Lidka, sie wie! Aczkolwiek tutaj to nie tylko sam kancik, ale tez znaczne poszerzenie "rabaty" - wcześniej jej krawędź była mniej więcej równa z płaszczyzną thuj. Jednak kant przestał istnieć i był nie do odratowania z powodu naczelnego szkodnika, który regularnie mi rozdrapuje kanciki... Wycięłam zatem wszystko zryte i oby ten stan trwał jak najdłużej, bo już nie mam z czego ciąć .
Okrzepła na pewno, ale byłoby nieco bujniej, gdyby nie permanentna susza...
Dziękuję za dobre slowo
Gdy tylko robi się cieplejszy dzień, odpala mi się motorek i zaczynam ryć .
Magarko, kiedyś była rozkminka na temat tych tawuł - usiłowałam ustalić odmianę i wyszło z tych ustaleń, że to tawuła van Houtte'a.
Tawuły z żywopłotu mają sporo lat, ale nie wiem, ile . Były już duże, gdy kupiliśmy działkę czyli kilkanaście lat temu.
Z tych przejętych tawuł mam tez jeszcze 4 kule, które tnę najczęściej przed kwitnieniem, w wyniku czego nie kwitną, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotowa . Widać je po prawej stronie tunelu - dosłownie pojedyncze kwiatki.
A tawuły z żywopłotu tnę w prostopadłościan po kwitnieniu.
Jaki fajny ten żywopłot z tawuły. Tak rozjaśnia. Z tego co pamiętam, ta tawuła chyba ma słodkawy zapach? Bzyków na niej dużo?
Sąsiad rozebrał budowlę za ogrodzeniem? Teraz masz tylko zieleń w zapożyczonym krajobrazie.
Hmm, chyba nie ma zapachu... Kurde, muszę dzisiaj sprawdzić dokładnie .
W temacie bzyków - ogólnie dziwna sprawa, bo niemal nie widuję pszczół... i nie wiem czy omijają mój ogród, czy to większy problem...
Tak, rozebrał to dziadostwo. Strup, którego nic nie dało rady przykryć .