Żółwik w drugiej lini przy trampolinie. Tam gdzie patyczki będę rozsadzać bambusa na przyszły rok, chce zrobić zieloną ściankę. Na razie nie mam zbytnio co dzielić.
Bukowa
Drzewka chyba już sie ukorzenily bo coraz ładniejsze. 2 szt sadzone w lutym maja drobniejsze liście. Tu mam też hortensje i seslerie jesienną od Helen oraz trzcinnik Brahytrycha od Irenki który przesadzilam z budlejowej i dzieliłam końcem czerwca. Oraz carexy które mnie drażnià bo rosną wolno. Ma to być mocno trawiasta rabatka. Coś wiosennego jeszcze tu dosadze. Narcyzy by mi się tu widziały.
Grażynko, dziękuję.Co będzie to będzie.
staram się co tydzień poplewić.Zielko rośnie jak szalone.Zwłaszcza w warzywniku.Niby coś zrobię i znowu mam do roboty.Tak ciągła spirala.
A zdarza się tu i ówdzie,że jakieś zielsko też zakwitnie
I jeszcze sezon ogórkowy się zaczął
I ciągle mam coś do tyłu
Spotkania ogrodniczek to wspaniały bezcenny czas
Te rozmowy na każdy temat...umm Świetna sprawa
A tymczasem w ogrodzie coś rośnie, coś zakwitło ładnie i znowu nie pamiętam co mam
I inne
Czy przycinacie już przywrotniki ?
Jolu, od bramki z lewej strony. Pomarańczowa, ładna, ale zostawia owoce po kwitnieniu, I ostatnio przy niej jeleń kopyta ostrzył, wszystkie pędy poharatane, i zrobiły się czarne, nie będę trzymać zarazy, Nie mam sił, na cięcie pędów grubości "rurki z kremem"
Dzisiaj dotarła paczka z powtórnie zamówioną trojeścią bulwiastą i nowym nabytkiem w postaci czyśćca Hummelo. Trojeść zdecydowanie się różni od tej kupionej na wiosnę. Różni się barwą kwiatów i kształtem liści. Maglesko, dzięki za naprowadzenie na właściwy trop.
Nowe nabytki znajdą miejsce na bylinowym półksiężycu. Zwolniło się tam miejsce po pierisach, które padły łupem mrówek.
Na tym półksiężycu gwiazdorzą teraz pysznogłówki, krwiściąg i perovskia.
Szałwiom z moją glebą nie po drodze. Sporo z nich w ostatnich latach wypadło. Za to przetaczniki rosną nad wyraz dobrze.
I te różowe
i niebieski Marietta.
Zadowolona też jestem z tegorocznych przyrostów bodziszka Rozanne.
Trochę kropiło, ale-w-szklarni mus podlewać wtedy gdy potrzeba, a nie kiedy dają. Mam 2 pojemniki, tam wstawione, ale tylko 100 litrów, muszę uważać z rozpędem, żeby i na drugi raz ewentualnie było.
Jakaż zmienna ta aura ostatnimi czasy. Ostanie dni były deszczowe i bardzo chłodne. Dziś dla odmiany gorąc w okolicach 30 stopni.
Niespiesznie zamykam lato w słoiczkach. W spiżarni wylądowały konfitury z wiśni. Powiększa się kolekcja słoików z kiszonymi ogórkami.
Wczoraj ścięłam ostatnie krzaczki truskawek i przy okazji podjadłam końcówkę owoców.
Słomę leżącą od końca zimy między krzaczkami przekopałam z ziemią. Dodałam trochę końskiego obornika.
Dzisiaj zmobilizowałam się do odsłonienia bulw selerów i podcięcia nożykiem korzeni bocznych.
Na wyrwanie czeka cebula. Mają nadejść upały. Cebula powinna się ładnie podsuszyć.
W ogrodzie ozdobnym kwitnienie zaczęły miniaturowe hortensje Bobo. Białe tawułki przekwitły. Teraz kwitną te kolorowe.