To ja dziękuję za to miejsce. Wywróciło ono mój ogród do góry nogami, dosłownie . Spełniam dzięki forum swoje marzenia, poznałam mnóstwo świetnych ludzi równie zakręconych na zielono. Uzyskałam wiele cennych rad. Szkoda, że wiele wątków zniknęło, ale powstają nowe i nowe ogrody wraz z nimi
Dzisiaj przyniosną mi nasiona pomidorów. Zeszły rok był nietrafiony z odmianami, ciągle nie mogę dopracować się listy pożądanych odmian, i wiele pomidorów nie spełnia naszych wymagań. Szczególnie w smaku i tworzeniu tzw. "głąbów". Mam nadzieję na wielki warzywnik w tym roku.
Na razie planujemy 1000 m2, bo i my i kury będą potrzebowały zdrowej żywności.
Ogrodowisko ma dobry wpływ, teraz moje przesłanie odmiany polskich ogrodów poszło dalej i jest mnóstwo ludzi, którzy tutaj niosą pomoc za co dziękuję, ale też są tacy co oderwali się od Ogrodowiska. Dziękuję, że z nami jesteś
Danusiu witaj w kolejnym wątku.
Zamierzam właśnie zacząć od pokazania co się zmieniło. Jak forum wpłynęło na wygląd mojego ogrodu. Cały czas pamiętam, że gdyby nie to miejsce to pewnie sama nie podołałabym. Ba, nawet nie wiem, czy zaczęłabym tak wielkie zmiany
Tak, dobrze że nam nie nanosi z pól, choć z łąk obok - i owszem. Ale nie są nawożone, bo tylko te areały obok są tylko koszone, aby utrzymać działki bez drzew, a jedna to na pewno tylko obronikiem nawożona, bo widzimy zawsze wszystkie prace agrotechniczne. Znamy tego pana i kupujemy od niego ekologiczną pszenicę dla kur.
Danusiu na szczęscie miłość do buszpanów dzieli też mąż i regularnie robi oprsyki biologicznym środkiem. Choć to uciążliwe, mam już zbyt ich wiele, by pozwolić sobie na ogromną stratę na raz. Nie mam na szczęście wielu uszkodzeń i nigdy też nie złapały grzyba, choć opryskujemy je tylko na owady, ale myślę, że to zasługa przewiewnego miejsca w którym mieszkamy.
W zeszłym roku po raz pierwszy posadziłam zamiast buszpanu, łudząco podobny ostrokrzew cerenata Maxima, który zimował bez okrycia, w gruncie w lokalnym ogrodniczym i super sobie poradził.
Nie wyobrazam sobie ogrodu bez buszkanu i bardzo mnie boli, ale z uwagi na ilość pracy przy rosnących okazach (oprysk skuteczny był, ale wykonywany co 10 dni), stopniowo będę wymieniać co bardziej uszkodzone krzewy, na ostrokrzewy i cisy. Zostawię tylko te ulubione.
A Ty jak sobie radzisz?
A miałam nadzieję, że przez to potężne pogłębienie i poszerzenie unikniecie naszej sytuacji.....dobrze, że nie masz wokół pagórków i pól kukurydzy jak u nas dzięki temu nie zamula Wam ogrodu. Choć pewnie i tak zawsze coś na dnie zostawi ....Trzymam kciuki żeby nie i żeby jak najrzadziej się takie akcje działy.
Na lód nie ma rady, popłynął, stanął w poprzek, a rozpuścić się nie da. Latem zrobimy zastawki na rurze odpływowej żeby regulować poziom wody w jeziorku.
Teraz otwór odpływowy jest całkiem otwarty i poziom jest niski. Normalny. To chwilowe. Takie zalania mamy tez wtedy gdy ludzie w olszynce niszczą bobrom ich tamy, wtedy strumieniem leją się niesamowite ilości brudnej wody (zmieszana z ziemią). Na dwa dni jest wysoki poziom. Potem opada. Musimy pilnować, żeby roślinność nam nie zatamowała przepływu.
W zeszłym roku rok był bardzo mokry, ulewy, podtopienia. Dobrze że mamy to jeziorko, jest gdzie wodę z drenażu odprowadzić.