Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy ".img"

W cieniu drewnianego kościoła 16:45, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Jednak wróćmy do Renaty…
Przez jakiś czas pomagała córce w remoncie i prowadzeniu gospodarstwa „Skowronki”. Był to czas prób i doświadczeń. W końcu uznała, że ten etap trzeba zakończyć, bowiem dojrzewała w niej idea odtworzenia w jakimś opuszczonym gospodarstwie dawnej zagrody wiejskiej z jej tradycyjną architekturą, sprzętami, narzędziami rolniczymi i rzemieślniczymi oraz przyległym do niej ogródkiem, a także z miejscem na wystawy i zajęcia warsztatowe pozwalające poznać życie dawnej wsi kłodzkiej. To marzenie nie dawało spokoju i w końcu doprowadziło Renatę do Gottwaldówki.
Pora opisać to gospodarstwo, które wiosną zeszłego roku tak mnie oczarowało.
Jest to ogromna siedziba, założona na planie czworoboku. Składa się z osobnego domu mieszkalnego, stodoły i wozowni. Całość zamyka łukowa brama typowa dla wiejskiego budownictwa kłodczyzny. Za wielkimi, drewnianymi wrotami kryje się obszerny podwórzec, który opada w kierunku północnym. Tego typu „domiszcza” budowane pod koniec XIX wieku, powstawały pod wpływem rozwoju wielkiego przemysłu, oddziaływującego na charakter zabudowy kłodzkiej wsi. Budowano wówczas duże budynki mieszkalne oraz solidne, dobrze wyposażone budynki gospodarcze. Gottwaldówka jest tego świetnym przykładem. Dom mieszkalny posiada wysoki dach, który pierwotnie kryty był łupkiem kamiennym oraz użytkowe poddasze. Nieco później dobudowano do niego część wysuniętą na zewnątrz w stosunku do lica budynku. To w niej - według relacji wnuczki Gottwaldów - mieszkali dziadkowie. Na parterze domu znajdujemy obszerną kuchnię oraz pokoje w amfiladzie. Na wprost drzwi wejściowych, za sienią wchodzimy do tzw. lepszego pokoju. W sieni, w zagłębieniu znajduje się wielki piec chlebowy oraz przeróżne komórki i zakamarki pełne przedmiotów, które zatrzymały w sobie dawny czas. Podstawowym budulcem tego gospodarstwa są cegła, kamień oraz drewno
Renata od wielu lat gromadzi sprzęty, które znajdowały się w takich siedzibach. Jej poszukiwania wiodą przez zagrody chłopskie, giełdy staroci, jarmarki i różnego rodzaju rupieciarnie. Każdy zdobyty przedmiot otacza opieką, każdemu znajduje właściwe miejsce. Wnętrze domu mieszkalnego ciągle powstaje i zmienia się na oczach przybywających tu gości i turystów. A do Gottwaldówki ludzie ciągną, bowiem miejsce to ma niepowtarzalny klimat, który zawdzięcza osobowości Gospodyni. Każdego wędrowca Renata wita z otwartymi ramionami, każdego ugości, każdego oprowadzi po swoim obejściu. Jest co oglądać i naprawdę trudno oczy oderwać…
W oborze po remoncie powstała sala wystawowa, w której zachowano pierwotny charakter wnętrza. W części dachowej obory wygospodarowano kilka pokoi z łazienkami dla turystów. Stodołę z młockarnią i innymi starymi maszynami rolniczymi zachowano zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem. Wozownię, otwartą w kierunku podwórza, przeznaczono na pokaz maszyn rolniczych, uprzęży i wozów. W części strychowej Renata wykonała szereg otworów okiennych w dachu, które doświetlają wielkie pomieszczenie, przeznaczone również na wystawy, a w części na powstającą ciągle bibliotekę.
Od samego początku remontu i zagospodarowywania Gottwaldówki była ona miejscem spotkań, otwartym, żywym domem pełnym ludzi. Renata nie czekała na oficjalne zakończenie remontu. Nie będąc w stanie przewidzieć, kiedy prace podnoszące dom z ruiny dobiegną końca, szeroko otworzyła drzwi przed turystami i gośćmi. Kończyła kolejne pomieszczenia, a jednocześnie organizowała spotkania i wystawy oraz zabawy na dziedzińcu niejednokrotnie z ludową muzyka w tle. Te wszystkie spotkania zawsze były i są tematycznie związane ze Śląskiem i Ziemią Kłodzką.



