Jak zwykle mówię, że nie pracuję w niedzielę, tak dziś był wyjątek. Zależało nam, by dokończyć te rynnę.
Najpierw wyznaczone sznurkiem haki.
A potem już z górki. Rurę spustową przenieśliśmy na inną ścianę. Niepotrzebnie tak daleko było zrobione, jakby na innym budynku (zostały ślady).
Na sam koniec skończyłem kopać pas pod żywopłot.