Ależ wywiązała sie dyskusja....... jakby co to mam usprawiedliwienie, że znów odłożę jej przeróbkę do następnego roku.....
Ale tym zdjęciem Wersalu Madżenko mnie ujęłaś, a raczej komentarzem do niego.... i po tym komentarzu stwierdziłam, że do Ciebie mus zaglądać..bo tu zawsze sie będzie coś działo .... pamiętasz co napisałaś?????? Bo ja tak... Jedno z najlepszych sytuacyjnych tekstów....
Witam!
Irenko, coś te moje czarowanie nie działa, bo śnieg prószy, jest -7 i wieje niemiłosiernie
Kiniuśka też zachciała mieć kwiatka w pokoju i wczoraj kupiliśmy, jej chyba najszybciej zakwitnie i może ona będzie lepsza w czarowaniu wiosny
Muszę się w końcu porządnie wziąć do ustaw, bo wtorek tuż tuż...
Pozdrawiam
Dla mnie bomba. Bardzo mi się podoba taka zieleń w tarasie. Bardzo podobają mi się też płyty i zieleń wokół nich jak u Madżenki ogorodnika
(mogłam Marzenko skorzystać z Twego zdjęcia?).
Zdjęcie poglądowe super.
Widać z tego, że nie warto od razu zabierać się do zrywania a różne opcje rozważyć. Do wiosny jeszcze 2 miesiące, na pewno wybierzesz najlepszą opcję.
Trzeba tylko przemysleć jak ustabilizować kostkę kiedy wyjmie się część.
U nas dziś też śnieg pada ale tak niemrawo..za to lodu od .......
Jak myślisz szkodzi magnoliom, kalinom i rh gruba polewa lodowa na pakach , łodygach i liściach.... jest tego od pół centymetra i więcej naokoło.... na wszystkim ..
jak w diamentowym ogrodzie.....
Sorki za zaśmiecanie Ci wątku.. ale boję się o moje dobro w ogrodzie...... i bałabym się o Twoją podróż w tych warunkach tak daleko.
Przeniosłam - nie szkodzi, nic z tym nie rób, a nawet się nie da
Gabrysia z geometrycznego skłoniła mnie do przypomnienia sobie największej wtopy ogrodowej...
Gabrysiu wpadek było wiele, ale dumam nad taka poważna wtopą... Chyba ściana wodna poniżej poziomu gruntu.... Tak panu złota rączka jakoś wyszło.....
Już wiem..... Ogrodzenie.....
Pomijam milczeniem fakt ile trwało przygotowanie i montowanie tego szczytu modernizmu... Bo kto widział to wie, że miały być szare pręty metalowe. Żadne aj waj. No ale oczekiwanie było długie, wprawdzie wykonane na wymiar pod dyktando architekt, ale proces twórczy bardzo skomplikowany itp. A wyszło takie piękne..... ze ryczeć mi się chciało..... No cóż trzeba było gotowca w casto kupić.....Ale najpierw czekalam na przywiezienie, potem stały dwa tygodnie przęsła (bałam się że jakiś złomiarz sobie je przysposobi) a potem nastąpil szczęśliwy dzień montowania. I zong...... Brama się nie otwiera... panowie zamontowali niżej niż w projekcie a zapomnieli, że podjazd ma spadek i brama się otwierała na 1 m....
Więc było przemontowywanie całego ogrodzenia wyżej... I zostały dziury po śrubach... I słuch o ekipie zaginął bo mieli pomalować na nowo i zamaskować dziury.... I 4 tys nawet nie chcieli odebrać pozostałości do zapłaty.... I jak dziury były tak są, Żon musi wiosną przemalować, bo zaczyna rdzewieć.... Szczyt modernizmu...
A na zdjęciu widac ten szczyt modernizmu, który i tak miła być przesłonięty gabionami...
Witaj Irenko , bardzo jest miło słuchać takie ciepłe słowa ,dziękuję
Witaj Uludziękuję , dzieki za link , obejrzałam , dla mnie to wyższa szkoła jazdy , ja jestem z tych co lubią takie babcine ogródki , może dlatego ,że jako dziecko ciagle siedziałam u niej w ogródku i stąd takie zamiłowania .Pewnie w mojej wersji bym takiemu planowi zaszkodziła jak nic .
A teraz kilka chryzantem z ogrodu mojej babci , które mam do dziś
quote=Edi00 napisał(a)] Masz bardzo fajnie przemyślany i wypielęgnowany ogród.
Bedę Cię odwiedzać, żeby zobaczyć dalsze zmiany
Dzięki Edi. Z tymi przemyśleniami różnie bywa. Nie robię projektów. Coś tam sobie w głowie umyślę, kupuję i sadzę. Nie raz bywa, że już drugiego dnia przesadzam. Mama mówi, że jestem mistrzem przesadzania (roślin oczywiście).
Takie tam lawendy i bukszpaniki: