Tam gdzie mgły i róże mieszkają...
19:10, 09 sty 2022
Danusiu na szczęscie miłość do buszpanów dzieli też mąż i regularnie robi oprsyki biologicznym środkiem. Choć to uciążliwe, mam już zbyt ich wiele, by pozwolić sobie na ogromną stratę na raz. Nie mam na szczęście wielu uszkodzeń i nigdy też nie złapały grzyba, choć opryskujemy je tylko na owady, ale myślę, że to zasługa przewiewnego miejsca w którym mieszkamy.
W zeszłym roku po raz pierwszy posadziłam zamiast buszpanu, łudząco podobny ostrokrzew cerenata Maxima, który zimował bez okrycia, w gruncie w lokalnym ogrodniczym i super sobie poradził.
Nie wyobrazam sobie ogrodu bez buszkanu i bardzo mnie boli, ale z uwagi na ilość pracy przy rosnących okazach (oprysk skuteczny był, ale wykonywany co 10 dni), stopniowo będę wymieniać co bardziej uszkodzone krzewy, na ostrokrzewy i cisy. Zostawię tylko te ulubione.
A Ty jak sobie radzisz?
