Nie ma potrzeby na mijankę jeśli się posadzi tak co 30/35 cm. I tnie od samego posadzenia nisko tak max 40 cm nad ziemią w pierwszym sezonie utrzymać tą wysokość i skracać każdą gałązeczkę. W kolejnym można pozwolić na 15-20 cm wyżej i też utrzymać tą wysokość cały sezon skracając każda gałązeczkę. Potem już można według uznania, ale pamiętać, że im niższy zostanie przyrost to będzie gęściej więc dobrze jest się nie spieszyć do wysokiego żywopłotu, to procentuje później. W czwartym sezonie już zaczyna mocno śmigać w górę i można zacząć nadawać konkretne płaszczyzny pionowe ścian zewnętrznych bez zabawy z każdą gałązką z osobna. Ani się obejrzysz będzie wyższy od Ciebie i gęściutki. W przypadku mijanki trudniej utrzymać odpowiednią szerokość jak jest już duży. takie moje spostrzeżenia i doświadczenia na własnym i na sąsiedzkim żywopłocie.
Hortensje krzewiaste. Troszkę mają tam za sucho. Będę ściółkować trawą, a miodunki gdzieś przesadzę.
Powojnik Błękitny Anioł zapewnia kwiaty jak róża kończy kwitnienie.
I to tyle na razie.
W sobotę byłam na pół dnia zebrałam czarną porzeczkę i agrest i deszcz mnie przegonił. W domu zrobiłam soczek. Teraz czekam na kolejny weekend.
Koniec
Powojnik bylinowy. Bez podpór się pokłada. Ja wymyśliłam dla niego taką przeplatankę ze zwykłego sznurka. Efekt mnie zadowala, bo roślina stoi, a nie jest ściśnięta. Chyba będę praktykować i na innych. Na razie powiązałam tak też rozchodniki, bo lubią się rozkładać.
Ania już nazbierałam roślinek przez te parę lat, część kupione, część darowane, część z własnego siewu.
Bodziszka mam dużo, bo ja sadzę na gęsto, tak że jak się rozrośnie, to nic między niego nie wchodzi. O tak gęsto, tu jest posadzony bodziszek różnobarwny, a przed nim rdest himalajski
A rabatki najbardziej cieszą te właśnie kwitnące.
Dzięki Zuza
Ula dla mnie bodziszek wspaniały jest bezproblemowy. Ja przeważnie całą karpę wykopuję i dzielę na drobne kawałeczki. Wszystkie się przyjmują. Trochę nawet za duży rośnie u mnie, bo w czasie kwitnienia lubi się pokładać po deszczu. A przeważnie pada jak kwitnie.
Sadzoneczki na szczęście dały radę w te upały. Wszystko żyje i rośnie.
Nie wiem czemu się tak dzieje. Właśnie Uli pisałam, że ja dzielę całą karpę na drobne. Pobierać pojedynczej sadzonki nie próbowałam.
Aniu u Ciebie nie tylko malarski talent się rozwija. Opisy masz wręcz poetyckie. Aż nie wiem co odpowiedzieć. Faktycznie roślinki rosną sobie jak chcą przy mojej niewielkiej pomocy.
Już chyba jest dobrze z twoim przyciętym bodziszkiem. Moje przycięte już ładnie się zazieleniły. Około dwa tygodnie im zeszło.
No patrz, moja też w zeszłym roku kupiona, nie kwitła, teraz, narazie też nie widzę pąka, może ma jeszcze czas? Zauważyłam, że u mnie wszystko trochę później startuje. No chciałabym, by zakwitł,trochę kolory by było, bo narazie tylko babki kwitną i potocznik, takimi drobnymi kwiatkami.
A te begonia, faktycznie nie potrzebują dużo wody, zapomniałam o nich, a chciałam je sobie kupić. Lubie te białe ciemnymi liśćmi, no zapomniałam o nich
Asia no właśnie sęk w tym, że tej róży u mnie prawie nie widać. Pięć krzaczków wegetuje, przemarza co roku wiosną. Teraz zakwitły tylko jednym kwiatkiem, więc nawet zdjęć nie mam.
O na tej rabacie są. Nawet ten jeden kwiatek widać, trochę na lewo od kocimiętki, ta kostrzewa Maira trochę go przesłania.
Viola rabaty się rozrosły i dobrze, bo mam mniej koszenia. Staram się pilnować plewienia w nowych nasadzeniach, potem jak rośliny się połączą to chwasty zagłuszają, przynajmniej większość, bo skrzyp i powój zawsze znajdą drogę do światła. Dwa lata temu mocno się zniechęciłam do wysiewów, bo posadzone do gruntu sadzonki były do cna zjadane przez ślimaki. Zaopatrzyłam się nawet w niebieskie granulki, bo chyba by wszystko zjadły. Teraz już mam dużo swoich roślin na tyle rozrośniętych, że dzielę i sadzę w nowe miejsca. A i tak zawsze coś do koszyka wpadnie w szkółce. Ostatnio kupiłam sobie molinie Moxere i Haudebrand.