Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "Tess"

Miniaturowy ogródek 14:27, 14 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Gabi, przeczytałam całą historie Twojego ogrodu, jednym tchem, nie mogłam się oderwać.
Nie umiem użyć właściwych określeń na to, by opisać to, co czuję.
Ogród przed metamorfozą był już piękny (te żurawki są wielką ozdobą), ale to co widać już teraz jest niesamowiete!
Danusiu, gratulacje - projekt cudny Te proste linie są rewelacyjne!

Ufff, nie mogę się ogarnąc, mam czały czas przed oczami to, co powstaje.
A jakie żurawki będa w tym żurawkowym polu? Z projektu chyba wynika, że sześć kolorów(odmian)?

Pozwolisz, Gabi, że zapytam tutaj Danusię o tę ramę do lustra?
Danusiu: rozważam zrobienie lustra w swoim ogrodzie (muszę go odświeżyć, bo w minaturowym ogródku dawno ćwierć wieku temu posadziłam malutkie iglaczki, które teraz są wielkimi drzewami i zamiast ogrodu jest gąszcz).
W wątku o lustrach czytałam, że lustro musi być we wnęce albo chociaż mieć gzyms. Ja nie mam ani jednego ani drugiego i nie bardzo mogę zrobić, bo ściana, na której chciałabym zrobić to lustro to ściana domu sąsiada. W tej ramie gzymsu nie widzę. Czy moze być lustro w takiej tylko drewnianej ramie, bez gzymsu?

Gabi, jeszcze raz to napiszę: cudo!
Ogród na 300 metrach kwadratowych 21:41, 13 cze 2012

Dołączył: 09 maj 2012
Posty: 1544
Do góry
Ewo z uśmiechem rozejrzałam się po Twoim ogrodzie. Z uśmiechem bo tak jak i Tess widzę podobieństwa miłe. Po pierwsze moja działka też ma 300m. Po drugie ja też mam rabatę srebrną - młodziutką, a na niej także czyściec, rogownicę, dmuszek jajowaty i dla urozmaicenia smagliczkę.
Po trzecie także hortensję staram się, żeby była błękitna - czyli podlewam nawozem specjalnym.
A po czwarte ogrodnicy i szkółkarze - Andrzej Kordus i jego brat Rajmund Kordus z synem Andrzejem to znajomi moich rodziców, bywałam u nich w dzieciństwie. ( teraz niestety już nie )
Pozdrawiam Cię i bardzo lubię takie działki są pełne uroku i wielkość jak najwłaściwsza.
Weronika
Ogród na 300 metrach kwadratowych 20:28, 13 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
EwoG, no normalnie palę się ze wstydu, ale dopiero dziś w innym wątku dopatrzyłam, że masz swój wątek ogrodowy.
Przeczytałam z przyjemnością - i już wiem, dlaczego jesteś z "Warszawy/Woli Mrokowskiej"
No i okazało się, że mamy sporo wspólnego: mój warszawski ogródek też jest mały, mam też działkę "po teściowej" (we wsi nadbużańskiej) - ta jest b. duża, też była zaniedbana (od 10 lat nikt się nią nie zajmował), też uwielbiam aksamitki rozpierzchłe (sama je z ziarenek uzyskuję - sieję do skrzyneczki na oknie), i nareszcie mam gdzie je sadzić - wprowadzają wiejskie klimaty na tę wiejską działkę, którą mam dopiero od dwóch lat.

Zazdroszczę Ci, że masz do Kordusa blisko

Lubię ogrody z dużymi drzewami. I bardzo mi się Twoje opowieści podobają

Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:35, 13 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Uff, ależ dyskusja Może to z powodu tego, że nie wszystko, co Adam napisał, rozumiem, ale mnie nie przekonał.
Nie będę sadzić w torf, bo już sadziłam i wiem, czym to się kończy. Jeśli ktoś mi podaje sposób na to, aby zapewnić rh odpowiednie warunki, to ja z tego korzystam. Pewnie, że gdybym nie miała własnego kawałka lasu sosnowego, to może - ze strachu przed dużym złym leśniczym - nie domieszałabym ściółki. Ale mam, i to niepryskany więc każdy mój kolejny krzaczek ją dostanie.
Nie będę stosować innych nawozów niż siarczany, bo są tanie oraz łatwe i proste w stosowaniu (i jak sie okazuje, są w mojej okolicy łatwo dostępne - kupiłam w Broniszach. Nie na giełdzie, tylko w dawnym sklepie ogrodniczym Bronisze po przeciwnej stronie Połczyńskiej).
Nie odmówię moim rh odpowiedniej ochrony chemicznej (choć wolałabym jej oczywiscie nie stosować), jeśli zajdzie taka potrzeba, choć prawdą jest, że koszt środków chemicznych często przewyższa cenę egzemplarza rh.

Dzięki Twoim radom, Magjo_ tu zamieszczanym, dzieki Twojej wiedzy, moje rh wracają do życia.
Robisz, Magjo_ wielką robotę na tym forum, i nikt Ci tego nie zepsuje

(no, jak T-W-A, to na całego)

A co z tym opryskiem z siarczanu amonu? Zrozumiałam, że ktoś "spalił" takim opryskiem swoje rh, dlatego nie polecasz. A jaka powinna być proporcja, żeby nie spalić?
(ja zdolna bestia, ostatnio spaliłam jedną żurawkę opryskując rośliny naparem z pokrzywy na mszyce - na szczęście tylko trochę).
Różaneczniki - choroby i szkodniki 23:45, 11 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Witaj, Adamie,

fajnie że zawitał ktoś, kto ma tak wielkie doświadczenie w uprawie rododendronów
Kolejną osobę, która może nam, nowicjuszom, pomóc poznać tajniki uprawy rododendronów.

To się nazywa wejście, no, no Czyś Ty nie zodiakalny baran aby?


Nie ma powodu ani potrzeby, abyśmy się wzajemnie obrażali.
Zasada na tym forum (tak to widzę, bo ja nowicjuszka przy innych jestem): dzielimy doświadczenia, mnożymy uprzejmości i miłe słowa, oceniamy pozytywnie (takze na zachętę), a także negatywnie - poprzez konstruktywną pozytywną krytykę.

Więc może zaczniemy od dzielenia?
Masz dużo doświadczenia, więc liczę, że z nami zostaniesz i się nim bardziej szczegółowo podzielisz.

Jaki nawóz w 25 kilowych workach rozpuszczalny w wodzie stosujesz?
Różaneczniki - choroby i szkodniki 09:51, 05 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess napisał(a)
I jak wygląda taka larwa? Małe toto czy duże? Bo na spodniej stronie liści są takie małe białe niby "kropeczki".


Na szczęście moje rh rosną trochę dalej. Ale po dokładnym obejrzeniu liści stwierdzam, ze kilka ubytków w tych liściach też jest.


O są piękne - wielkie - ok 1 cm, białe tłuste z brązowo-czarnymi szczękami - wyglądają jak wielki wągier i z pewnością nie łażą po Twoim winobluszczu. No chyba że te już w trakcie przepoczwarzania - z nogami... Ale też raczej siedzą w ziemi.



Masz Dursban prawda ? - ale to jest mocny środek- niebezpieczny bo działa też i gazowo. Jak się już upewnisz czy to opuchlaki / będą teraz żreć nowe przyrosty/ - to w połowie jesieni wylejesz pod krzak.

A jak będą wżery - wieczorem po zapadnięciu zmroku - oprysk mospilanem 0,04%- dobrze liście i glebę pod roślinami - żeby wyszły jeszcze na mokry środek. 2* w odstępie 3 tyg i więcej nie - bo uodpornisz gady.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 09:44, 05 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess napisał(a)

Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.


Meldunek z placu boju:
jednak na wieś nie pojechałam (z ważnych nieprzewidzianych przyczyn).



Poczułam się jak jakaś sroga nauczycielka ha ha ha
Różaneczniki - choroby i szkodniki 17:26, 04 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
magja_ napisał(a)
Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.


Meldunek z placu boju:
jednak na wieś nie pojechałam (z ważnych nieprzewidzianych przyczyn). Zemblę już przesadziłam.

Miałaś rację, MAgjo, gdy pisałaś, że "wygląda jakby się korzenie dusiły". One się dusiły Ja je zadusiłam, tym samym uśmiercając powoli, acz systematycznie moją Zemblę.

Zrobiłam zdjęcia po jej wykopaniu, postaram sie zamieścić, dla innych, jako przestrogę i instruktaż, czego nie należy robić swojemu Rh.
1. - była zbyt głęboko posadzona (na oko jakieś 3-4 cm!),
2. - nie rozlużniłam bryły korzeniowej (praktycznie bryła miała obecnie kształt doniczki, w której Zemblę kupiłam kilka lat temu),
3.- posadzona była w mieszankę dobrej ziemi ogrodowej (ha, ha, ze sklepu, wiec diabli wiedzą co tam faktycznie było) i torfu (chyba kwasnego, bo teraz to już nie jestem tego pewna) - więc podłoże nie miało odpowiedniego ph, Rh nie miał też żadnych szans na składniki pokarmowe),
4. zmierzyłam ph we właściwym miejscu i właściwy spośób - wynosiło powyżej 8!!!

magja_ napisał(a)
A Ty masz opuchlaka?


Wcześniej napisałam, że nie wiem, czy to opuchlak. Obecnie prostuję: mam opuchlaka. Wczoraj dokonałam wnikliwego sprawdzenia każdego kawałeczka gleby w okolicach mojego pnącza winobluszcza trójklapowego i znalazłam trzy osobniki dorosłe. To na pewno były opuchlaki, bo i wygląd się zgadza, i zachowanie: skubane, udawały że są nieżywe!
To najpawdopodobniej opuchlaki są przyczyną marnej kondycji mojego winobliszcza trójklapowego (zdjęcie w wątku "Gąszcz dorodnych drzew w małym ogrodzie" w Projektowanie ogrodu). To one (znaczy się chyba ich larwy) zżerają każdy nowo pojawiający się liść. Oprócz, oczywiście wygryzania liści innych roślin, o których tu już wspominałam. Czy jest coś, co działa na larwy opuchlaka, co mogę zastosować teraz? I jak wygląda taka larwa? Małe toto czy duże? Bo na spodniej stronie liści są takie małe białe niby "kropeczki".
Żeby wyeliminować ślimaki, jako ewentualnie odpowiedzialne za zżeranie winobluszcza zrobiłam im zasieki: rozsypałam popiół na glebie wzdłuż całego muru, przy którym rośnie winobluszcz.
Pewnie bez sensu, ale jak nie pomoże, to nie zaszkodzi.

Na szczęscie moje rh rosną trochę dalej. Ale po dokładnym obejrzeniu liści stwierdzam, ze kilka ubytków w tych liściach też jest.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 11:52, 01 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
magja_ napisał(a)
A Ty masz opuchlaka?


Ja nie wiem, czy to opuchlak. Na różanecznikach nie mam, ale w innym miejscu coś mi wygryza w liściach brzegi. Na pewno nie slimaki. Bergenia ma takie wygryzane liście i przylaszczki też. I porzeczkę ozdobną też żre, ale tak bardziej, całe liście z blaszki, zostają tylko nerwy.
Czy opuchlak żre wszystko, czy tylko jakieś wybrane rośliny?
Więc chciałabym tak zapobiegawczo coś dać.

Zrobię może zdjęcia, i pokażę.

A, i wsadzę paluch, żaby sprawdzić czy Zembla zalana (muszę wyrobić sobie ten nawyk w ogrodzie, bo w domu to zawsze stosuję, a w ogrodzie - nigdy)
Dzieki za wszystkie rady, Magjo
Różaneczniki - choroby i szkodniki 11:04, 01 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
dzielna dziewczyna Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.

A Ty masz opuchlaka? Musze sprawdzić czy można tak przed sadzeniem od razu działać tym dursbanem - wydaje mi się że trzeba odczekać chwilkę.

Siarczanami podziałaj też na iglakach kwasolubnych - efekt murowany. Tylko zgodnie z przepisami! Podsypowo im można, teraz jest idealna pora. Rh dostanie je ciut później. Natomiast od razu w nowe podłoże - previcur.

To do Tess bo Agambizu wpadła
Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:56, 01 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
magja_ napisał(a)
Tess - kiepsko niestety...
Dostał nawóz, kiedy? jaki?
Natychmiastowa wymiana podłoża na zasobne w składniki pokarmowe.


Nawóz dostał w kwietniu, najpierw substrat do rododendronów, a niedługo potem magiczną siłę.
Nie sądzę, żeby był zalany, ja podlewam je sama, i nieczęsto to czynię (choć akurat dzień wcześniej dostał konewkę) .

Właśnie przed chwilą kurier przywiózł siarkę, a resztę składników do wypasionego nowego podłoża mam (oprócz obornika naturalnego), więc dziś (jesli przestanie tak intensywnie padać) go przesadzę.
Chyba, że zdecydujemy się na wyjazd na wieś w ten weedkend (co rozważamy, uzależniajac to od pogody), mogłabym stamtąd przywieść obornika - czy wobec tego można ewentualnie wstrzymać się z przesadzeniem do poniedziałku?
Oczywiście, jeśli podejmiemy decyzję, że nie jedziemy, to przesadzę go bezzwłocznie.

Kupiłam Dursban 480 E na opuchlaka, Previcur na fryto. Czy teraz - przy sadzeniu - coś mam z tego wykorzystać?
Mam też już siarczany (wszystkie trzy: amonu, potasu i magnezu). Do sadzenia nie są potrzebne, prawda? Dopiero jakiś czas po posadzeniu (chyba)
.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:08, 01 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess - kiepsko niestety... Ta chloroza to z oczywiście z powodu ph, ale z pewnością są i inne niedobory - pewnie azotu najbardziej......nie będę zgadywać bo objawy są "pomieszane'.... magnez raczej ma.

Ale dlaczego wiszą liście?

Zalanie? jest prawdopodne? Wygląda jakby się korzenie dusiły.
Fytoftoroza?
Przesuszenie? Mniej mi to wygląda na przesuszenie.
Braki potasu? - reguluje gospodarkę wodną w roślinie....

Dostał nawóz, kiedy? jaki?

Natychmiastowa wymiana podłoża na zasobne w składniki pokarmowe.
W Gąszczu u Tess 19:51, 31 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry

Tak, tylko o ewentualne zastąpienie modrzewia (czymś). Gdyby się nie sprawdził. Ale też tylko wówczas, gdyby to "pasowało" do reszty i do układu ogrodu i pozostałych nasadzeń.
Nie zamierzam dosadzać żadnych drzew, ani liściastych, ani iglastych.
Toż ja nie mam dla nich miejsca.
Ani ochoty na więcej drzew. Ja chcę w ogrodzie miejsca dla siebie, rodziny i przyjaciół!
Chcę wiecej bylin, kolorowych i niekłopotliwych (czasu mam mało na ogród, co zresztą widać po zdjęciach, choć każdą wolną chwilę poświecam właśnie ogrodowi, bo to sprawia mi frajdę i relaks.

Uzupełnienie: przewiduję pewne nasadzenia, ale w prześwicie pomiędzy domem a ogrodzeniem (taki pasek chyba 10 metrów długi i 2 metry szeroki). Nie ma go na zdjeciach. Miałam tam piękny dywan z hedera helix, i w tą zimę wymarzł. Musiałam usunąć wszystkie pędy, mam gołą glebę.
W Gąszczu u Tess 19:22, 31 maj 2012


Dołączył: 16 paź 2011
Posty: 2627
Do góry
ale Tess chodziło chyba tylko o zastąpienie modrzewia, jakby się nie sprawdził, czymś kolorowym liściastym, a nie o dosadzanie wogóle?
W Gąszczu u Tess 16:48, 31 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Plan wstępnie już naszkicowałam (taki hmmm, mniej więcej orientacyjny), ale muszę go zrobić w sposób jakiś bardziej przystępny i nadający się do pokazania. Postaram sie to zrobić w miarę szybko.

Ten placyk powstał jako miejsce garażowe pod przyczepę kempingową. Obecnie znowu ma charakter gospodarczy (co zresztą chyba widać na zdjęciach). Potem, kiedy przyczepa wywędrowała w miejsce bardziej dla niej odpowiednie, przez wiele lat był naszym "tarasem" (bo dom, typowa kostka z lat 70-tych takowego nie posiada). Tam organizowaliśmy grille i inne spotkania towarzyskie na świeżym powietrzu. Dlaczego tam? Bo było dużo miejsca i cienia, co miało znaczenie w upalne dni.
Pergola przy placyku była nawet kiedyś planowana, ale M. starczyło zapału i czasu jedynie na zrobienie tej pierwszej. A potem aktinidia pstrolistna razem z tują zasłoniły znaczną część tego placyku i wydało mi się, że już nie ma potrzeby. Więc nie naciskałam

Twoje pomysły, Ewo fajne, podobają mi się. Ale najpierw może wrzucę szkic, bo na razie na podstawie samych zdjęć nie można się zorientować, "gdzie góra, gdzie dół"

Powiem szczerze, że kiedy wczoraj fotografowałam modrzew, to uświadomiłam sobie właśnie to, o czym piszesz, Ewo: że pozostawienie tuji nie nada ogrodowi perspektywy, przestrzeni. Tym bardziej, że pozostawiam (chyba) pendulę, która rośnie dość blisko tej tuji (hehe, w moim ogrodzie wszystko rośnie dość blisko)
A modrzew, jeśli okaże sie po odsłonięciu naprawdę brzydki - można zastąpić czymś liściastym, dodającym ogrodowi koloru? Bo na razie to tylko zieleń i żółć (tej sinoniebieskości nie liczę już, bo ona zdecydowanie do usunięcia jest).
Aktinidia ostrolistna - Actinidia arguta 10:58, 31 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Iwono, moja ma już pewnie ponad 10 lat i wygląda tak:
(zdjęcia z maja tego roku):

Tak wygląda od strony placyku gospodarczego (czyli część niewidoczna od strony ogrodu):


Wiecej zdjęć w wątku:
https://www.ogrodowisko.pl/watek/1890-gaszcz-dorodnych-drzew-w-malym-ogrodzie
(przepraszam, ale nie mogę moich niektórych wpisów w tamtym wątku edytować, więc nie mogę przekleić zdjęć do tego wątku).

Mur,widoczny na zdjęciu ma ponad trzy metry, to obrazuje, jak silnie rosnące to pnącze.
Nigdy mi nie wymarzła, ale pewnie dlatego, że rośnie w miejscu osłoniętym.

Zbyszku, nie wiem, co masz na myśli, że koty ją lubią - żaden kot (a mam dwa własne i kilka pałęta sie po okolicy, więc i mój ogród odwiedzają) nigdy żadnej szkody temupnączu nie zrobiły.
W Gąszczu u Tess 23:52, 30 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
To może pokażę jeszcze resztę drzew, które mam na mojej 434 mertówej działce:
W końcu ogrodu, w rogu wschodnio-południowym rośnie to:


Na wschodniej stronie przy końcu działki też mam ścianę,a co, jedna to za mało. Ściana wygląda tak:


Jak widać na zdjęciu, winobluszcz trójklapowy podmarzł i zmarniał, ładnie rośnie tylko na tym kawałku na zakończeniu muru. Ale postanowiłam o niego zawalczyć - chcę, by dał ładne tło.

I na zakończenie pokażę jak wygląda od drugiej strony (tj. od strony placyku gospodarczego) to moje kolorowe pnącze (kiwi):

W Gąszczu u Tess 23:39, 30 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
I jeszcze zrobiłam zdjęcie korony (spodu) widok od strony wschodniej, czyli z boku ogrodu:


Widać, jak wiele razy był w przeszłości łamany biedulek.



A to zdjęcie spod korony od strony ścieżki, czyli taki najbliższy domu:
W Gąszczu u Tess 23:31, 30 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Nadal obchodzimy modrzew zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Widok od strony południowej (czyli z końca działki, spod tego ceglanego muru):


Widok od strony południowo-zachodniej (czyli z obecnego placyku gospodarczego):


Widok od strony domu (niestety nic nie widać prawie, tuja zasłania):


Jeśli nic nie widać, to jak można ocenić czy zostawić modrzew czy raczej tuję? To, jak wygląda od strony domu jest przecież najważniejsze.
cdn.

W Gąszczu u Tess 23:06, 30 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Tak, pomysł z lustrem fajny, tyle, że niewykonalny W wątku o ogrodzie z lustrem doczytałam, że musi być w murze wnęka, albo chociaż gzyms. No a na tej ścianie nie ma ani gzymsu, ani wnęki, a ściana nie jest moja, tylko sąsiada, więc gzymsu nie mogę bez jego zgody zrobić...
A mur wygląda tak:


A to obecny widok na wprost ewentualnego lustra:


No dobra, miało być o modrzewiu.
Zdjęcie od strony wschodniej:


Zdjęcie od strony wchodnio-południowej:


cdn...
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies