Bożenko - Ty nie masz miejsca na takie dwa patyczki?????????? Niemożliwe!!!!!!!!!!!!! Krysiu - wiedziałam, że nie powiesz : "ale brzydko"..... Danusiu!!! JESTEŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
fajnie, że mnie odwiedzasz dzięki Agatko też mi się ten zakątek bardziej podoba niż wcześniej ) jak oglądam tamte poprzednie zdjęcia to dochodzę do wniosku, że to był obraz nędzy i rozpaczy )) teraz też nie jest jeszcze dobrze, ale lepiej ) nauka nie idzie w las ) za dużo kolorków też jest, ale przecież przekwitną ) jak będą kwitły hortensje to tylko będzie ich czas i kolory będą uspokojone kiedyś z irysów będą kolorowe kępy danego rodzaju i koloru w różnych miejscach, a narazie muszą sobie wszystkie siedzieć w jednym miejscu i się zagęszczać żeby było z czego robić te kępy )) irysy będą białe, niebieskie i fioletowe oraz odcienie takie zbieram )
Co do lewkoni, właśnie tak podejrzewam, że ponownie raczej nie zakwitną nie one jedne to nic, się wymieni jednak przyznać muszę, że są ładne i pięknie pachną ot kaprys pewnie w przyszłości będę je głównie kupować do flakonu )
Jaka to odmiana jałowca? Ja mam chyba takie same i w tym roku mi chorują, zamierają pędy. Mam spore okazy i żal mi ich, czy swoje pryskasz?
A ogród piękny, te hosty, żurawki cudo i domek jak z bajki bardzo mi się podoba
Aniu witaj
Jałowce to Blue Arrow, nie jestem do końca z nich zadowolona, podsychają dołem i muszę maskować i mają wiotkie gałązki któe przy większym wietrze czy burzy naginają się do ziemi i lubią tak pozostać, ostatnio nawet jedna taką wyciełam bo nie chciała powrócić do pionu i odstawała ciągle,........
odpukać ..puk...puk.....puk nie chorowały jakoś szczególnie, są pryskane co sezon, akurat mąż dziś robił oprysk Talstarem
Wpadam i szukam: wg nieco niepewnej relacji Ewy: " trawy...forsycje...trawy...forsycje... szukam dalej
Miło poczytać...
Danusiu -specjalnie dla Ciebie
Linka o la la ... śliczny ... jakim cudem masz te ufoludki na konarze ... moje na giną marnie ... dlatego obsadziłam konar u podnóża
Ania ... witaj ... no właśnie zaczynam dzień od ogrodowiska i kończę ... sęk w tym, że kończę zbyt późno ... a potem ... no właśnie ... publiczna kompromitacja ...
wczoraj podobnie jak i przedwczoraj ... i tak wiele razy ... pałętałam się pomiędzy wątkami szamotając się z obezwładniającą mnie labilnością emocjonalną ... żeby źle nie śnić (jakby na sny był czas po 2 w nocy) z głową w marzeniach dotrwałam do rana ... jakimś cudem pracę przetrwałam ... za to drogi do domu nie dźwignęłam ... od podstawówki miałam problem z drogą pomiędzy punktem A a punktem B ... szczęśliwie na maturze mogłam zdawać biologię (3 osoby zdające jakieś 3 razy tyle komisji ale przytomnie uznałam, że matmy nawet na tróję nie spiszę ) ... dwie dekady potem zmora dopadła mnie znowu ... stoję sobie i czekam na autobusik ... autobusik podjeżdża nie mój ale co tam 1 przystanek i dalej mam więcej możliwości ... po głowie galopują mi miskanty i 3 brzózki które niezdarnie próbuję osadzić w przestrzeni przedogródka ... wysiadam i miłe odczucie sukcesu bo faktycznie nadjeżdża taki autobusik który mi pasuje ... supcio ... dobiegam pare metrów dalej ... wsiadam ... już mam z tymi brzózkami dalej kombinować ale denerwuje mnie facet ... gapi sie na mnie i śmieje ... gupiii ... odwracam się ale jest coraz gorzej ... poczucie irracjonalnego deja vu mnie nie opuszcza ... gorzej zerkam a ten facet śmieje się już wprost do mnie i to całą gębą że tak powiem ... kilka osób jakby też ale nie wprost ... hmmm ... na rondzie sprawa stała się jasna ... wysiadłam i wsiadłam do tego samego autobusiku ... no cóż pozostało wysiąść z taką godnością na jaką w tej sytuacji mogłam sobie pozwolić ... i dziś może dla odmiany spać jak należy ...
