Elu, jaki ładne zdjęcia robisz
No, kwiatuchy też piękne
Czy z winoroślą cos robisz? Mam nad Rozlewiskiem i nijak sobie poradzic z nią nie mogę, prawie nie owocuje, masy zielonej kupa, rozłazi się po rabatach okolicznych. chyba wyrzucę.
nie tylko mężów, nas też, jak czasami na coś robimy wielkie oczy z zachwytu, przerażenia i złości, bo wszystkie te emocje są, bo ogród to zaczarowana kraina
Wieloletnie? To super
Kwiatuszki takie niewielkie i niepozorne, ale dużo, to efekt jest i kwitnie kiedy już wiele roślin nie kwitnie.
Fajne.
Zaraz sobie nazwę przekopiuję do mojego wątku, bo do Rozlewiska będzie pasować jak ulał
Ewa, ja mam tylko jeszcze jedną wątpliwość (bożeszsz, ja sie skłądam z samych wątpliwości...)
Masz całkiem spory ogród, jednak wydaje mi się że te angielskie ogrody są większe, to i skala tych rabat jakby większa, o jejku, no, o propozje mi chodzi.
Czy to się da ładnie wyeksponować na takiej powierzchni?
Ale w tym przypadku problem jest taki, że bogaty kandydat może po prostu kupić głosy, co jest oczywistym złamaniem zasad i ducha demokracji. A poza tym, u podstaw tej dyskusji nie leżał problem wyborów parlamentarnych, ale wpływu ludzi na to, co robią władze lokalne czyli samorządy, a to jest całkiem inna bajka. Choć oczywiście związek z systemem partyjnym ma. Ja po prostu uważam, że władza jest bezkarna wszędzie tam, gdzie ludzie uważają że nie mają na nią żadnego wpływu. Jeśli tak uważają, to tak jest! Trzeba przestać tak uważać, bo to nie jest prawda! Ludzie nie mają wpływu na władzę w państwach totalitarnych, a nie demokratycznych!
Oj, generalnie to ja często zaglądam, choć nie zawsze piszę, bo najczęsciej nie wiem, co mądrego mogłabym dodać lub wtrącić
A te zaległosci to przez weekend takie się porobiły 4 dni bez netu i człek poza burtą
Witaj Tess! Rzadko wpadasz to i dużo się nagryzmoliło Przechowywanie to zawsze upierdliwe jest, ale czasem człowiek się złamie. A na różach to ja się nie znam, ale staram się poznać I fajnie, że chcesz je mieć , bo to wielka frajda
Marta, ja już tu byłam wielokrotnie lae nie pamietam, czy się witałam. Wiec dla pewnosci dygam nóżka i mówię dzień dobry
Sprowadza mnie otóż to, co napisałas u Irenki:
Irenko,piękne żurawki kupiłaś,właśnie obwódki z nich najbardziej mnie kręcą.Mogę spytac o całkiem przyziemną sprawę,po ile w twoich stronach są,bo u Szmita po 15 zł,a ja kupuje u siebie po 10 zł.Przy większej ilości to spora róznica,o ile ktoś liczy pieniądz.
Odpowiem za Irenkę. W naszym centrum ogrodniczym najdroższe żurawki są po 8,50 w doniczkach 1,5 l i niektóre w nieco mniejszych, ale i tak są duże. To są ceny detaliczne. Oczywiście przy większych ilościach są uwzględniane rabaty. Najtańsze żurawki (te same rozmiary) czyli np. odm 'Palace Purple', 'Melting Fire' i 'Marvelous Marble' są po 5 zł.
W związku z powyższym zapytowywuję - kiedy ja, mieszkanka centralnej Polski, będę mogła to u Ciebie nabyć? Bez przyjeżdzania przez pół Polski?
Czyli - kiedy i czy rusza sprzedaż internetowa? Bo wóble ćwierkają, że planujesz
Czy ogród angielski z nutą romantyzmu zakłada istnienie murków z łupka?
Pytam, bo za namową moich koleżanek z Ogrodowiska (z naciskiem na MOICH) mój Jędrula chce taki ogród mieć u siebie. Wiejski ogród angielski mu się marzy
system niepartyjny też jest zagrożeniem, ponieważ zawiązanie klubu wyborcó i na czele listy usytuwanie kandydata o wysokiej pozycji finansowej, może grozić złamaniem demokracji, korupcją, kumoterstwem, nepotyzmem itd,;
Jakoś wydaje mi sie, że korupcja, nepotyzm i kumoterstwo ma większe szanse tam, gdzie pieniędzy brak...
Iza , jako stała bywalczyni na pokojach Marzenki (czy też Madżenki, ja wolisz), nie powinnaś mieć problemu. Przecież tam to dopiero się człowiek połapać nie może jak przez kilka godzin zaśpi. U mnie to mały pikuś w porównaniu
tys prowda ... mówiąc słowami serialowego bohatera ... zaspanie u ani ASC ... Irenki czy Madżenki i wielu wielu innych wybaczcie nie wymienię ... eliminuje człowieka z literackich wieczorów ... za to ubarwia forumowe życie ...