(Renata pokazuje nam swój dom - kuchnia)


(Kłodzki piec kaflowy okolony ławą drewnianą)


(Stół, a nad nim ołtarzyk)
W cieniu drewnianego kościoła 16:40, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Początki miejscowości sięgają XIV w. W 1346 roku niemiecka nazwa Winckeldorf została zapisana w dokumentach króla Jana Luksemburskiego. Do wojny 30-letniej czynne były tu kopalnie rudy żelaza, ożywiające wieś pod względem gospodarczy i zapewniające pracę miejscowej ludności. Pod koniec XIX w. następuje powolne wyludnianie wsi, ale prawdziwy jej upadek przynoszą zmiany, które nastąpiły wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej. Wtedy wysiedlono ludność niemiecką. Gospodarstwa po Niemcach przejęli przesiedleńcy ze wschodnich terenów Polski, którzy wrzuceni w obcą kulturę gospodarowania, nie byli w stanie należycie zadbać zarówno o domy jak i ziemię. Nie potrafili oswoić tego obcego świata i ten świat zaczął się walić w gruzy, obrastał mchem i pokrzywami. Dziczały drzewa w sadach, znikały rośliny uprawiane w ogrodach, pola porastały trawą. Wieś zupełnie podupadła i po kilku latach liczyła zaledwie kilka gospodarstw, stała się miejscem zapomnianym przez Pana Boga i ludzi…Do takiej wsi trafiła Renata Paschilke i tu znalazła zniszczony, umierający dom wraz z budynkami gospodarczymi.
Renata urodziła się na Ziemi Kłodzkiej , w Trzebieszowicach (niem. Kunzendorf). Ojciec pochodził z Prus Wschodnich zaś matka z Górnego Śląska, ze wsi Kamień Wielki. Babcia, ze strony matki, mówiła piękną śląską gwarą, która na niemieckojęzycznych wnukach nie robiła żadnego wrażenia, wręcz wydawała się być śmiesznym, archaicznym językiem, Dzisiaj Renata żałuje, że była zbyt mała, by docenić skarb babcinej gwary. Rodzice pobrali się na Pomorzu. Na Ziemię Kłodzką przyjechali w poszukiwaniu pracy. W 1930 roku osiedli w Trzebieszowicach, by po paru latach przenieść się do Skrzynki (niem. Heizendorf). Tu mieszkali w mieszkaniu wynajętym w domu położonym obok kościoła i cmentarza. Renata tęskniła za domem z dużym ogrodem… Sąsiadką rodziny Paschilke, w tym samym domu była stara, samotna kobieta, opiekująca się kościołem i cmentarzem. Dla Renaty oraz jej rodzeństwa stała się Babcią. Odwdzięczając się za okazywaną im dobroć, dzieci pomagały tej przyszywanej Babci w pracy. Sadziły i pielęgnowały kwiaty na grobach oraz pomagały utrzymać porządek wokół kościoła. We wspomnieniach Renaty ten cmentarny „ogród” zamienił się w zaczarowany, gdzie wśród roślin błąkały się duchy i zjawy. To był czas beztroskiego dzieciństwa, które przerwała wojna. Rodzina ze względu na polską narodowość matki mogła po jej zakończeniu pozostać w Skrzynce. Dziewczynka rozpoczęła naukę w polskiej szkole od trzeciej klasy, nie znając zupełnie języka polskiego, co sprawiło, że czuła się ogromnie samotna i wyobcowana. Język niemiecki, którym mówiła biegle, uczynił ją obcą dla polskich rówieśników. Nie mając przyjaciół, z którymi mogłaby oddać się beztroskim zabawom, skazana na samotność, odkryła wnętrza opuszczonych, niemieckich domów Wędrowała po nich przyglądając się pozostawionym meblom, obrazom i wszelkim bibelotom. W tych pustych domach pochłaniała zostawione przez dawnych mieszkańców książki oraz czasopisma. To była pierwsza lekcja przeszłości regionu. Biblioteki tamtych domów wyposażyły ją w wiedzę o zwyczajach wiejskich, obrzędowości oraz panującej na Ziemi Kłodzkiej tradycji. Paradoksalnie czując się obca, dotarła do jądra tej ziemi i zrozumiała na czym polega jej niezwykłość. To wtedy, jak mówi, pokochała Kotlinę Kłodzką, jej pejzaż oraz kulturę materialną tak bardzo, że gdy po latach urodziła się jej córka Karina, Renata marzyła by studiowała etnografię. Ale dzieci rzadko realizują marzenia rodziców. Karina skończyła szkołę ogrodniczą w Pruszkowie, co nie przeszkodziło jej osiąść na Ziemi Kłodzkiej, gdzie w Gospodarstwie „Skowronki” prowadzi nie tylko agroturystykę ale i Izbę Regionalną wyposażoną w regionalne sprzęty i meble, jak choćby otwarty kredens na naczynia, ozdobiony koronkami, duży stół, a nad nim ołtarzyk oraz charakterystyczny dla tego regionu piec kaflowy z okalającą go ławą. W gospodarstwie Kariny można też spróbować potraw tradycyjnej kuchni kłodzkiej, a więc słynnego kłodzkiego nieba oraz drożdżowego placka z kruszonką. W Izbie Regionalnej odbywają się żywe lekcje historii, w które wpisuje się cykl zorganizowanych tu seminariów: „Ziemia Kłodzka - miejsce kultu maryjnego”, „Michał Klahr i jego dzieło”, „Śladami J. Wittiga”, ”Rośliny Ziemi Kłodzkiej”, „Pieczenie bagli - tradycyjnych ciasteczek postnych”, „Ziemia Kłodzka przez cztery pory roku”.



