Dziękuję za zaproszenie i zapraszam do siebie. Niedługo mam urlop, wiec byłoby miło spotkać się na pogaduchy w ogrodzie.
A te obrazy to tylko dwa z bogatej kolekcji obrazów haftownych krzyżykiem.
A te dzieła zdobia moja sypialnię.
Oj Marzenko, nie przesadzaj z tymi pochwałami (ooo, słowo "przesadzaj" bardzo pasuje do tego forum). Jak patrzę na Twoje kanciki to od razu chcę lecieć do ogrodu i moje poprawiać. Na jesień wykancikowałam wszystko, ale za blisko kostki i teraz znów trawa powłaziła na granit i trzeba całą robotę wykonać od nowa!
O, matko ale masz nie ziemską ilość mieczyków, lilii zresztą też już się nie mogę doczekać kiedy zakwitną miecie. U mnie była w nocy masakryczna burza ale cudem nic nie na rozrabiała tylko prądu niet.
u mnie nic nie padało ale teraz jest parno chociaż wiaterek zawiewa, a wczoraj padłam przy kompie nos mi poleciał na klawiaturę to chyba przez ta pogodę
kielisznik
na parapecie od kuchni moje miniaturki aksamitka o zapachu wanilii scewola
Witaj Ana.
Wchodząc na „ogrodowisko” nawet się nie spodziewałam, że to właśnie od Twojego wątku zacznę przeglądanie Waszych ogrodów. Twój watek wtopił mnie całkowicie. Jesteś super pozytywnie zakręconą kobietką. Patrząc na otoczenie Twojego domu, myślę, że jesteśmy bliskimi sąsiadkami. Pewnie często spaceruję koło Twojego domu. Ja tez jestem trochę artystyczna duszą. A to moje dzieła:
doszłam do wniosku, że dziś jest ten dzień ... bo zawsze gdy odkryjemy, że życie nasze zmienia bieg jest jakiś dzień, który to zaczyna ... na początku się tego nie wie ... tego dnia ... szuka się dopiero z perspektywy czasu i z reguły jak się go odnajdzie odzyskuje się spokój ...
no a ja taka mądrala jestem, że od razu wiem ... TO JEST TEN DZIEŃ ...
w dodatku społeczności ogrodowiskowa nie mogę powiedzieć, że nie byłam ostrzegana ... byłam ... przyjmowałam kolejne porcje infekcji regularnie ... intensywnie ... i ba chętnie ...
po tym przydługim wstępie przejdę do meritum ... niniejszym ogłaszam, że stwierdzam u siebie pełnoobjawowy zespół zielonego uzależnienia od pochruścia ... które to nabywam coraz częściej ... legalnie ... sama sobie i małżonkowi ... a nie na psa na ten przykład
"zioło" tu popularnie zwane owym pochruściem wywołuje u mnie i małża też stan euforii tak wielkiej, że jedyna córka nasza (urocza licealistka skądinąd częściowo lawendowa - choć jakimś cudem to nie krzak) jest naszym stanem mocno zaniepokojona i przyrzekła, że dołoży wszelkich starań na zjednoczenie latorośli członków niniejszej społeczności i wespół zamierza opracować jakiś plan na uzdrowienie ... detoks znaczy ...
a wszystko to bo pojechałam do OBI po melisę i Austinkę ... kupiłam
2 stożki bukszpanowe - każdy ok 50 cm w cenie 20 zł za jeden !!!
i 6 krzaczków ... każdy ok 35-40 cm ... w cenie 8 zł za jeden !!!
nie patrzeć na niewyburzony stary wiatrołap i ogólną nędzę estetyczną otoczenia ... patrzeć na perspektywy )) ...
no i wpadłaś jak sliwka w kompot! zaczyna się bukszpanowo! gratuluję, świetne zakupy
Danusiu i ja także bardzo chcę Ci podziękować. Jestem z Ogrodowiskiem niemal od początku i prawie każdego dnia. A Ty, jesteś dla mnie Matką Danusią od ogrodów, tak Cię nazywam, kiedy opowiadam innym o Ogrodowisku. Jesteś Muzą, Inspiracją, Przyjaciółką, Wiedzą i Mądrością... po prostu wspaniałą Szefową
Dopiero dziś nieśmiało witam się także z Wami wszystkimi, choć jesteście już dla mnie jak przyjaciele, bez których trudno żyć
Od dawna już marzę o tym, by być ogrodnikiem w Raju, ale teraz już wiem z kim w Niebie będę popijać herbatkę pod niebieską hortensjową pergolą, a co więcej już wiem na pewno kto będzie tam Szefem!
A więc witajcie na progu na Ogrodowiskowej przygody.
Część roslin dostaliśmy w spadku ze starego ogrodu moich rodziców. Nie było czasu na przemyślenia, gdzie je posadzic. Najczęściej sadziliśmy je tam gdzie akurat było miejsce. Teraz dopiero widzimy, jak ważne jest przemyslenie gdzie posadzić daną roślinkę. Jak zobaczycie na zdjęciach panuje tu niezły misz-masz. Ale ja go kocham. Pomalutku zaczynamy porządkować ten bałagan i wprowadzać pewien ład i porzadek. Ale to nie jest łatwe.
Witajcie
Dwa dni bez ogrodowiska to o dwa za dużo i dwa dni stracone!!
dziękuję że zaglądacie ! miłe
dzisiaj tylko trochę popoludnie na działeczce i uciekłam ,znowu nadeszła burza!
A wczoraj to argamedon!Jezusiczku jak lało!!Aż się skuliłam w samochodzie ,waliło i jakby kurek z wodą odkręcono!! Może w przyszły tydzień będzie spokojniej.Złamało konar jabłonki i trochę poturbowało Anabelkę
Troszkę fotek z dzisiaj i wyruszam na ogrody Wasze
Witam bardzo serdecznie wszystkich ogrodowiczów.
Niedzielne poranki zawsze zaczynam z "Mają w ogrodzie" i to ona wspominała w jednym z ostatnich programów razem z Danusia o tej stronce. Zajrzałam i przepadłam. Nie spodziewałam się ,że znajdę tutaj tylu zapalonych ogrodowiczów.
Moja przygoda z ogrodem zaczęła się trzy lata temu. Dziewczyna z blokowiska z marzeniami o domku z okiennicami, drewnianym ogrodzeniem i ogrodem pełnym kolorów i zapachów. Dom i ogrodzenie już są. Okiennice kiedyś będą. Nad ogrodem cały czas pracujemy. Realizacja marzeń nie zawsze jest prosta. Ale jak to mawia mój mąż, te marzenia nas napędzają i dają sens życiu.
Ogrodzenie nie jest może najpiękniejsze, ale jestem z niego dumna, bo jest to mój pomysł i inne niż te marketowe.