No. I dlatego przeczytałam tylko/aż od 282 strony, bardziej wstecz nie idę!
Miałam kupić rubrum, ale zniechęcilo mnie to, że nie zimuje. A to zimowanie w garażu to ryzykoiwna sprawa. Raz się uda, raz nie. A i stawiać tych doniczek nie ma gdzie, to królestwo M. przecież
Ale to Twoje takie ładne, że mam poczucie, że złą decyzję podjęłam...
Ależ Wy się znacie na różach, szacun Pojęcia o nich nie mam, bo ich nie mam, ale w przeciwieństwie do Gabik, choć też się ich boję - będę je mieć
A to już chyba taka ogrodowiskowa tradycja, że ni stąd ni zowąd, nagle jakaś dyskusja się wywiązuje na czyimś wątku, luźno tylko związana z właścicielem.
Gratuluję aktywności Ozz.
A z tym, co napisała Tess (jak by nie było właścicielka) nie zgadzam się w całej rozciągłości!! W większości demokracji ludzie głosują na partie, bo w dużych miastach nie znają po prostu kandydatów. Ale nie przeszkadza to rozliczać, wpływać, grozić etc. Nie wiem dlaczego akurat w Polsce miałoby to nie działać. Bo jeśli to ma nie działać, to by znaczyło, że Polska nie nadaje się do demokracji i może zamiast do UE powinna wstąpić do Wspólnoty Niepodległych Państw? Taki logiczny wniosek mi się nasunął
Agatko, grozić czym? Że nie będziesz na nich głosować następnym razem? Ludzie oddają głos na swojego sąsiada, ale on jest na piątym miejscu na liście, i jakoś tak ten system wyborczy jest skonstruowany, że te głosy liczą się na tego, co jest wyżej na liście... To na najwyższych miejscach na liście partie umieszczają miernych, bniernych, ale wiernych... I tacy zawsze przejdą Ja się na tym nie znam, ale jakoś tak to działa.
A że nie znamy kandydatów, to odrębna sprawa i tutaj - absulutnie się z Tobą zgadzam
tak, krótko; w Polsce obowiązuje system partyjny wyłaniania kandydató do Sejmu, więc aby nasz kandydat z 5 miejsca wszedł, partia musi uzyskać w skali kraju wysoki wynik wyborczy, a sam kandydat bardzo dużą ilośc głosów, więc w takim przypadku wchodzi i ten z 1 miejsca na liście i np. z 5 czy ostatniego, które jest uważane za bardzo strategiczne miejsce
nie jest to dobry model wyłaniania kandydató, ale system niepartyjny też jest zagrożeniem, ponieważ zawiązanie klubu wyborcó i na czele listy usytuwanie kandydata o wysokiej pozycji finansowej, może grozić złamaniem demokracji, korupcją, kumoterstwem, nepotyzmem itd,; to pozwoliłam sobie napisać, ponieważ jestem politologiem i posiadam niezłą wiedzę na ten temat
dalej się nie rozwodzę, bo to przecież Ogrodowisko, a nie debata publiczna nad społeczeństwem obywatelskim
sorki Tess
Tess, imienniczko mojej córci ukochanej, po której musze zaraz lecieć do przedszkola! No przeciez nie będę tu teraz wykładu robić jak działa demokracja! Grozić różnymi rzeczami, włączać prasę, upubliczniać złe działania, nie pozwalać im czuć się bezpiecznie w tych swoich gabinetach! Rózne na świecie ludzie sposoby wymyślili, żeby władza chciała być dobra a nie zła. Gdyby to było łatwe, to nie byłoby o czym gadać. A że jest trudne, to walka trwa!
Agatko, bo zaraz ktoś pomyśli, że ja we władzach zasiadam, albo inicjatywy oddolne mam w nosie, albo demokracjinie rozumiem, więc już tłumaczę
Co do zasady, to ja się z Tobą i Twoimi opiniami zgadzam. I zdarzają się przypadki, że mieszkańcy wspólnoty, także tak wielkiej, jak Warszawa, podejmują akcje oddolne i władza się ugina. Tak było niedawno zresztą, w kwestii opłat za przedszkola. Warszawa ustaliła jakieś stawki (zgodne z ustawą), ludzie pisali petycje, organizowali akcje i sam premier nakazał Pani Prezydent obniżyć te opłaty.
Władza się przestraszyła. I owszem. Więc ten mechanizm działa.
Tylko że skala tamtego protestu była duża, bo skutki działań władzy dotykały bezpośrednio bardzo wielu mieszkańców i to w najbolesniejsze miejsce, bo po kieszeni.
A ile osób obchodzi zieleń miejska? Albo to, że blok powstanie w miejscu parku? Garstkę uwrażliwionych na piękno natury i okolicznych mieszkańców. Reszta - w tak dużej aglomeracji - nawet nie wie, gdzie jaka inwestycja powstaje.