(Gospodarstwo "Skowronki" - dom Kariny)


("Skowronki" - na elewacji piękna róża kłodzka)
Rododendronowy ogród II. 16:37, 05 kwi 2013


Dołączył: 13 sty 2012
Posty: 50494
Do góry


mysz nowa zadowolona



Mysz stara niezadowolona


W cieniu drewnianego kościoła 16:36, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Gospodarstwo położone jest w Kątach Bystrzyckich, malowniczej wsi „wciśniętej” w dolinę otaczającego ją pasma Krowiarek. Wieś zachwyca spokojem oraz atmosferą zatrzymanego czasu, gdzie jedynie zegar barokowego kościoła zdaje się go odmierzać. Gdyby nie on, można by wjeżdżając do Kątów Bystrzyckich Gottwaldówka, zwana tak od nazwiska ostatnich powojennych właścicieli, położona jest w odnieść wrażenie, że trafiło się do bezczasowej, onirycznej, wręcz magicznej krainy. To wrażenie nie opuszcza mnie zresztą w wielu wsiach Kotliny Kłodzkiej.
Dzisiaj jest to wieś uroczo peryferyjna, choć jej historia oraz zabudowania zdają się owej peryferyjności przeczyć.



(Dom mieszkalny)


(Podwórzec z oborą)
Bajkowy ogród Weroniki 16:27, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 sty 2012
Posty: 3203
Do góry
asc napisał(a)
Weronika z przyczyn zdrowotno-rodzinnych mam wszędzie zaległości... ale idzie ku lepszemu..... i częściej zajrzę.. na razie wpadam na szybko by poprawić psychikę.... najpierw wylew u psa, a potem poszło dalej po rodzinie..... oj wiosny trzeba.... będzie weselej...
Zakupy dobre na wszytko , ale na razie nawet do sklepu nie mam jak... wiec cieszę się Twoimi

Piownia chińska czy drzewiasta??? Zaraz pogooglam.. jak chińska to głowka pracuje jak sie urwac do sklepu lub kogoś poprosić o podskoczenie...


Aniu, piwonia chińska, Zawsze widziałam po ok.20zł a teraz taka tania. W innym ogrodniczym k Częstochowy była nawet za 6zł, ale nie kupiłam, bo myślałam, że za tania, żeby zakwitła...
Chciałabym Ci "poprawić psychikę", zanim żółta piwonia zakwitnie, moją różową. Trzymaj się.
W cieniu drewnianego kościoła 16:25, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Zima to czas opowieści, więc posłuchajcie o GOTTWALDÓWCE, domu położonym wśród pól i lasów, którego historię stare drzewa w sadzie szumią i o którym strumyk szemrze…
Ziemia Kłodzka „utkana” jest przedziwnymi domami. Niektóre umierają na naszych oczach, inne za sprawą zupełnie szalonych ludzi powstają jak feniks z popiołów. O tych ostatnich można powiedzieć, że mają szczęście, bo są kochane. Dom niekochany dziczeje i dość szybko przestaje być domem. Oswajanie ruiny, to zadanie dość trudne, o czym sama miałam okazję się przekonać, bo zrujnowane domy są nieufne i długo nie mogą uwierzyć, że oto znalazł się ktoś, kto od nowa potrafi go kochać. W tym specyficznym przypadku miłości do opuszczonego domu, głównie chodzi o to, że zaczyna się o niego dbać…


(Moja mama na drodze do Gttwaldówki)

(Wrota na podwórzec)

Kiedy w Wielki Czwartek ubiegłego roku trafiłam do Gottwaldówki, to w zasadzie od progu, lub może jeszcze podczas podejścia pod wielkie drewniane wrota prowadzące na obejście, poczułam jak wielką miłością pokochała to XIX-stowieczne gospodarstwo Renata Paschilke. Od 1989 roku systematycznie i z wielkim uporem, mając do dyspozycji niewielkie środki finansowe, ale za to z pomocą przyjaciół wspierających jej pasję, realizuje swoją ideę odbudowy i zagospodarowania Gottwaldówki. To coś na kształt programu, który sama wymyśliła głównie po to, by zostawić świadectwo tego, jak wyglądały przed wojną siedziby ludzkie wsi kłodzkiej.
W cieniu drewnianego kościoła 16:20, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Za oknem ciągle zima. Ogród śpi, a jeśli żyje to jedynie w wyobraźni i zeszłorocznych wspomnieniach...



