Gdyby sierpień się wydłużył byłoby cudownie...dla kąpieli w basenie
Wrzesień miły do ogrodniczkowania bez basenu
Ja do morsowania się nie nadaję, chociaż do takich kąkieli jeszcze daleko
Oficjalnie sezon basenowy zamknięty, chyba że tylko dla odważnych
No i po pomidorach.
Kolejny rok w gruncie z końcem sierpnia wpakowała się zaraza ziemniaczana.
W szklarni nie mam tego problemu, całe szczęście.
Posadziłam dziś przebiśniegi od Iwonki i przy okazji zrobiłam parę zdjęć ogródka.
Jest bujnie i jak sobie pomyślę jaka grupa cierpi w tej dżungli to będą to róże. Dopiero zbierają się do drugiego kwitnienia, bo musiały wyprodukować sobie bujne pędy.
Tegoroczny nabytek żeleźniak okazał się być sadźcem. Liczę, że to jakaś niska odmiana
Hamakowa, mam problem z pokazaniem tej rabaty w całości. Łapie w tle wszystkie domy z okolicy...
Trudno, znowu będzie fragmentarycznie
Częśc słoneczna z lilakami, teraz tu rządzą kosmosy.
Cześć cienista, bardziej w całości. Gdyby się ktoś zastanawiał jak szybko przyrasta dereń kousa, to u mnie bardzo szybko.
Fragmentarycznie - widać oczka?
Na "starej" różance za to róże już nie kwitną albo jeszcze nie kwitną Ostały się resztki Ascot i Mme Boll(biedaczka choruje po kolejnej inwazji mrówek), w pąkach czekają Voyage, Candy Rococo i liliowe nn, która w drugim kwitnieniu zaczęła pokazywać kwiaty zupełnie niepodobne do pierwszego rzutu. Cała rabata zaczyna przybierać jesienne barwy, pokazują się pierwsze kwiaty na marcinkach.
Odrobinę września wstawiam
Zacznę spożywczo. Objadamy się namiętnie winogronami, paprykami i nadal pomidorami. Te ostatnie to nawet na dzikiej różance owocują, przywlekłam ich nasiona wraz z szklarniową ziemią albo z własnym kompostem.
Na dzikiej różance róże już całkiem ładnie się zadomowiły, niektóre z karzełków do kolan przemieniły się w 1,5m krzaczory Kwitną, pachną, owocują, ciekawe czy w przyszłym roku jakieś konfitury utrę z płatków.