Zajaśniała kalina angielska. Potrzebuje kilku dni, aby wejść w pełnie rozkwitu.
Wylazły z ziemi żółte hakonki. Gliniaste podłoże, mimo rozluźniania gleby różnymi sposobami, to nie jest ich ulubiona gleba.
Trzmieliny oskrzydlone w wiosennej szacie cenie sobie bardziej niż ich jesienną odsłonę. Teraz są zwiewne, subtelne, idealne w miejscu, gdzie nie mają żadnego tła.
Na cypelku żywot kończą tulipany. Mam nadzieję, że ten deszcz pobudzi do życia wsadzone tam byliny i trawy. Susze nie ułatwiają zagospodarowania tego miejsca. Wciąż coś tam muszę mieszać. Miały być tiarelle, tawułki, naparstnice, a okazuje się, że najlepiej się tam ma przegorzan.
Miałam wczoraj podobne odczucia, co Ty teraz, kiedy Galgasia pisała, że u niej pada.
Do południa spadły 3 krople deszczu. Sądziłam, że na tym się skończy. Ale potem ni z gruszki, ni z pietruszki pięknie się rozpadało.
To był ostatni moment. Jeszcze parę bezdeszczowych dni, a byłaby tragedia.
W prognozach deszczowa ma być zachodnia i południowa część Polski. W centrum wbił się jakiś klin i nie puszcza tych deszczowych chmur dalej.
U Wiklasi toczyła się dyskusja o czerwonym kolorze w ogrodzie. Mam go niewiele. Czasem się pojawia na moment. Ma energię, niewątpliwie. Jako punkcik plamy moze być.
O tej porze roku trochę są zachwiane proporcje w ilości bordowego. Na tle soczystej zieleni sprawia trochę ponure wrażenie. To jeden z wielu kompromisów. Berberysy są, bo żaden inny krzew nie zapewni mi takich pięknych przebarwień jesienią jak one.
Próbuję złagodzić to bordo bielą.
Kasieńko nadrobiłam, pięknie domek wyszedł, spójnie to wygląda wszystko u Ciebie bujnie wygląda, te serduszka takie duże, u mnie to jakieś marne w tym roku, za mało jednak wody, i powiedz mi co to masz za odmianę wilczomlecza na tej fotce? buziaczki