Pochłonęły mnie prace ogrodowe.
Oszczędzam kręgosłup i poki co (odpukać) nie daje mi do wiwatu.
Wyprodukowałam juz 10 worków do wywiezienia (bio) a nawet na dobre nie zaczęłam wiosennych porządków.
Wyciełam trawy (poza stipami), cześć róż i hortensje bukietowe.
Pomimo ogromnych ilości śniegu, który spadł w mojej okolicy, jest sucho.
Liczę straty pozimowe i zaskakują mnie niektóre rośliny.
W dobrej kondycji mam na przykład rudbekie

.
Z ziemi wychodzą byliny.
Krokusy przekwitają ale widzę już pączki tulipanów i kwiatostany hiacyntów.
Na skarpy jeszcze nie zerkam.
W tym roku chyba skręcimy w stronę ogrodu tematycznego „irlandzki bałagan”
To jest taki ogród, w ktorym nie ruszamy śmieci, rozpadających się od wilgoci ławek, donic, kaloszy, konewek.
Czekamy aż to wszystko zarośnie…
Jest wtedy urokliwie, klimatycznie i jednym słowem pięknie.