Bajkowy ogród Weroniki 16:19, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 sty 2012
Posty: 3203
Do góry
Bogdzia napisał(a)
Primavere kupiłam w wysyłkowym za 13,95. Fajne zakupy zrobiłas. O moczeniu krokosmi tez nie wiedziałam.Te podpory świetne po ile je płaciłas?Pozdrówka.


Bogdziu, nie wiem, czy dobrze postępuję z krokosmią, tak szukam korzonków, bo wiem, że tak się szuka u begoni i tak mi doradzono w sklepie szukać u kalii, wiec ja to robię " hurtowo" też z krokosmią (mój patent, niesprawdzony)
Za podpórki 15zł/3szt.



Bogdziu, jesteś dobrą nauczycielką, oto pierwszy efekt Twoich starań i upartej uczennicy. Dziekuję!!!

Miłkowo - moje miejsce na Ziemi. cz.II 16:17, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 lip 2010
Posty: 77374
Do góry
Irenko, gdyby odszedł ze starości, z choroby, jako ulga w bólu i cierpieniu, dałoby się zrozumieć, ale tego nie rozumiem, bo widzę tutaj działanie złych ludzi Płaczę z Tobą i ściskam, dopiero co uratowałam Prezesa bo był u kresu swoich dni i żyje

Polubiłam Pucusia, wiesz o tym.





Nasz przydomowy ogródek 16:13, 05 kwi 2013


Dołączył: 02 paź 2010
Posty: 11254
Do góry
Haniu, Agatko, Bożenko, Jolu - na rabatkach u mnie śniegu zero! A w południe było 8 stopni. Na spacerze z Barim musiałem rozpiąć kapotę. Krokusy bardzo reagują na słoneczko i jak na chwilę wylazło to od razu kielichy miały otwarte. Haniu na dzień będę ściągał otulinę. Mam ją na wrzoścach, wrzosach, kloniku, magnolii i na piwonii drzewiastej. Ta ostatnia jest wyjątkowo czuła na przymrozki i trzeba czuwać bo pąki wcześnie wypuszcza.

Zobaczcie fotka dzisiejsza.

Przykryta piwonia.



A pod przykryciem - życie już trwa i prośby o światło.

Holandia, Ogród w Appeltern 16:06, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 lip 2012
Posty: 20088
Do góry







Ogród przydomowy - na zmiany gotowy... 16:06, 05 kwi 2013


Dołączył: 27 cze 2012
Posty: 1375
Do góry
Holandia, Ogród w Appeltern 16:02, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 lip 2012
Posty: 20088
Do góry





Ogród przydomowy - na zmiany gotowy... 16:02, 05 kwi 2013


Dołączył: 27 cze 2012
Posty: 1375
Do góry
Obiecane zaległe pismo obrazkowe


Holandia, Ogród w Appeltern 15:59, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 lip 2012
Posty: 20088
Do góry
i jeszcze raz wystrój restauracji...wpadłyśmy na kawkę i herbatke...
ale i obiadek można zjeść








Marzenia i plany vs. rzeczywistość 15:55, 05 kwi 2013


Dołączył: 04 paź 2011
Posty: 3765
Do góry
temperatura coraz wyższa - powoli, dzis w dzień miałam 3 st tylko.
Śnieg też pomalutku znika

W świeta dosypało, potem jeszcze chyba ze 2 razy, potem opad zamianił się na deszcz... dziś w końcu nic nie kapie z nieba... szkoda tylko, że słońca brakuje...

Stożki bukszpana coraz bardziej się wyłaniają



ale niestety pojawiły się też taki pseudo-stożki



Śnieg w zależności gdzie leży - albo tworzy zaspy, albo kałuże, albo odsłania zmizerowaną trawę...

Wszędzie pięknie, ale u siebie najlepiej 15:53, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 lis 2011
Posty: 11946
Do góry
Wczoraj "nastawiłam" patyki hortensji



I jeszcze kolekcja pomidorowa po pikowaniu - na zdjęciu lepiej widać, które muszę podlać.

Holandia, Ogród w Appeltern 15:52, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 lip 2012
Posty: 20088
Do góry








Holandia, Ogród w Appeltern 15:51, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 lip 2012
Posty: 20088
Do góry








Wszędzie pięknie, ale u siebie najlepiej 15:51, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 lis 2011
Posty: 11946
Do góry
Owies już przerósł i się wykłada. Kolejny raz stwierdzam, ze najładniejszy jest około 7-dniowy.



Hiacynt rozkwitł i przytulił się do aniołka Ale pachnie w całym domu.



Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies