Ta sosna z prawej to może być Pinus nigra (sosna czarna). Ładnie opowiadasz i widać pasję i przyjemność czerpaną z ogrodu.
Za skalniakiem zauważyłam też hortensję Annabelle. Piękny krzak wyrósł. U mnie na ulicy więdnie jak cieplejszy miesiąc, a jak u Ciebie skoro rzadko bywasz na działce.
Czy miałeś z nią problemy ?
Danusiu, Twój ogród powinien się nazywać "Biały-jak niebiosa"cudo na wiosnę, naprawdę czułabym sie u Ciebie jak w niebie
Różanecznik cudna biel...ach się rozmarzyłam...
mi sie uwidziły 2 rh przed wejściem do domu, tyle, że czerwone takie az karminowe, sa takie?one bardziej lubia cień, prawda?więc to byłoby dla nich dobre miejsce.Już sobie planuję linie przy domu, waz z nasadzeniami, ale z resztą nie wiem jak się wyrobie na wiosnę-ale szkoda mi likwidować ta dużą rabatę-widać ją z okna jadalni, gdzie dzieci siedzą wpatrując się w karmnik i ptaszki-zobaczę jeszcze, ale ta linia przy domu, która zaproponowałaś na bank zrobię, a resztę(tą główną linie ogrodu napewno "wykantuję"co wg mnie polepszy ich widok
wiesz co?mam świetny pomysł:a może zrobimy"machniom" na ogrody, co?widzę jak potakujesz glową, ale nie widze w którą stronę
Hortensja biała-wspaniała oczywiście!czy prymulki wsadzasz do gruntu po przekwitnięciu?
Piszesz o Broniszach, hmmm...mój M ostatnio bywa w stolicy więc na wiosnę wyślę go tam z listą-jak już ją zrobię-tylko się wykosztuję, albo kupię malizny kolejne!sama bym tam z chęcia [pojechała, ale czy bym wyszła po paru gozinach, chyba nie
przegladam lektury ogrodowe i natknełam się(wcześniej nie będąc na forum tego nie wiedziałam, a tak zwraca się uwagęna zdjęcia Twojego ogrodu!fajnie...
aha, przypomniała mi sie śmieszna historia:moja 4latka oglądała gazetkę z programem i opowiada patrząc na zdjęcia filmów i programów tam umieszczonych kto co w naszej rodzinie ogląda i ja ją pytam"a mama co ogląda?" a ona mi na to:"nic, tylko Maję Popielarską i Pana Wicia(Rok w ogrodzie)" i dodaje po chwili"...aha i Ogrodowisko"Niezła mała
Jak widać bluszcz na murze dopiero zaczął się nieco wspinać po tynkowaniu.
A bluszcz na ścianie domu przy garażu jak widać też ucierpiał sporo. Nie było ani jednego żywego liścia.
Potem zrobiło się bardziej żółto i niebiesko, a co tam !
To był bardzo ciężki dzień.
Ale ja nie umiem płakać nad straconą rośliną, kupuję drugą, a wiem już żeby jej inwestorowi nie sadzić. Eksperymentuję na swojej skórze.
A swoją drogą za równowartość tej magnolii można by było obsadzić całkiem spory ogródek. Mówi się trudno, chciałam spróbować, ale nie wyszło.
Miała kilka gałązek zielonych, może by odbiła, ale była już niezła wiosna, cały ogród w kwiatach a tu taki suchotnik. Chciałam ją wyjąć i przesadzić w inne miejsce, ale bryła była tak ciężka, a sprzęt tutaj nie wjedzie, więc pozostało mi usunąć niestety magnolię, bo nie chciałam mieć tak brzydko przy tarasie. Jej miejsce zajęło piękne drzewko Ginkgo biloba "Pendula" i rośnie tu już kilka lat.