Czytaj siebie jeszcze raz.
Piszesz,że w mieście nie ma dalii ???
Może źle zrozumiałam to połączenia zdań .Powinnam była rozumieć,że nad rozlewiskiem nikt nie ma dalii ???
Kochani a co myślicie o podkładach kolejowych w ogrodach?
Tak się zastanawiam, czy sobie dla ozdoby kilku nie sprawić ( jakieś ścieżki czy duuuże donice)...
Mnie się bardzo podobają. Mam jedną wizję, ale mój M się nie chce zgodzić choć może za jakiś czas uda się go przekabacić...
Generalnie podkłady to fajny pomysł, ale chciałaś chyba ogród minimalistyczny?
To podkłady raczej nie pasują.
A jaki masz ten pomysł, co to Małża akceptacji (na razie) nie uzyskał?
Tam jeszcze nie zaglądałam, ale na pewno w wolnej chwili zajrzę.
C do mojego pomysłu, którego M nie aprobuje to zmiana frontowego ogrodzenia przy użyciu właśnie podkładów...
Wiem, że byłoby znowu pełno roboty i czasu i wogóle, ale ja już nie mogę patrzeć na ogrodzenie z siatki, przez którą w dodatku wszyscy wszystko widzą - zero prywatność
Mój pomysł polega właśnie na tym aby takie podkłady doprowadzić do stanu przypominającego nowe podkłady ( czyli właśnie docięcie z każdej strony, poszlifowanie, pomalowanie drewnochronem, aby nadać kolor). Zrobić z nich przęsła na wysokość około 1,60m i około trzy przęsła pod rząd i jedno przęsło jako gabion, trzy przęsła z podkładów i jeden gabion....i tak na przemian...
Myślę, że efekt byłby cudny i raczej na pewno by mi pasował
Tess widziałam takie pompy, ale jakoś mi ta pompa wydaje się taka toporna w przyszłym roku będę robiła ścianę wodnę ze stali nierdzewnej i taka żeliwna raczej nie pasuję mi do koncepcji, znalazłam taką z kwasówki ale ta zkoleji jest taka hmmm dziwna i tak źle i tak nie dobrze. I weź tu babie dogódź...
No, jak Ty ścianę wodną robić bedziesz, to taka pompa zupełnie nie pasuje, czy to duża, czy mała.
Ale ta cembrowina to chyba też nie pasuje
A tę cembrowinę to gdzie chciałaś, przy tej ścianie wodnej?
Ja właśnie też się naczytałam, że śmierdzi i wogóle, ale znamomy ma przy ogrodzeniu które robił w zeszłym roku i powiedział, że fakt było je czuć ale generalnie niedługo. Teraz po jesieni, zimie i wiośnie i powiązanych z nimi deszczem, śniegiem itp. to już tego nie czuć.
Dlatego przyszedł mi taki pomysł do głowy, że można by je było wykorzystać. Myślę, że ogromna donica zamiast rabaty przed ogrodzeniem z tuj nie wyglądałaby najgorzej. A jeszcze jakby te podkłady podocinać, podszlifować i ewentualnie malnąć drewnochronem w kolorze podbitki...hmm...myślę, że efekt mógły być na prawdę fajny i w dodatku bardzo trwały ze względu na to, że podkłady właśnie są mocno impregnowane, tak aby przetrwały lata przejeżdżających po nich ciężarów pociągów.
obecnie siatka ogrodzeniowa zostala przesunięta zgodnie z widoczną na zdjeciu granicą.
Witaj, Marto
To które brzozy są Twoje? Te bliżej domku?
I pokaż tę sosnę, co to chcesz ją czymś podsadzić: jak wygląda, gdzie rośnie (w jakiej części ogrodu), czy ma jakieś towarzystwo.
Bez zdjęć i bez jakiegoś szkicu działki raczej trudno coś radzić.
Ja się ostatnio zachwyciłam podsadzeniami u Irenki:
Rodgersja kasztanowcolistna w czasie kwitnienia a powyżej obecnie
Pojęcia nie miałam, że taki ma kwiat. Piękny
To ja ją jednak chcę do mojego ogrodu. Zdecydowanie
Lenko, gdzie u Ciebie rośnie, znaczy pod czym, przy czym, bonie wypatrzyłam na zdjęciach?
Kochani a co myślicie o podkładach kolejowych w ogrodach?
Tak się zastanawiam, czy sobie dla ozdoby kilku nie sprawić ( jakieś ścieżki czy duuuże donice)...
Mnie się bardzo podobają. Mam jedną wizję, ale mój M się nie chce zgodzić choć może za jakiś czas uda się go przekabacić...
To na pozegnanie gladiole z mojego dzisiejszego ogrodu.
Piękne, szczeólnie kolor tego drugiego mnie zauroczył. Moze wiesz, jaka to odmiana, Bożenko?
Udanej podróży Będę do ogrodu zaglądać pod Twoją nieobecność
Poszukałam w karteczkach ale niestety nazwy Ci nie podam bo to były rośliny z dużej paczki- mieszanki róznych odmian. Prezent na imieniny czy urodziny.
Do podróży pomału się szukuje ale ponieważ zostaną u mnie w domu znajomi to muszę jeszcze do jedzenia im coś przygotowac jak mi robią grzecznośc i domu popilnują. Tak że jeszcze troche pracy przede mna.Pozdrawiam serdecznie.
Haniu, zaglądnęłam, ale tu tylu gości, że tylko jeszcze raz na portrecik luknęłam (rewelacyjny) i dalej idę na chcłupki
Mam nadzieję, że dobrze Ci tam, gdzie jesteś
Będą kwitły w następnym roku,ale warto posiać,prawdopodobnie odstraszają ślimaki.Posadziłam pomiędzy hostami i w ubiegłym roku nie miałam dziurek w liściach.
BOGUSIU, to mnie zaskoczyłaś! NIe miałam pojęcia, że ORLIKI tak działają na ślimaki. JA mam ze ślimorami zawsze problem i traktuję je iebieskim proszkiem, bo inaczej nie dałabym rady. ALe może gdyby nie orliki, to byłoby ich jeszcze więcej.
Wędrując po ogrodzie i przeglądając wątki trafiłam na powyższą informację.
Jeżeli to skutkuje, to to jest genialne
Mam orliki, ale że mi nie wszczędzie pasują, wyrywam siewki. To może już nie będę
Dziękuję, Bogumiło
Madziu, ja sadzonkowałam te boczne odrosty, nigdy nie próbowałam zrobić tak, jak Ty.
Zdjeć z sadzonkowania nie mam, nie robiłam.
Agatko, bardzo dziękuję za rady Tak zrobię, sprawdzę. Moze faktycznie je przelałam?
Beatko, zdjęcie padniętej żurawki chcesz?
Cisy pokażę, pewnie że tak Rewelacji się nie podziewaj, takie keszcze łysawe w niektórych miejscach są, ale po to je ostrzygłam, zeby się zagęszczały
Pokażę, jak będę projektować przedogródek. Co mam nadzieję, to nastąpi wkrótce
W zasadzie nic, co byłoby widać
Kupę czasu zajmuje mi podlewanie. Mam tych doniczek i doniczuszek mnóstwo i tak szybko wysychają, że trzeba je codziennie podlewać.
Muszę wreszcie je powsadzać do gruntu.
Pousuwałam przekwitłe kwiatostany u żurawek, host, i co tam jeszcze znalazłam
No i ostrzygłam moje rozczochrańce - cisy: jeden na stożek, drugi na kulę.
Trochę poplewiłam.
Nie posadzilam "ścinków", bo ziemi nie miałam. Dziś muszę nabyć drogą kupna i wsadzić.
Żurawki mi padają Jedna już padła, drugą interwencyjnie przesadziłam, może ją uratuję.
Ta sama odmiana, inne się trzymają.
Może ktoś wie, co może być przyczyną? I co można zrobić?
Szkoda mi ich stracić.
Sprawdź korzeń u tej padniętej. Może być albo zasuszony albo zgniły. Jeśli masz ciężką glebę i podlewałaś je w te upały zbyt mocno, to mogły zgnić. Muszą mieć przepuszczalną, próchnicza glebę. Mnie też jedna padła i p[rawie wszystkie sadzonki - z powodu przelania niestety, tylko że u mnie to deszcze je załatwiły. Pozdrawiam