a w nowej części wystawionej na działanie słoneczka bez ochrony wielkich parasoli koron królowały berberysy ... czarowały odcieniami czerwieni ... jeden klon przeszedł samego siebie ... chyba myślał, że jest papugą ... obłędny ... w każdym razie ja papugą go nazwałam
dzisiejszy dzień był u nas mglisty jak na poniższych fotach... ale nie o tym chciałam
wczoraj zmierzyłam się z 5 rh które są posadzone za bukszpanami póki co tycie i ledwo im czupryny zza obwódki wystają w projekcie te 3 świerki sa lekko w prawo, ale nie chcialm ich przesadzać po prawej mialy być 3 brzozy ale za chiny ludowe tam nie wlezą w obecnej sytuacji, jak myślicie czy dać dwie po prawej i jedna po lewej, czy zrezygnować z nich zupełnie i dać tam coś innego na rozjaśnienie np derenie, bo ciemno się zrobiło w tym kącie?
w projekcie tego nie ma ale na wiosne zagospodaruję przestrzeń przed ogrodzeniem i będą tam wiśnie osobliwe, nie wiem czy sie nie bedą gryzly z brzozami? ale mam pytań
kolory jesieni w buskim parku to istne szaleństwo ... jesień i jej odcienie ... zupełnie inaczej niż na moim tarasie gdzie różyczka the fairy ciągle dominuje i nawet winobluszcz się nie przebarwił jak w poprzednich latach ... nie wiem kompleksy ??? ma chłopak czy jak ...
w każdym razie jesienna gra świateł w starej części parku gdzie promienie słońca przenikały przez obszerne korony drzew gdzieś tam baaardzo wysoko to widok za jaki można zapłacić małym rypnięciem ... rypłam bo trudno nie rypnąć jak się idzie z łbem w chmurach i traci się poczucie rzeczywistości ... to trudna wyprawa bo nad bajorkiem tak zapamiętale chciałam te nietowarzyskie kaczuchy złapać w kadr, że mokasynka umoczyłam ... a i tak siem cieszyłam, że nie zazyłam kąpieli ... no z uwagi na słynące z siarkowej mocy buskie wody może i terapeutycznie by było ale jednak to koniec października
Olu. Podglądałem i podglądam Twój piękny ogród ,bez pozostawienia mojego śladu .
Nie ukrywam jestem zauroczony, piękny ogród, ma to coś, ma w sobie moje wizje.
cieszę się że u mnie zawitałaś .pozdrawiam.
Anuś strzeliłam sobie wczoraj max terapeutyczny ... po koszmarnym tygodniu w pracy ... jakby życiowej hustawki z podbijaniem było mało poszukałam ukojenia w uzdrowiskowym parku ... jestem pewna, że szpalery drzew wymyslił pierwszy psychoterapeuta tylko może jeszcze świadom tego, że jest terapeutą szczęściarz nie był ... zanim jednak w plener wyruszyłam od świtu cebulki w ziemię powtykałam ... mam nadzieję na wiosenne iluminacje koloru ... za ile to ta wiosna ??? ...
dziś moje kolorki ... i terapeutyczny szpaler ... jak siem nie ma alejki za oknem to trzeba szukać w przyrodzie ...
Beatko, zacznę od Ciebie Bardzo Ci dziękuję za te słowa!
Dla mnie to ogromnie ważne, żeby ludzie zaczęli pozytywnie odbierać Górny Śląsk, a zwłaszcza miasto, w którym mieszkam Dlatego będę pokazywać różne zielone i ciekawe zakątki, żeby ludzie przestali utożsamiać ten region wyłącznie z dymiącymi kominami i przemysłowym krajobrazem.
Beatko, pokazujmy więcej tego zielonego Śląska
Ogień śliczny ,a tekst seksistowsko -pornograficzny )))))))))))
Ja już kilka razy miałam przyjemność oglądać takie widowiska,ale bez ognia bursztynowego
Za to rozwarłam kończyny i na dziale sobie dupem posadziła kiedyś
Pozdrawiam
Martek ... ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ... bo nas wyciepają z forum ... no ale, że rozwarłaś i te tam ... fieszzzzz ... posadziłaś ... wow
Na pierwszym planie Geisha Orange, na drugim Kermesina.( nie liczę tej malutkiej z przodu)
Imponująca kolekcja, wspaniałe okazy. W Twoim ogrodzie wyglądają jakby nie sprawiały żadnych problemów, a mamy na Forum cały wątek o chorobach.
Jak Ci się Bogdziu sprawują azalie japońskie, ze zdjęć widzę, że pięknie kwitną i chyba nie masz z nimi problemów. Jakie odmiany mogłabyś polecić jako odporne. Podobają mi się zwłaszcza te o czerwonawych kwiatach.
Pozdrawiam
Wykasiu ja dopiero dfziś widzę że mnie o coś pytałas. szkoda ze nie weszłaś na mó wątek bo bym dużo wcześniej zobaczyła i odpowiedziała. Bardzo duzo zalezy od tego jak rosliny były posadzone tzn czy do kwasnej ziemi i jakie odmiany kupisz. Azalie japońskie to dośc delikatne rosliny. Z moich obserwacji wynika ze najlepiej sprawują sie w naszym klimacie Kermesina ( różowa) i Orlice ( fioletowo-niebieskie) Pozostałe niestety przemarzają w bardziej mroźne zimy ale czesto potem znów odbijają , niestety na ogół już w danym roku nie kwitną. Powinny byc sadzone w zacisznych miejscach by je trochę chronic od mrozu.U mnie faktycznie bardzo nie chorują . Jesli chodzi o azalie japońskie to tylko chorowały na powłocznika azaliowego ale dośc łatwo sobie z tym poradziłam tzn w pierwszym roku się to nie udało ale już w drugim było po problemie. Jeśli Cię interesują jakies szczegóły to chętnie napisze ale wolę u mnie w wątku bo tu prawie wcale nie zaglądam. Pozdrawiam.
W środę odwiedziłyśmy Gabik i Laurkę. Piekne słońce, szumiące trawy i kolorowe żurawki.
Zwichrzone fryzury towarzystwa pod lustrem wzbudziły spore zainteresowanie
Lustro kusiło bardzo
Pod nieobecność Laury udało się nawet zasiąśc na różowym tronie
wielkie brawa ... kolejna setka ... to kawałek słonecznej perspektywy z Buska ... uzdrowiskowy park a konkretnie jego nowa część ... hmmm ... małż wytłumaczy
Wróciłysmy szczęśliwie, witam zatem wszystkich bardzo serdecznie!!!!
Bardzo było fajnie. U Weroniki w czarodziejskim ogródku na Zoliborzu, u Gabi w pieknym ogródku po drugiej stronie Warszawy, u Danusi w dobrze wszystkim znanym i zasłużenie podziwianym bukszpanowym i nie tylko. Szkoda, że tak krótko, bo ja to bym chetnie jeszcze gadała i gadała i oglądala i podziwiała! Pogoda była wspaniała i to chyba mnie zaskoczyło najbardziej! Wyjątkowe szczęście miałyśmy.
Piękne zdjęcia Danusi juz co niektórzy widzieli, no to ja pokaże jeszcze kilka swoich.
We wtorek spotkałyśmy się z Weronika i odwiedziłyśmy jej niezwykły ogródek niedaleko miejsca, gdzie sie wychowałam i prawie całe życie miszkałam. Nie trudno zgadnąć, że Tessa zachwyciła sie domkiem na drzewie i albo do niego wchodziła, albo z niego schodziła i tak na okrągło