pojechałam dziś po lawendę a wróciłam z.... zresztą sami zobaczcie
dwie tawułki, szłwia i jeżówka
tawułki pasadziłam tu
nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale lepszego miejsca nie znalazłam
jeżówkę pod drzewko
i myslałm żeby na obrzeża teo drzewka dać lawendę, co o tym wszystkim myslicie?
chciałam trochę rozweselić rabatę od frontu, ale chyba coś jest z nią nie tak?
teraz na zdjęciach to widać, jakaś taka nieproporcjonalna jeżlei chodzi o te żurawki, hmmm? sama nie wiem..... ale chyba jedną ciemną żurawkę przeżucę na brzeżek rabatki , obok trawki
co myslicie?
a może jeszcze jakieś inne spostrzeżenia, plissss piszcie
zmałpowane od Szefowej tzn. próba zmałpowania, bo do oryginału to daleko
Danusia dawała jako kocimiętkę , może to inna jej odmiana?
Liście ma zupełnie podobne do werbeny patagońskiej, w takim razie nie wiem...
Kocimiętka nie jest to napewno......
I zaraz pytanko....
Aniu chyba masz rację kocimiętka ma bardziej owalne listki, inne ożyłkowanie i jest delikatniejsza a to ma listki wydłużone, bardziej ząbkowane i szorstkie
jeszcze dopisałam kosodrzewinę - rośnie w jednym ze znanych mi ogródków, może ta by była lepsza - rośnie kolumnowo - szybko jak na kosodrzewinę ale nie tak szybko jak inne pionowe sosny
Zgadzam się z tym co napisałaś, pokażę Wam coś!
Jest to ta sama roślina, której zdjęcie zamieściłam jako 2. Przez 3 lata uszczykiwałam ją, W tym roku już tego nie zrobiłam, bo przestało mi się podobać to co się z nią działo, ale co dalej, no właśnie stąd wątek o sosnach Kupiłam ich kilka i kazda z nich jest inna, a chętnie pocztam o Waszych doświadczenich z tymi roślinami, no i oczywiście posłuchm rad w razie czego.
Nie ulega wątpliwości, że nie są to rośliny dla wszyskich, tak jak ja mogę zapomnieć o niektórych, szczególnie kwiatkach.
Tak - właśnie o takim efekcie pisałam - ja mam taki na ponad dwumetrowych sosnach czarnych.
Ale jeśli będziesz cierpliwa i będziesz te sosenki uszczykiwać w miarę równomiernie przez najbliższe dwa lata pięknie się zagęszczą.
Sosna uszczykiwana jest dużo piękniejsza - w Japonii nawet duże sosny w ogrodach są uszczykiwane - robią to grupy kobiet (?) przez wiele dni.
Po przeczytaniu dzisiejszych postów, bardzo dziękuję za cenne uwagi. Postanowiłam, że będę zamieszała zdjęcia z sosnami tak:
Po cztery w jednym wpisie. Najpierw te, których nazwy znam bo zachowały się oryginalne etykiety. A potem poprosimy o identyfikację. Z góry przepraszam, za to, że któraś roślina może się pojawić dwa razy.
1. Sosna oścista "Sherwood Compact"
2. Sosna pospolita "Globosa Viridis"
3. Sosna pospolita "Macek"
4. Sosna pospolita "Moseri"
Joasiu musimy poczekać z dzieleniem do przyszłej wiosny, muszą się zregenerować, mają w ty roku po kilka kwiatków miałam przygotowane dla ciebie na jesieni, czekały...czekały...i musiałam je ponownie posadzić
..skorzystałam z Ogrodowiskowego przepisu juz po raz drugi... tym razem wariacja z brzoskwiniami, na dzisiejszy powrót do domu z kolonii mojej córki...do tego obowiązkowo cappuccino...mmmm...
Mniam Piję właśnie kawkę, zjadłabym takie ciachoWygląda bardzo apetycznie, poproszę o przepis sąsiadko I zastawa piękna.
Jak masz zmysł do takich ładnych detali, to wierzę, że Twój ogród też będzie wkrótce tak ładny. Małymi kroczkami do przodu. Czytałam trochę Twoje zmagania domowo-ogrodowe No jakbym widziała siebie na początku! Delektuj się małymi osiągnięciami ogrodowymi, to jeszcze bardziej cieszy. Ja też na początku miałam chwile zwątpienia, czy kiedykolwiek skończymy. Mój niewykończony dom i ogród na tle zadbanych domów i ogrodów sąsiadów straszył długo. Czasami patrzeli na nas z politowaniem, że my ciągle grzebiemy się w ziemi i wyjść z tego nie możemy. Ale czas szybko leci . Ty też za jakiś czas będziesz mogła sobie powiedzieć, tak udało się I jaka wtedy wielka będzie Twoja satysfakcja!
P.s. A widziałam na mapie, że mieszkasz w naszych rodzinnych stronach. Mamy jeszcze sporą rodzinkę w Rzędówce iCzerwionce-Leszczynach . Teraz mogę tam dojechać autostradą (no prawie
Pozdrawiam
też kiedyś robiłam na drutach , haftowałam angielski i richelieu, nigdy do krzyżyków nie miałam cierpliwości, no i szydełkowałam, aha i robiłam poduszki z przypalanej włoczki, była taka plastikowa już nie pamiętam jak się nazywała, a teraz oczy już nie te, poszukam robótek to wstawię ,ale dużo poszło na prezenty)
Ja też kiedyś robiłam na drutach - teraz nie chce mi się, ale malować czasem maluję
- nie koniecznie kwiatki,
choć te czasami też