Mewy rozpoczęły już polowanie po balkonach. Wszak tam studzą się połówki świniaków. I "niech leżą, bo to na święta". Tak jakby święta mięsem stać musiały.
U mnie przedświąteczny luzik. Na pierogi jeszcze czas, barszcz zakiszony, ciasteczka się upiecze w ostatnim tygodniu, to samo z ciastem. A reszta - nie moja działka. Młodzi szykują choinkę, gotują bigos świąteczny, i sernik,i ogarniają okna, żeby fajerwerki w sylwestra można było zobaczyć na ostro.

Może ktoś się u mnie zjawi w samo święto, może ja gdzieś pójdę, będę wiedziała we Wigilię,jak się spotkamy u mnie. Na podorędziu jest frytkownica, mogą być gofry, na dnie szuflady w zamrażarce ciasto francuskie- zawsze mogą być ciasteczka z nadzieniem albo pizza. Soki w piwnicy, kupować nie trzeba.
Ogólnie spokojnie i bez zadęcia. Po świętach tez żyć trzeba.
Wszystkim życzę nerwy wsadzić w konserwy i puszki nie otwierać aż do następnej wypłaty.