Daga, to jest szałwia Amistad. Mało prawdopodobne żeby przetrwała zimę, miałam ją już chyba 2 razy. Podobnie nie przetrwały inne odmiany szałwii, mam na myśli te nowe bo szałwia omszona wiadomo, zimuje bez problemu. Próbowałam ukorzeniać jesienią sadzonki i zimować na najchłodniejszym parapecie w domu. Wypuściły korzonki ale powaliły je choroby grzybowe. Pamiętam że Kasia Bellingham w ten sposób miała nowe egzemplarze na następny rok. Ale ona ma wypasioną szklarnię, inspekt więc jej łatwiej.
Asiu, ano jarzmianka

tylko mało podobna na zdjęciu do jarzmianki

.
Dziękuję

.
Mirka, część róż nie przetrwała - Cardinal Hume, Lavender Ice ku mojemu żalowi bo bardzo mi się podobały. Powaliła je w zeszłym roku jakaś choroba. Nie wiem co to było, zaczęły czernieć podstawy pędów i stopniowo zamierały. Straciłam wszystkie róże w donicach, na wiosnę. Kilka mam takich które ledwie wystają nad ziemię, chyba ruszą, mają nawet malutkie pączki. Sibeliusa zapomniałam uwiecznić.
Na zdjęciach jest Angela, te kwiaty są na wysokości ok. 30 cm

. ale są też wyższe pędy, dopiero w pączkach. Mam nadzieje że Angela urośnie bo bardzo mi się podoba. Powojnik natomiast to raczej Warszawska Nike, ma "grubsze" płatki niż Westerplatte. Powojniki też kocham