Aniu, czy nie za gesto posadziłaś Variegatusy? Ze zdjęcia cięzko wywnioskować ale one rosą olbrzymie i powinno się je sadzić min co 120 cm...Jeśli masz bliżej to radzę przesadzić bo pożniej się umęczysz przy przesadzaniu.
Co do pokładania to Variegatus jest ewenementem wsród miskantów ponieważ nadmiar wody mu szkodzi. Oczywiście w pierwszym roku po posadzeniu trzeba podlewać ale już póżniej trzeba się go nauczyć I bezwzględnie nie powinno się Variegatusa nawozić ponieważ skonczy się to wykładaniem.
Kasiu! U mnie większość roślinek wyhodowana z tzw. "patyczka" A zwłaszcza hortensje. Co roku ukorzeniam - to jakiś już nałóg
i fotki z kwietnia
Spora część ukorzeniła się
Większość wędruje do znajomych jako moje "szerzenie ogrodnictwa"
Jednak do takich roślinek własnoręcznie wyhodowanych inaczej się podchodzi niż do kupionych gotowców
Kasiu u Ciebie podziwiam cudne hortki. Masz takie ciekawe odmiany. Niestety w centrach ogrodniczych w mojej okolicy bida z nędzą jeżeli chodzi o ogrodówki. Gdybym bliżej mieszkała Ciebie uszczknęłabym napewno jakąś tyci gałązeczkę
Krzewiaste też uwielbiam - te też własnej "produkcji"
Wiola! Tak sobie myślę że walka miałaby sens, gdyby wszyscy posiadacze buksów chcieli z ta ćmą walczyć. A tu u mnie w okolicy większość objętnie wzrusza ramionami mówiąc, że to "jakaś zaraza" opanowała bukszpany i trzeba je poprostu wyciąć i już . Na moje sugestie walki słyszę: A kto by tam się bawił w takie częste opryski
Nawet w ogodzie botanicznym w Krakowie większość buksów wycięta, że już nie wspomnę o parkach, skwerach...
Basiu! Dokładnie tak jak to określiłaś - jest jakaś niemoc. Staram się dostrzegać sens w tym wszystkim
Wszystkie plagi w tym roku - późne przymozki jeszcze końcem maja, potem ponad 1,5 miesiąca deszczu, teraz miesiąc suszy i ogromnych upałów. Plaga mszyc, opuchlaków, pomrowców, mączniaka a teraz ćma... Staram się ten mój ogród ogarniać, działam sama...
Ogród niewielki ale bardzo pracochłonny, bo nasadzeń dużo i różnych - często wymagających sporej uwagi. A ja ze swoim podejściem perfekcjonistki często nie ogarniam... Na przełomie czerwca i lipca po zabiegu okulistycznym prawie 4 tygodniowy zakaz wychodzenia na słońce i pracy w ogrodzie dał mi trochę do myślenia, że może pora przechodzić powoli na nasadzenia mało obsługowe. Niestety czas, który pędzi do przodu działa na niekorzyść. Za kilka lat może braknąć sił aby to wszystko ogarnąć. Patrzenie na niszczejący ogród, który tworzyło się od początku własnymi rękami - conajmniej przykre...
Na dodatek teraz ten trudny czas... U nas czerwona strefa
Ech! Dobrze, że jest O. Choć niekiedy jak tak napatrzę się na te cudne ogrodowiskowe ogrody to mam ochotę swój zaorać
Pięknie masz Kobieto za każdym razem jak przyjeżdżam ogród zaskakuje kolorami, co nie jest łatwe na malutkiej przestrzeni, a Tobie się udało to osiągnąć
Mnie gryzą i też żadne smarowidła nie pomagają. EM to z domu po 16 nie wychodzi jest brunetem i tak go sobie upodobały że obsiadają go chmarami.
Na szczęście nad morzem komarów nie było.
Trzeba sobie kupić strój pszczelarski jak tak dalej będzie.
Tylko i wyłącznie brak wody podłej je solidnie. Mój jeden Memory też żółknie ale dzieci nie podlały i zaczął żółknąć. Jak ma zdrowe liście to tylko brak wody.
Kalina Watanabe bardzo w tym roku urosła długo w ziemi siedziała i nie rosla na dodatek wiosna jej kwiaty przymarzły.
Ta szara roślina to Santolina trochę nie wyraźną bo przesadzana późno zeschła i nowe odrosty wypuscila
Młode jeżówki po prawej
Gaura biała (stsrs panna) dużo siewek ma w tym roku i różowa (młódką tego roczna)