w takich siedzibach. Jej poszukiwania wiodą przez zagrody chłopskie, giełdy staroci, jarmarki i różnego rodzaju rupieciarnie. Każdy zdobyty przedmiot otacza opieką, każdemu znajduje właściwe miejsce. Wnętrze domu mieszkalnego ciągle powstaje i zmienia się na oczach przybywających tu gości i turystów. A do Gottwaldówki ludzie ciągną, bowiem miejsce to ma niepowtarzalny klimat, który zawdzięcza osobowości Gospodyni. Każdego wędrowca Renata wita z otwartymi ramionami, każdego ugości, każdego oprowadzi po swoim obejściu. Jest co oglądać i naprawdę trudno oczy oderwać…
W oborze po remoncie powstała sala wystawowa, w której zachowano pierwotny charakter wnętrza. W części dachowej obory wygospodarowano kilka pokoi z łazienkami dla turystów. Stodołę z młockarnią i innymi starymi maszynami rolniczymi zachowano zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem. Wozownię, otwartą w kierunku podwórza, przeznaczono na pokaz maszyn rolniczych, uprzęży i wozów. W części strychowej Renata wykonała szereg otworów okiennych w dachu, które doświetlają wielkie pomieszczenie, przeznaczone również na wystawy, a w części na powstającą ciągle bibliotekę.
Od samego początku remontu i zagospodarowywania Gottwaldówki była ona miejscem spotkań, otwartym, żywym domem pełnym ludzi. Renata nie czekała na oficjalne zakończenie remontu. Nie będąc w stanie przewidzieć, kiedy prace podnoszące dom z ruiny dobiegną końca, szeroko otworzyła drzwi przed turystami i gośćmi. Kończyła kolejne pomieszczenia, a jednocześnie organizowała spotkania i wystawy oraz zabawy na dziedzińcu niejednokrotnie z ludową muzyka w tle. Te wszystkie spotkania zawsze były i są tematycznie związane ze Śląskiem i Ziemią Kłodzką.
(Renata pokazuje nam swój dom - kuchnia)

(Kłodzki piec kaflowy okolony ławą drewnianą)
(Stół, a nad nim ołtarzyk)
Przez jakiś czas pomagała córce w remoncie i prowadzeniu gospodarstwa „Skowronki”. Był to czas prób i doświadczeń. W końcu uznała, że ten etap trzeba zakończyć, bowiem dojrzewała w niej idea odtworzenia w jakimś opuszczonym gospodarstwie dawnej zagrody wiejskiej z jej tradycyjną architekturą, sprzętami, narzędziami rolniczymi i rzemieślniczymi oraz przyległym do niej ogródkiem, a także z miejscem na wystawy i zajęcia warsztatowe pozwalające poznać życie dawnej wsi kłodzkiej. To marzenie nie dawało spokoju i w końcu doprowadziło Renatę do Gottwaldówki.
Pora opisać to gospodarstwo, które wiosną zeszłego roku tak mnie oczarowało.
Jest to ogromna siedziba, założona na planie czworoboku. Składa się z osobnego domu mieszkalnego, stodoły i wozowni. Całość zamyka łukowa brama typowa dla wiejskiego budownictwa kłodczyzny. Za wielkimi, drewnianymi wrotami kryje się obszerny podwórzec, który opada w kierunku północnym. Tego typu „domiszcza” budowane pod koniec XIX wieku, powstawały pod wpływem rozwoju wielkiego przemysłu, oddziaływującego na charakter zabudowy kłodzkiej wsi. Budowano wówczas duże budynki mieszkalne oraz solidne, dobrze wyposażone budynki gospodarcze. Gottwaldówka jest tego świetnym przykładem. Dom mieszkalny posiada wysoki dach, który pierwotnie kryty był łupkiem kamiennym oraz użytkowe poddasze. Nieco później dobudowano do niego część wysuniętą na zewnątrz w stosunku do lica budynku. To w niej - według relacji wnuczki Gottwaldów - mieszkali dziadkowie. Na parterze domu znajdujemy obszerną kuchnię oraz pokoje w amfiladzie. Na wprost drzwi wejściowych, za sienią wchodzimy do tzw. lepszego pokoju. W sieni, w zagłębieniu znajduje się wielki piec chlebowy oraz przeróżne komórki i zakamarki pełne przedmiotów, które zatrzymały w sobie dawny czas. Podstawowym budulcem tego gospodarstwa są cegła, kamień oraz drewno
Renata od wielu lat gromadzi sprzęty, które znajdowały się w takich siedzibach. Jej poszukiwania wiodą przez zagrody chłopskie, giełdy staroci, jarmarki i różnego rodzaju rupieciarnie. Każdy zdobyty przedmiot otacza opieką, każdemu znajduje właściwe miejsce. Wnętrze domu mieszkalnego ciągle powstaje i zmienia się na oczach przybywających tu gości i turystów. A do Gottwaldówki ludzie ciągną, bowiem miejsce to ma niepowtarzalny klimat, który zawdzięcza osobowości Gospodyni. Każdego wędrowca Renata wita z otwartymi ramionami, każdego ugości, każdego oprowadzi po swoim obejściu. Jest co oglądać i naprawdę trudno oczy oderwać…
W oborze po remoncie powstała sala wystawowa, w której zachowano pierwotny charakter wnętrza. W części dachowej obory wygospodarowano kilka pokoi z łazienkami dla turystów. Stodołę z młockarnią i innymi starymi maszynami rolniczymi zachowano zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem. Wozownię, otwartą w kierunku podwórza, przeznaczono na pokaz maszyn rolniczych, uprzęży i wozów. W części strychowej Renata wykonała szereg otworów okiennych w dachu, które doświetlają wielkie pomieszczenie, przeznaczone również na wystawy, a w części na powstającą ciągle bibliotekę.
Od samego początku remontu i zagospodarowywania Gottwaldówki była ona miejscem spotkań, otwartym, żywym domem pełnym ludzi. Renata nie czekała na oficjalne zakończenie remontu. Nie będąc w stanie przewidzieć, kiedy prace podnoszące dom z ruiny dobiegną końca, szeroko otworzyła drzwi przed turystami i gośćmi. Kończyła kolejne pomieszczenia, a jednocześnie organizowała spotkania i wystawy oraz zabawy na dziedzińcu niejednokrotnie z ludową muzyka w tle. Te wszystkie spotkania zawsze były i są tematycznie związane ze Śląskiem i Ziemią Kłodzką.
(Renata pokazuje nam swój dom - kuchnia)

(Kłodzki piec kaflowy okolony ławą drewnianą)
(Stół, a nad nim ołtarzyk)


