po lewej przy ścieżce: lobelia niebieska,begonia drobna albo szczawik, bo widzę bordowe liście, nasturcja wielobarwna, żeniszek aksamitka pojedyncza, w drugim rzędzie ,lilie, lawenda, hortensja chyba anabelle, biale rumiany, bo chyba za późno na bialą piwonie, tyle rozpoznalam ścieżka śliczna
Świetna historyjka
Cieszę się, że moja ci się podobała Zbigniew mnie zainspirował, zmienił komentarz pod pierwszym (nie moim) zdjęciem. Początkowo było o żurawkach chyba...jak napisał o tych rybach to już dalej samo poszło...
Buziaki
Danusia: Irenka ! dawaj, będziemy ciachać ! Irenka: eee. może nie, bo sobie krzywdę tym zrobię....
Danusia: to może ktoś inny chętny?
Danusia: ok, kazał pan, musiał sam, pokażę wam jak się to robi...tylko mi tu się nie kręcić...
Danusia: o! nagle wszyscy się znaleźli !!! Za późno ! To moje zabawki !
Danusia: to pokażę wam cięcie z przytupem...cykajcie fotki
Irenka: chyba się jednak zdecyduję....hmmm
Irenka: hehe Danusia, skrzywiłaś nożyce !!! to ja rezygnuję... Danusia: kto mi tu czary rzucił na moje nożyce???!!!
Witek: o Danusia, to tutaj się tak skrzywiły, na tym małym listku ! Danusia: cholera! faktycznie... Irenka: ?
Witek: no i co najlepszego narobiłaś? Irenka: ja? to nie ja ! eee...mnie boli głowa... Danusia: cicho, tam, spróbuję od drugiej strony na tym liściu, to może je wyprostuję...
Irenka: no, dalej, niech się uda, a co jeśli nie?
Danusia: oh, nie martwcie się, to przyklepiemy tą łopatką... Madżenka: obyś miała rację...
trudno nie myśleć o pogodzie jak deszcz tak dudni i zacina ... okrutnie u mnie leje ... ponieważ mam nad aurą tę przewagę, że siedzę pod ciepłą kołderką i ogrzewam psyche blaskiem świec ... plusk nie tylko do zniesienia ale i przyjemny ... a plany ...
czytałam plany ... Madżenki i Anuli ... wiem, że Ania planuje małą rewolucję (małą w skali Ani znaczy pół działki do przekopania ) ... no to co ja ... mam siem wyindywidualizować z tak rozentuzjazmowanego tłumu (oczywiście skopiowałam bo ani język mój ani palce nie dałyby rady ) ... o nie ... plany to ja mam !!!
* weranda - a na niej ławeczka ze schowkiem (inspiracja z Riviera Maison) ... plus pokazane kiedyś donice tak na jak w obszarze pod rzeczoną werandą ... (Adamo jeszcze szczęśliwie o ławeczce nic nie wie ale piłę mu gwiazdka przyniosła to niech tnie ) ... w donicach oczywiście pochruście klasyczne bukszpanem zwane ... i tu w stronę cennej plantacji wrocławskiej zwrot oczu piszącej następuje
* przed werandą ma nastać elewacja domku od strony werandy czyli północna ściana domu ... grrr ... to zaboli
* ścieżka z piaskowca na którym stała "Norka" a więc rezydencja poprzednia z początku wieku jak mniemam ... zasadniczym pytaniem jest co przy ścieżce i pod werandą ... to strona północna i dom jednak daje cień ... dlatego skłaniam się do wersji mocno ogrodowiskowej - miskanty - hortensje i pochruście ... kapusta ... żurawka i róża okrywowa (prościej było napisać lekko Madżenki rabaty skopiować zamierzam jak to myślę po nartach zaczniemy debatować ) ...
* dom z cegły na który zerkam wychodząc z domu i zerkając na zachód prosi o pergolę i różę pnącą ... i nie wiem jaką ... pewnie w towarzystwie jakimś (clematis ... ???)
ale czuję chaos ... chaos więc może prościej napiszę mamy przedogródek do zrobienia w makro skali 15 m x jakieś 8 m ...
Mój M na jesień układał obrzeże tez z kostki przy trawce ozdobnej...i się chłopak zdziwi (jeszcze nic nie wie) jak go poinformuję iż na wiosnę wywalamy ją hihi No ale już taki los naszych eMów
...momentami im współczuję...bo tak szczerze to my wymyslamy a oni muszą wprowadzac w życie nasze pomysły...niestety, baba nie zrobi wszystkiego..
Ale tylko momentami? za dlugo nie wspolczuj bo bedziesz sama musiala robić!!
...do tego trzeba podejśc systemowo...trochę współczucia trochę presji.. dawkowane w zalezności od nastroju i nastawienia do pracy...
Ach, te kobiety!)) Sprytne bestyjki
Gratuluję 100 strony
Górka w Bedrichowie w Czechach, jest rewelacyjna dla mnie. Ja tam jeżdżę więcej w poprzek niż w dół. Wiesz, nabieram prędkości (szalonej, hi hi, mój M mówi, że mnie łatwo rozpoznać z dołu na stoku, bo jeżdżę najwolniej), no, to nabieram tej prędkości i sunę w poprzek górki, jak już mi się wydaje za wolno, to zakręcam, nabieram prędkości i ... dalej już kilka razy tak samo.
A z Czarną Górą nie wiem. Dla mnie masakra tyle czasu na dojazd! Niby 200 km, a 3 i pół godz. jazdy. Nie wiem. Strasznie mnie korci, żeby się z Wami spotkać. Na narty to i tak tam się nie nadaję, czerwone szlaki nie dla mnie, a te niebieskie za krótkie. Także tylko towarzysko.