Wcześniej oczywiście został wykopany sporej wielkości dołek, do którego najpierw wrzuciłam trochę pisaku, żeby poprawić drenaż pod krzaczorkami
Później zapwniłam "panom bukszom"

trochę jedzonka, a dostały małą część torfu (bo nie chciałam zakwasić ziemi), większą część papu czyli kompostu, no i dobrą ziemię z worka. Wszystko to pomieszałam
i ciut zwilżyłam wodą, ale tylko tyle, żeby było wilgotno