Dzisiaj nareszcie udało mi się wyjść porobić coś w ogrodzie. Tzn.powinnam leżeć w łóżku, ponieważ mam zapalenie krtani i zatok, ale było ciepło i nie wytrzymałam. Non stop choroba, albo moja albo dzieci(:
Wracając od lekarza zajechałam do miejscowej szklarni, mieli cudne białe hortensje, ale właśnie wczoraj sprzedali ostatnie

Kupiłam tojeść, bluszcz i hostę, dowiedziałam się, że w lipcu będą mieli całą masę żurawek, hura

Potem trochę uprzątnęłam rabaty wokół tarasu i przesadziłam hosty, z 2 duuużych zrobiłam 8 małych
Efekt dzisiejszej pracy (dopiero początek):
A takie szkody pozimowe odkryłam, przemarznięta azalia japońska i "dziura" w tujce na pniu, albo mąż uszkodził w trakcie odśnieżania albo tez coś przemarzło: