Strona główna Archiwum Forum Mapa ogrodów O nas Kontakt

Pokaż wątki Pokaż posty

Ogród zalany przez sąsiada

gdzie_idziesz
Img 2350

Dołączył: 04 wrz 2013
Skąd: okolice Wrocławia
Posty: 257
Dodany 11:44, 11 lut 2019
Witam
mój piękny, słoneczny ogród tej zimy spotkała katastrofa.
Na polu obok deweloper wybudował domy. Tak dużo, jak się zmieściło, tak tanio, jak tylko się dało.
Żeby nie ponosić kosztów większych niż konieczne, glinę spod fundamentów rozparcelował po całym terenie, zniszczonym wcześniej przez maszyny budowlane. na to rozłożona została warstwa humusu. W efekcie poziom gruntu został podniesiony o jakieś 10 centymetrów, przepuszczalność gruntu została zniszczona.
Do tego deweloper poprowadził wodę z rynien i drenażu do studzienek obok domu. Studzienki nie mają żadnego odpływu i cała woda obecnie spływa na mój ogród.
Moja największa, najstarsza i najbardziej ulubiona rabata od połowy grudnia jest pod wodą. Połowa sadu również. Porzeczki, maliny jeżyny, niektóre z drzew owocowych, kolekcja bylin, ogromne jałowce, krzewuszki, derenie, berberysy, hortensje, mnóstwo cebul i inne moje ukochane roślinki stoją w wodzie.
Rabata ma już 12 lat, 20 m długości, szerokości 3 metry.
Czy jest jakakolwiek szansa na uratowanie czegokolwiek po tak okrutnej zimie? U nas mrozy są niewielkie, wszystko stoi zalane.
Próbowaliśmy kopać doły chłonne, ale tej wody jest tak dużo, że chyba straż musiałaby wypompowywać tą wodę stale.
Jestem przygnębiona i zniechęcona. I nie mam pojęcia co dalej. Tyle lat, pracy i pieniędzy stoi pod wodą i gnije.
Macie pomysł co zrobić, czy da się chociaż te największe krzewy uratować, redukować je? pryskać profilaktycznie czymś?
I co zrobić później, jak zapobiec kolejnym zalaniom. Czy zostanie mi wykarczowanie tego terenu i praca od zera, lub podarowanie sobie całkowicie pomysłu ogrodu w tym miejscu?
____________________
Natalia słoneczny zakątek
Anda
Imgp5397 2

Dołączył: 25 maj 2015
Skąd: Niemcy/NRW/Wlkp.
Posty: 20589
Dodany 12:01, 11 lut 2019
Witaj Natalio. Ogromnie Ci współczuję. Czytając aż mnie zatkało. Nie ma żadnych przepisów dotyczących postępowania na takich budowach?
Dowiadywałaś się u wyspecjalizowanego prawnika czy masz szanse na uzyskanie odszkodowania od dewelopera?

Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na nurtujące Cię pytania. Próbowałabym się dowiedzieć czegoś u uznanych i profesjonalnych firm zajmujących się budową ogrodów. Tu na forum to Danusia i Witek.


____________________
Serdeczności Ewa - Doświadczalnia bylinowo-różana Panie Foerster, co pan robi przeciwko nornicom? - Krzyczę na nie. Wizytówka doświadczalni http://www.gartenfotoart.de/ Landhaus Ettenbühl i Rosengarten Zweibrücken
Gabriela
Im000026

Dołączył: 25 lut 2011
Skąd: koło Krakowa
Posty: 8065
Dodany 12:29, 11 lut 2019
Najpierw prawo:

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20170001566/U/D20171566Lj.pdf

Art. 234 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. Prawo wodne:.

1. Właściciel gruntu, o ile przepisy ustawy nie stanowią inaczej, nie może:

1) zmieniać kierunku i natężenia odpływu znajdujących się na jego gruncie wód opadowych lub roztopowych ani kierunku odpływu wód ze źródeł – ze szkodą dla gruntów sąsiednich;

2) odprowadzać wód oraz wprowadzać ścieków na grunty sąsiednie.

