Każda horta się będzie pokładać po deszczu. Jak jej nie otrzepiesz to zostanie wygiętanpod ciężarem.
Moje pi ostatnich ulewnych deszczach też się po wyginały.
Chyba na którymś wątku czytałam że chcesz przycinać limel... Wyzej zostaw wyższe że 2-3 patyki resztę przytnij niżej. Odrosty wtedy wyrosną bardziej grubsze i wyższe.
Możesz też utworzyć piętra na hortensji.
Mam 2-3 horty gdzie zostawiłam jeden pęd na wysokości 1 metra resztę przyciełam 20-15 cm od ziemi. Na tym pędzie wyrosła duża kępą kwitnących odrostów.
U mnie też niektóre pędy hortensji nie kwitną. Zauważyłam, że gnieżdżą się w środku małe szare robaczki które pierwszy raz widzę. Nie są wygryzione środki one sobie tam siedzą.
Wiesz jak tak oglądam fotki u Ciebie, to widzę że sporo rozwiązań stosujemy już takie same by ułatwić sobie życie - proste linie, ściółka, żwir. Ja swój drugi ogród tworzę w stylu dopasowanym do swoich możliwości w przyszłości, staram się przewidywać z czym mogę mieć problę i od razu temu zaradzać. Ale panowanie nad chciejstwem jest największym wyzwaniem
Kasia Ty masz duże doświadczenie ogrodnicze a ponadto jesteśmy w podobnym wieku.
Myślę że u Ciebie to doświadczenie a u mnie nękające nas choroby Onko i przez to myśli o przemijaniu życia , powodują że nie chcemy bardzo sobie komplikować i nakładać pracy ogrodowej.
Ja bym chciała mieć kiedyś taki stan ogrodu żeby mieć wiosenne sprzątanie . Pielenie i nic więcej .
Nie przepadam za formowaniem i cięciem „bo trzeba” i takie staram się sadzić rośliny.
Początkowo miałam zachwyt nad ogrodami z kulami stożkami zywoplocikami itd ale się zorientowałam że to nieustanna praca . I mi przeszła chęć żeby to mieć u siebie . Też się pogodziłam z tym że nie wszystko co się podoba w szkółce lubi innych muszę mieć u siebie .
I tak ….panowanie nad chciejstwami nadal trudne jest .
Wierz mi że też miałam sporo czasu by myśleć o przemijaniu... Jestem po śmierci klinicznej w wieku 12 lat, moi rodzice wykupili wtedy miejsce na cmentarzu, spisałam testament w wieku 29 lat i szukałam matki zastępczej dla moich małych dzieci...Ostatnio nawet dostałam burę od małżonka bo mu powiedziałam że się spieszę z ogrodem, nim mnie zabraknie, nawet nie myślałam co mówię, strasznie się wkurzył że jak mnie zabraknie to dla kogo to wszystko? Fakt, głupio wyszło...
Ale pracować w ogrodzie kocham, wyłączam wtedy mózg, zupełnie jak facet na rybach, lubię ten stan zawieszenia w czasie, ja i ziemia ale w takim zdrowym układzie Rezygnuje z pracochłonnych rzeczy dlatego że bardzo cierpie kidy coś jest byle jakie, to juz lepiej mieć mniej ale zadbane.
I nie zamieniłabym moich doświadczeń, choć życie skopało mi tyłek bardziej niż ja skopałam grządki. Mam taki cytat który lubię: ,,Im bardziej w życiu ma się pod górkę, tym piękniejsze będą później widoki ". I tego się trzymam