czyli to prawda ... ogród zaczyna szaleć po minimum 2 a lepiej 3 latach ... no to już mnie nie ma ... nie dożyje
Kobieto ogród juz szaleje w następnym roku....... Jakbyś sie gdzieś cofneła do moich początków, to pokazywałam jak zmieniał sie ogród z roku na rok..to była taka lekcja pokazowa dla takich niecierpliwych jak Ty
Powtórzę jedną serię jednego miejsca, bo nie chce mi sie szukać..
Rabata zrobiona w pażdzierniku 2009
To rok póżniej..sierpień 2010
A to 2011...... lipiec...we wrześniu już był busz.......
A w 2012 musiałam poprzesadzać małę co nie co..dzięki czemu trochę dobra trafiło do ogrodowiczan .... oczywiście co roku coś tam wyrzucałam z tej rabaty...bo było za gęsto..tak ogólnie dotrwał do dzisiaj ...1/3 z posadzonych roślin..... i niestety jeszcze 1/3 muszę eksmitować
Zajrzałam na chwilkę, ale oniemiałam i musiałam przejrzeć cały wątek.
Taki ogród to moje marzenie, wszystko w nim wygląda jakby samo sobie miejsce wybrało. Masz niesamowitą intuicję do roślin. I nawet chwastów nie widać, albo są tak sprytnie wkomponowane
Gratuluję ogrodu, jestem zachwycona.
Dziękuję Dasiu.Wiesz,ja mam niewiele czasu dla swojego ogrodu ,bywam tam tylko w wekendy a i odpadają kiedy pogoda jest deszczowa.Mam więc czas tylko na lekkie korygowanie natury.Taki ogród bez granic dla przyrody więc jest jedynym rozwiązaniem.Uwielbiam fakturę,kształty liści i doceniam korzystne współistnienie wielu gatunków roślin.Staram się być jak najbliżej natury.Pozdrawiam serdecznie. Aster alpejski dla Ciebie na powitanie, Posłonek ogrodowy.Jeśli masz jakieś pytania odnośnie powstawania takiego ogrodu chętnie Ci pomogę.
Kochani proszę pilnie o pomoc! Na moim cyprysiku nutkajskim i tujach tez ,zauważyłam nieliczne co prawda ,czerwono czarne robale wysysają życie z roślinek bo zaczynaja im usychać igły.Co to za robal i czym go zwalczać ?
Niektorym to dobrze, lezaczek, talerzyk z pysznosciami pod nosem, kwiatki pachna, echhhhhhhh
Pozdrawiam Irenko
Ach Kasiu, ty też masz niejedna wygodę u siebie a jakbyś była u mnie, dogodziłabym ci pysznościami
ale trzeba sobie dogadzać
siedzimy razem z mamą przy kompie
a tu zobaczcie moje giganty hosty, mama do porównania wielkości
Ale olbrzym jak jeden Waligóra. A nie będziesz przypadkiem dzieliła?- bo jakby co ......
Bożenko - zaraz do Ciebie zajrzę i pocieszę (o powojnikach...) Jolu -
ad 1..... Ale cudo, prawda? Niestety, nie moje, tylko z OB wrocławskiego sprzed paru lat. Nie wiem, czy dobrze zeznam (ale skonsultuję z Dzidką, bo z nią byłam) - to jakiś gatunek rododendrona chyba......
ad 2 - ogrodem w tym roku jestem rozżalona, zniechęcona i zmęczona. Albo czegoś już nie ma, albo choruje, albo schnie, albo nie rośnie ... Ale dziś z okazji nowych nabytków (trawy pokazałam w wątku "Zakupy przez internet") - pstryknęłam widoczki dla Ciebie... Jest w tym trochę oszustwa, że niby tak ładnie jest... A nie jest
Pozdrawiam