Aniu, aby przyspieszyć proces uzyskania kobierców kopytnika, dziel go jak najczęściej. Zauważyłam, że to bardzo przyspiesza wzrost.
I miło mi, że Cię zainspirowałam
Zabezpieczenia się sprawdziły, tylko zabezpieczająca nie wszystko okryła. Wczoraj zauważyłam, że młode przyrosty na cisach mi połapało
Żabki sama sobie zazdroszczę
Uwielbiam, jak się odzywa w gąszczu kaczeńców. Nawet z nią gadam - choć ona chyba gada raczej do siebie
Toszka, oj tak, u nas ogród zdecydowanie jest pracą zespołową Czasem bywa tak, że ja coś wsadzam, a chłopaki próbują wysadzać Coraz częściej jednak udaje nam się grać do jednej bramki i fajnie angażować chłopaków w te ogrodowe prace. Uwielbiam to!
O, super! A biega tak w ogóle? U nas biegł Alex w firmowej drużynie. Ja tym razem w roli kibica z dzieciakami, ale na innych biegach czasem się pojawiam.
Dziewczyny, przyznam, że efekt lepszy nawet niż się spodziewałam. Cieszę się, że Wam się podoba!
Nie chwaliłam się jeszcze - mam żabę w oczku. Nie kumaka, co robi "kum, kum", tylko najprawdziwszą żabę przepowiadającą deszcz. Robi "reeekkk, brek, breeeek".
W cisowym kwadracie było morze tulipanów - teraz tylko kupa liści.
Rabata do remontu. Łyse plamy na trawniku to efekt wylegania liści host.
Bardzo kiepskie i słabo kwitnące różaneczniki. Tylko na dwóch mam trochę kwiatów. Mnóstwo pąków kwiatowych uschło na roślinie. Bożenka/Bogdzia pisała, że to grzyb. Zobaczymy, czy da się je odratować.
Dziewczyny, bardzo dziękuję za miłe słowa uznania za walkę z mrozem.
Przyznam szczerze, że nie pamiętam, bym kiedykolwiek tak wiele razy okrywała ogród wiosną. To bardzo męczące, nie tyle fizycznie, to psychicznie. Układanka puzzle z różnej wielkości płacht; kombinowanie, jak okryć, by nie połamać cienkich łodyżek czosnków (stąd namiot).
Za maszty w namiocie posłużyły pręty metalowe i aluminiowe, które też przechowuję na takie okazje.
Jola pytała, ile czasu okrywałam.
wyjątkowo mąż mi pomagał, a i tak około dwóch godzin na to zajęło.
Okrycia uchroniły ogród przed mrozem, jednak ślady mrozu w ogrodzie zostały.
Podmarzły:
- niektóre hosty;
- jeden (słownie jeden) grabek (a może buczek);
- jeden liść rodgersji;
bo nie przyszło mi do głowy, że mogą zmarznąć i nie okryłam ich.
Kopytnik, oczywiście. Tu jestem trwała w uczuciach
Z\Uwielbiam go za fakturę, za głęboką ciemną zieleń, za łatwość w uprawie i bezproblemowość.
Tu kilka fotek, porównaj sama. Za citronelkami kopytnik, za kopytnikiem - runianka.
Tu pokazywałam runianke i kopytnik po zimie. Niestety, kopytnik nie wypada tu najlepiej, bo koty sąsiadki zrobiły sobie w nim kuwetę, stąd takie sczerniałe liście. Ale już widać pąki, z których zaraz będą nowe liście. https://www.ogrodowisko.pl/watek/1890-w-gaszczu-u-tess?page=791
Rzeczywiście - większość prognoz tak właśnie wskazywała - nawet na pogodzie dla rolników, jednej z nielicznych, na której podają temperatury przy gruncie, miało być tylko nieco więcej niż -1 w powietrzu, i -2,6 przy gruncie.
Prawie też mnie uśpiła.
Najtrafniej podali prognozę tu: http://www.weatheronline.pl
O matulu, ile strat... Współczuję.
Rzeczywiście może wkurzyć.
Ja całą tegoroczną wiosnę latam - jak Magnolia - i przykrywam wszystkim, co mam pod ręką.