2. Na właścicielu gruntu ciąży obowiązek usunięcia przeszkód oraz zmian w odpływie wody, powstałych na jego gruncie na skutek przypadku lub działania osób trzecich, ze szkodą dla gruntów sąsiednich.

3. Jeżeli spowodowane przez właściciela gruntu zmiany stanu wody na gruncie szkodliwie wpływają na grunty sąsiednie, wójt, burmistrz lub prezydent miasta, z urzędu lub na wniosek, w drodze decyzji, nakazuje właścicielowi gruntu przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom, ustalając termin wykonania tych czynności.

4. Nakaz, o którym mowa w ust. 3, nie zwalnia z obowiązku uzyskania pozwolenia wodnoprawnego albo dokonania zgłoszenia wodnoprawnego, jeżeli są wymagane.

5. Postępowania w sprawie decyzji, o której mowa w ust. 3, nie wszczyna się, jeżeli upłynęło 5 lat od dnia, w którym właściciel gruntu sąsiedniego dowiedział się o szkodliwym oddziaływaniu na jego grunt.


A teraz o roślinach, bo sama mam mokry ogród, położony na stoku łagodnego wzniesienia, co powoduje że przy dużych opadach deszczu, woda spływa z gruntów sąsiednich z góry, więc borykam się czasami z tym kłopotem. Tyle że u mnie to nie jest wina sąsiadów, tylko słabo przepuszczalnej ziemi i pogody.
Straciłam w ten sposób kilkanaście dużych już głogów Paul's Scarlet, walczyłam o aleję lipową, straciłam osiem kul bukszpanowych.
Oczywistym jest, że w wodzie rosną tylko rośliny wodne, więc rabaty czy sadu, które stoją w wodzie, albo nawet gdzie poziom wody jest tak wysoki, żę korzenie są w wodzie, nie jest do uratowania. Paradoskalnie wysoki poziom wód gruntowych nie szkodzi różom, ale na dłuższą metę stanie w wodzie chyba sie nie sprawdzi.
Jeśli masz nieduże rośliny, to już teraz, jeśli ziemia nie jest głęboko zmarznięta spróbuj co się da - po kawałku, w całości, przenieść z dużą bryłą tej mokrej ziemi w jakieś zaciszne miejsce, gdzie nie jest tak mokro. Nie polecam doniczek, bo bryla korzeniowa zamarznie, chyba że je wkopiesz do ziemi, ale to dodatkowa robota.
Jeśli drzewka owocowe i krzewy nie są duże, to operacja z przesadzeniem z gołymi korzeniami powinna się udać i na wiosnę rośliny ruszą.
Rabatę bylinową na podmokłym gruncie można urządzić wzniesioną przynajmniej na pół metra nad poziom gruntu, co oczywiście wymaga zgromadzenia dużej ilości ziemi, w tej sytuacji lekkiej i przepuszczalnej.


____________________
Ogród w budowie nieustającej
Gardenarium
0z5y0788  2

Dołączył: 09 lip 2010
Skąd: Okolice Warszawy
Posty: 70443
Dodany 12:37, 11 lut 2019
Powinnaś była działać już w trakcie, gdy widać było, co zamierza deweloper. On nie mógł tak postąpić, zrobił to "na chama" że tak powiem, bo liczył po cichu że nikt nic nie zrobi. Rób więc jak najszybciej, wystosuj pismo do wójta/burmistrza.Oni mają "narzędzia" wymuszające, nie odbiorą mu budowy czy coś innego...

Deweloper mógł na swoim terenie, w swoim czasie wybudować instalację deszczową/odwodnienie, nie niszcząc nic u sąsiadów.

Działaj, nie czekaj.

