dzien dobry, prosze o porade, juz nie wiem gdzie szukac przyczyny marnienia cisow. Cisy maja 10 lat, rosna w bliskosci swierkow i wisni. Poczatkowo pojedyncze galazki zaczely jakby opadac na dol, wiec cisy zostaly mocniej przyciete. Teraz jeden za drugim jakby sie rozchodzil ze zwartej formy i gubia igly. Nie zaczely chorowac w jednym czasie, tylko stopniowo od lewej strony. Nie maja robakow, ziemia przykryta skoszona trawa. Wczesniej nic sie z nimi nie dzialo.
Zapłocie bardzo mi się podoba w tym roku tylko ciekawe jak długo maczki będą kwitły. Z mojej obserwacji wynika że maki nie bardzo lubią ciężką glinę. U mnie do tej pory też tylko pojedyncze egzemplarze kwitły i nawet na miedzach w mojej okolicy raczej mało. Zaczęly się pojawiać wzdłuż drogi utwardzanej gruzem. A moje na zapłociu rosną na hałdzie piachu czekającej na wymieszanie jej z ziemią na przyszłych rabatach.
Mam też maczki na niedokończonej rabacie z drugiej strony tarasu. Tam jest przekopane z piachem i czeka na inne dobroci.
Rabata przy tarasie dziękuje zapewniam że jest dużo ładniejsza niż na zdjęciach. Codziennie się nią zachwycam. Teraz jest to rabata fioletowo niebieska ale kilka roślin nie kwitnie jeszcze a będą one różowe. Podoba mi się tak bardzo że zastanawiam się czy tych różowych nie przesadzić.
Bez prawdziwego aparatu ani rusz ale nie mam więc musicie mi na słowo wierzyć że jest jeszcze ładniej
Irysy nadal kwitną ale są mało fotogeniczne teraz bo większość jest w stanie przekwitania. Pojedyncze kwitnące wyglądaja smutno wśród morza zwiędniętych.
Tamto zacienienie nie zdawało egzaminu bo wlóknina zimowa (innej nie miałam)zachowywała się jak żagiel i ciągle fruwała.
EM kupił siatkę cieniująca 62% i dziś założyliśmy.
Wkopałam jednak rano część pomidorów do gruntu.
W donicach musiałam podlewać 3 razy dziennie i w tych upałach ciągle więdły.