Witaj Tess, z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twój wątek. To będzie piękny ogród, bo Ty już go kochasz. Ogród ma swoją historię, rośliny posadzone rękami rodziców polubią się z tymi, które zasadzicie sami...
Czeka Was sporo pracy, ale satysfakcja gwarantowana. Okolica piękna, widoki lepsze od środków uspakajających, życzę Wam powodzenia w realizacji Waszych planów i oczywiście będę zaglądać do ogrodu nad rozlewiskiem.
Dzięki Tess, po efektach twojej pracy to jednak coś tam się znasz- bardzo ładnie wyszedł twoj ogrodek
teraz wlasnie ciagle cos kopie pod rabaty i z ta darnia jest wlasnie problem straszny, wiem mniej wiecej jak maja isc rabaty,ale z dokladnoscia je pomierze teraz póki mam siostre do dziecka.Sąsiad ma pożyczony cały zestaw, pięknie mu trawa wzeszła a robił jakies 3 tyg temu.My mamy posiane rózne rodzaje trawy, jedne rosna ekspresowo kepki a inne nie i wkurza mnie to.Z podlewaniem brak problemu mam zbiornik deszczówki, zawsze jest w nim woda no i bedzie mozna pomału ruszać z jakimś sadzeniem konkretnie a nie tak jak teraz- to tu to tam a w razie przykrycia i mata sie znajdzie aby chwasciory nie rosły
Irenko, muszę wyskoczyć na godzinę, dwie, obiecuję wrócić tutaj - peojektować nie umiem, ale może wspólnymi siłami..
Ja bym dała bluszcze, ale też coś, co by je ożywiło i szło też na dół.
Aniu, piękny masz ogród. I bez powyższego elaboratu wiem, że jest taki, bo właśnie taki Tobie się podoba i jest najbardziej odpowiedni dla Twojego charakteru, temperamentu, i postrzegania świata
Ja też tak kiedyś będę miała (za ileś tam lat, jak dam radę pracować w ogrodzie i tego dożyję
Zapamiętać - tojad obsadzić na ścisło, to będzie stał jak w autobusie za czasów PRL-u
Wsiowy ogród za rok idzie do poprawki cały.. niestety aby uporządkowac to co tam mam..to trzeba wykopać wszystko... i wszystko na nowo..... jakoś w tym roku nie zdecydowałąm się na ten krok.. a muszę.... bo z daleka to jakoś wygląda, fragmentami też... ale jest tam misz-masz.. niskie z tyłu, wysokie z przodu, cieniolubne na słońcu i odwrotnie.... Taka pierwsza grządka gdzie sadziłam wszystkie zakupione chciejstwa... i wyszło jak wyszło..... Ale faktem jest, że lubię ten mój wsiowy ogród z jego brakami..i niedoskonałosciami... jest nieobliczalnym
nieprzewidywalny, zmienny i kolorowy..... więc napewno zostanie u mnie.... nawet jak będzie totalnie niemodny..... odpowiada dla mojego szlonego charakterku... Nawet w tym roku chciałąm go jeszcze o 1 metr poszerzyć i wydzielić w przyszłosci kwatery.... nawet M się zgodził.. ale rozsądek wziął górę... JA nie mam czasu oporządzić tego co mam..... jak będę mieć czas... to poszerzę, a na razie nie będę skazywać kolejnych roślin na traktowanie po macoszemu.....
No i wyszedł elaborat..
Tojad się nie pokłada, bo jest osaczony innymi rołśinami z każdej strony...i go inne rośliny trzymaja na baczność... siedzi jak w autobusie z czasów PRL w godzinach szczytu...
Przylecą ptaki do każdej wody..byle troszkę krzaczków było w pobliżu.. no i niestety nie daja sie blisko podchodzić.. trzeba z oddali je obserwować....
I obiecane nowe fotki z ogrodu..
Aniu, Twój "wiejski" ogródek (za płotkiem) jest oszałamiający Jest cudny!
Co robisz, że tojad u ciebie się nie pokłada? Mój dostał podpórki a pomimo to pochylony jak starzec