No więc kminię nad modyfikacją kształtu łezki pod dębem. Nie dlatego, że chcę (łezka podoba mi się nadzwyczaj), ale dlatego, że skupiam się na istocie jej egzystencji. A jest nią mianowicie uczynienie suchych trawiastych placków ładnymi. No a przy rzeczonej łezce wciąż jest suchy trawiasty placek...
Widać go po prawej stronie np. tu na zdjęciu:
https://www.ogrodowisko.pl/uploads/p/266/2666448/original.jpeg
A teraz tak zwany pogłębiony kontekst: równolegle do tarasu (tam gdzie teraz jest ścieżka z pojedynczych płyt w trawie - wciąż odniesieniem jest cytowane zdjęcie) będzie ścieżka identyczna z tą, którą poczyniliśmy ostatnio i będą się one dwie schodzić pod kątem prostym.
Z uwagi na wielkość suchego placka trawa przy tych schodzących się ścieżkach zniknie.
No i teraz przechodzę wreszcie do meritum rozkminy: finalny kształt obecnej łezki.
Kminię czy ma to być taki niby prostokąt zakończony dziubkiem łezki, czy - OMG piekło zamarzło! - jakaś falka... Aby to sprawdzić empirycznie (a jest mi to niezbędne do podjęcia decyzji) muszą być spełnione dwa warunki, a w ostatnich dniach (czyli w tych, w których wymyśliłam temat tej rozkminy

) trudno, by oba były spełnione równocześnie: muszę być w domu i nie może padać

. No dobra, trochę padać może, ale raczej nie może lać.
No i tu odczuwam lekki dyskomfort, bo przecież chcę by solidnie padało, psia kostka. Krótko mówiąc chciałabym zjeść ciastko i mieć ciastko. No cała ja

.
I nawet jest dzisiaj na to szansa! Będę w domu niedługo, a deszcz pada z przerwami. Mus się tylko dobrze wstrzelić

. Życzcie mi powodzenia!