My jak podnosiliśmy teren w ogrodzie z lustrem to zrobiliśmy odwodnienie zatrzymujące wodę na "naszej działce" i pomimo nasyłania służb na kontrolę - "mucha nie siadała" i kontrole nic nie miały do roboty. Udokumentowaliśmy jak zostało zbudowane i po sprawie. A "wizyty" ochrpny środowiska i nie wiem kogo tam jeszcze, mieliśmy bardzo często.

Doraźnie to możesz wykopać w najniższym miejscu dół/jeziorko, aby woda spływała. Wybór jakiegokolwiek rozwiązania musi być
poprzedzone rozeznaniem w terenie, znajomością przekroju glebowego (na jakiej głęb. jest warstwa przepuszczalna, wtedy kopiesz studnie chłonne aż do piachu, woda będzie wtedy wsiąkać.
Ale to nie jest żadne rozwiązanie, bo to powinien zrobić sąsiad.

Inne wyjście - rabaty podniesione.

Żadne opryski nie spowodują, że korzenie będą miały tlen. Po 2 tyg. pod wodą każda roślina (oprócz bagiennej i wodnej) zgnije i umrze.
gdzie_idziesz
Img 2350

Dołączył: 04 wrz 2013
Skąd: okolice Wrocławia
Posty: 257
Dodany 13:55, 11 lut 2019
Dziękuję za odpowiedź.
Czyli jest marna szansa już, że coś się uratuje z mojej rabaty. Ech...
U nas generalnie jest ziemia słabo przepuszczalna, gliniasta. Dotąd problemu nie było, tak kształtowałam teren, by nie było jeziorek.
Gabrielo, dziękuję za źródło prawne, problem jest w tym, że domy już zostały sprzedane, ale skoro ma pięć lat na działanie to czasu jest dość.
Na moim wątku zamieściłam zdjęcia ten rabaty. To ta największa, przed brzozami. Ta z iglakami i piwoniami na zdjęciach.
Danusiu, dziękuję za odpowiedź. Nie spodziewałam się, że robiąc studzienki deweloper nie zrobi żadnego od nich odprowadzenia wody. Mąż wszedł wczoraj na teren najbliższego domku (mamy jeszcze z tamtej strony furtkę) i zobaczył, że studzienki są pełne po brzegi, a grunt tak nasączony, że zapadał się wyżej kostek.
____________________
Natalia słoneczny zakątek
gdzie_idziesz
Img 2350

Dołączył: 04 wrz 2013
Skąd: okolice Wrocławia
Posty: 257
Dodany 20:38, 11 lut 2019

Moja rabatka latem
i obecnie
____________________
Natalia słoneczny zakątek
fasola
Dsc06643

Dołączył: 13 lis 2011
Skąd: okolice Suwałk
Posty: 131
Dodany 21:09, 11 lut 2019
Witam,
podejrzewam ze zdjęć, że deweloper jeszcze nie zakończył inwestycji. Jeśli tak, to masz szansę wyegzekwować od niego zrobienie dobrego odwodnienia.
W tej sytuacji zgłoś sprawę do nadzoru budowlanego odpowiedzialnego za Twoją miejscowość. Mi bardzo pomogli w zbliżonej sytuacji.
Po złożeniu przeze mnie skargi przeprowadzili kontrolę mojej posesji (wtedy dom w budowie - sprawdzili zgodność inwestycji z projektem i z uzyskanymi pozwoleniami) to samo zrobili u drugiej strony.
Moja sprawa wyglądała tak, że zakład energetyczny uzbrajał działki budowlane. Gruby kabel energetyczny zakopał płytko i bez zabezpieczeń 50 cm po mojej stronie od granicy posesji, zamiast w pasie gminnym. Niezgodnie z projektem i przepisami. Geodeci zrobili byle jak mapy, z których wyglądało, że wszystko jest ok.
Podczas zakopywania słupków pod tymczasowe ogrodzenie odkryliśmy kable na naszej posesji.
Najpierw zwróciłam się z pismem do zakładu energetycznego, żeby zabrali kabel, potem do ich podwykonawcy. Oczywiście mimo licznych wizyt u nich i kolejnych pism wzywających do usunięcia kabla z mojej posesji sprawa została bez odpowiedzi.
Wkurzona poszłam do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego i zgłosiłam oficjalnie sprawę.
Na moje szczęście PGE nie miało jeszcze zakończonych prac, więc nadzór mógł wkroczyć. Odkopałam słupki graniczne mojej posesji oraz odsłoniłam kabel w kilku miejscach, rozciągnęłam sznurek żeby zaznaczyć granice posesji. Podczas kontroli urzędnik z nadzoru stwierdził winę PGE i nakazał decyzją usunąć kabel z mojej posesji. Wiem, że wstrzymał im oddanie inwestycji do użytkowania, więc PGE załatwiło grzecznie temat w dwa tygodnie. Gdyby nie nadzór pewnie do dziś miałabym ten kabel pod ogrodzeniem.

Zalecam nie czekać, deweloper będzie Was zbywał. Idźcie z dokumentacją zdjęciową do Nadzoru Budowlanego, powinni pomóc skuteczniej niż sąd.

Uwaga: jest jeden haczyk. Nadzór budowlany sprawdzi też dokładnie Waszą posesję, dokumenty i zgodność stanu faktycznego z projektem. Nie będzie wyrozumiały w razie stwierdzenia odstępstw u Was.

Życzę pomyślnego rozwiązania sprawy.
____________________
Fasola Igielnik
gdzie_idziesz
Img 2350

Dołączył: 04 wrz 2013
Skąd: okolice Wrocławia
Posty: 257
Dodany 15:52, 12 lut 2019
Niestety. Deweloper sprzedał domy wybudowane do stanu surowego zamkniętego. Mąż już myśli jak napisać pismo do wójta.
Jeśli orzeczenie będzie na naszą korzyść to jak myślicie, czy jest szansa na odszkodowanie?
Ja co prawda nie pieniędzy chcę ale moich roślin. Żeby było tak jak dotąd.
Nie mam zupełnie serca do jakiegokolwiek nowego projektowania. To co mam, zrobiła sama, przez lata. Tak się cieszyłam, że moje rośliny skutecznie oddzielając nasz ogród od tych domków. Deweloper na linii mojego ogrodzenia zmieścił 4 domy, więc mam za płotem 4 sąsiadów. Już pogodziłam się z tą myślą, wiedząc że rośliny nas skutecznie oddzielają.
Teraz stracę i je...
____________________
Natalia słoneczny zakątek
Gardenarium
0z5y0788  2

Dołączył: 09 lip 2010
Skąd: Okolice Warszawy
Posty: 70443
Dodany 16:41, 12 lut 2019
Chodzi o to, aby przywrócić teren do stanu poprzedniego, a nie o odszkodowanie. Co ci da odszkodowanie, skoro ogród będzie martwy?
gdzie_idziesz
Img 2350

Dołączył: 04 wrz 2013
Skąd: okolice Wrocławia
Posty: 257
Dodany 21:46, 12 lut 2019
Tak jak mówisz. Tylko ta woda stoi od grudnia. Prawie cały czas.
Jeśli jest tak jak mówisz to ogród już jest martwy. Już tam nawet nie zaglądam. Wiem tylko, że piwonie jeszcze po mojej babci przepadły. To widać gołym okiem.
Nie mogę nawet tam chodzić. Doły wykonaliśmy już w grudniu, są stale pełne wody.
Odszkodowanie umożliwi mi co najwyżej zakup nowych roślin, bo większość z tych, które są w moim ogrodzie są wychodowane przeze mnie z odszczepek.
____________________
Natalia słoneczny zakątek
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies