W dzisiejszych czasach własny ogród to jak okno na świat. Można bez problemu i maseczki wyjść kiedy się chce. Zawsze można popracować na świeżym powietrzu, lub poleżeć na leżaku. Nie wszyscy mają taką możliwość, my mamy. Na razie jest tylko zielono, ale już niedługo zakwitną róże, lilie, jeżówki i cała reszta.
To ja mrugam , bo mnie łapska bolą, bom wczoraj z cięła suchodrzewy na skarpie i żywopłoty
Tylko wiesz co do tych moich fanaberii ... ciągnie mnie do ogrodów geometrycznych - kanciastych, ale nie takich o klasycznej formie- symetrycznych, czy rytmicznych, ale jednak nieregularnych pomieszanych z trawami.
Nie chcę w każdej rabacie mieszać kilku gatunków właśnie w taki rzucany sposób. Już mam tutaj dwie takie rabaty: 1. stipa+juka i 2.róża + trawa i myślę, że jeszcze ewentualnie mogłoby się pojawić trzecie takie miejsce z rozrzuconymi losowo roślinami dwóch/trzech rodzajów, (niekoniecznie już na całą rabatę).
Resztę wolałabym mieć posadzone jednorodnymi prostokątami.
Ale jednocześnie potrzebuję oprócz tych traw, tych kanciaków. Często wprowadzana kanciastość jest w postaci murków, ale ja już więcej murków na górze nie dam. Donic raczej też nie planuję, więc kanciakami mogą stać się jedynie rośliny. Tak jak gdzieniegdzie w ogrodach nowoczesnych pojawiają się prostopadłościany drewniane, kamienne i zza nich wyzierają te trawska, tak chciałabym, żeby zza takich zielonych kostek wyzierały te trawy.
Podoba mi się zderzenie takiej "twardej" geometrii z luzem traw.