Ja mam len i jestem z niego zadowolona. Dostałam małą kępkę od koleżanki a teraz mam dużo więcej, bo łatwo się wysiewa Śliczny niebieski akcent na rabacie
Irenko, wywołałaś mnie do tablicy a ja nie znam odpowiedzi. Teraz wiem jak się czuje uczeń w takiej sytuacji. Kwiatki kupiłam na ryneczku od jakiejś babiny. Juz je kiedys pokazywałam. Teraz zrobiłam inne ujęcie i trochę je artystycznie zmodyfikowałam.
Na 99% to z białymi kwiatkami to bakopa Mam ja w skrzynkach balkonowych. Niestety jednoroczna, ale kwitnie do późnej jesieni
Ludzie powinni wracac do zdrowia w ogrodach, a nie szpitalnych salach, nie sądzisz?
Oho! Już tu czuję nowy wątek na dyskusję społeczno-kulturową
Ja jestem za, zbawienny wpływ ogrodu znany nie od dziś - ogród po prostu zapewnia doznania dla wszystkich zmysłów: wzroku, słuchu, powonienia, dotyku i smaku... a co poniektórzy okrywają dzięki niemu również swój ,,szósty zmysł"
Tylko o czym tu dyskutować, bo ja się z przedmówczynia zgadzam w 100%. Może jeszcze bym dorzuciła, e zapewnia święty spokój, co ostatnio sobie bardzo cenię
Samą prawdę piszecie dziewczyny.
Beatko zgubiłam Twój wątek i zawsze zapominałam do Ciebie wrócić. Tak mi wstyd, że nie byłam ze wszystkim na bieżąco, ale najważniejsze,że wracasz do zdrowia. Odpoczywaj i rób to, co Tobie sprawia przyjemność. Ja też borykam sie z problemami zdrowotnymi. Najpierw dopadło mnie jakieś dziwne osłabienie. Wstawałam rano do pracy i nagle opadałam z sił, dostawałam zawrotów głowy i zostawałam w domu. Wizyty u lekarzy, badania i diagnoza: guzy na tarczycy i leukopenia (spadek odporności). Lekarze dali tabletki, a ja jak tylko się wzmocniłam to odrzuciłam leki i wróciłam do ogrodu. Niestety któregoś dnia upadłam podczas pracy w ogrodzie i niestety nie wróciłam o własnych siłach do domu. Znowu lekarze, tomografia i diagnoza- stanoza. Oczywiscie usłyszałam całkowity zakaz pracy w ogrodzie. Bzdura jakaś. Rehabilitacje postawiły mnie na nogi i nauczyłam się żyć z moim kręgosłupem w symbiozie a moja rodzina nauczyła się żyć ze mną. Wykonują wszyskie cięższe prace, mi pozostawiają przyjemniejsze. Przeciez w ramki się nie oprawię.
W tym roku pojawiło się coś jeszcze - nadciśnienie i niewydolność krążenia. Potworny ból nóg i opuchlizna. Normalnie nie do wytrzymania. Znowu leki. Ale nie ze mną te numery. Wymysliłam wakacyjną wycieczkę rowerową (fotki w moim wątku). I po powrocie po raz pierwszy chyba od roku założyłam spódnicę i buty na obcasie. Teraz codziennie jeżdżę rowerem i dzieki temu mogłam ograniczyć leki.
Sorry, że tak Ci zaśmieciłam wątek, ale ruch, przyroda i optymizm to najlepsze lakarstwa. Nie mozna oczywiście lekcewarzyć zaleceń lekarzy - ale róbmy to co nam sprawia przyjemność.
Pozdrawiam i obiecuje już częściej zaglądać.
Oj, Zuza, to Ty tez masz niezłą historię! Ja to mam wrenie jakby gwarancja się skończyła No co tylko może to się sypie. Ale mam nadzieję, że norme przynajmniej do końca roku wyrobiłam. Uważaj na siebie Ściskam
Kupiłam przy wcześniejszych zakupach wiciokrzew, malutki, bo muszę sprawdzić czy wytrzyma w przeciągu
pasychandra
witam
miałam ten wiciokrzew i niestety przemarza. Rósł 3 lata, na zimę go okrywałam i też przemarzał. Na wiosnę musiałam go zawsze prawie całego ściąć i odpuszczał od korzenia, ale niestety ostatniej zimy nie wytrzymał i już nie odpuścił, a szkoda bo pięknie rósł i przede wszystkim był odporny na mszyce (jak to bywa z innymi wiciokrzewami, że lubią je mszyce). Nawet chciałam kupić drugi ale w szkółce też wymarzły
Życzę powodzenia może tobie Ewelinko się z nim uda
Witaj Nati masz śliczny ogród, widać, że bardzo dużo serca w niego wkładasz aa i gratuję dyplomu, super nagroda za ciężki trud
witam ,dziękuję za miłe słowa u Was pięknie już kiedyś zaglądałam wszystko takie niepowtarzalne i oryginalne waż ne że własna praca ja też robię eszystko własnymi siłami przepiękna datura, tylko zastanawiam się czy nie przemarza wiem że sadzi się ją w pojemnikach i na zimę chowa, od małej sadzonki macie ją w ziemi, i okrywacie bo chcę sobie kupić, i przepiękny modrzew na pniu też na niego choruj
Witaj Weroniko.
Tak jak obiecałam jestem u Ciebie ponownie. Dotarłam do końca i z każdą kolejna stroną byłam jeszcze bardziej zachwycona. Tyle kolorów, tyle gatunków, tyle pozytywnęj energii. Piękny ogród, który odzwierciedla jego właścicieli. Brakuje mi tam tylko szarlotki na stole i bujanego fotela. Kajtuś jest uroczy i widać, że wspaniale się czuje w tym otoczeniu.
Weroniko pozwolę sobie wrzucić dwie fotki. Byłam tam trochę wcześniej niz Ty i grzałam dla Ciebie ten kamień.
Witaj Iza,
Zaglądałam już kiedyś do Ciebie ale śladu nie pozostawiłam,
ta wersja podoba mi się najbardziej Goska ma talent w GP
Ciekawa jestem czy zaczęłas jusz realizację i na jakie nasadzenia się zdecydowałaś,
i jeszcze jedno dopiero teraz zauważyłam że ty też świętokrzyskie