O zakwitły Ci te białe chryzantemy. U mnie przeżył jeden w doniczce, ale jest taki lichy, że nie wiadomo czy przeżyje zimę. U ciebie całkiem ładny rządek się zrobił.
Ewa, ja cisów nie sadziłam. Z Astvitem próbuję w tym roku. Pierwszy raz zastosowałam go w tym roku( ten w proszku) przy sadzeniu truskawek i pomidorów. U mnie truskawki w połowie lata zawsze miały plamki, czyli jakaś choroba. Tym razem cały sezon były zieleniutkie.Każdy wie co jest z pomidorami. Dałam siewki koleżankom w pracy. Moje wytrzymały bez zarazy ziemniaczanej, u koleżanek złapały pod koniec lata. Nie wiem, czy to przypadek, czy to dzięki Astvitowi. Teraz proszek daję do każdej sadzonej rośliny. Zobaczymy jak poradzi sobie z szałwią, która miała mączniaka. Przesadziłam ją niedawno i zastosowałam Astvit.
Jeżeli chodzi o rosahumus to stosuję go już kila lat, dokładnie nie pamiętam 6-7. On jest super ukorzeniaczem. Poprawia strukturę ziemi.
Szukam ekologicznych sposobów na ogród. Już dwa lata nie zastosowałam żadnej chemii, chociaż w tym roku było już blisko. Mam drzewa, które lubią mszyce. W tym roku śliwa była bardzo oblepiona mszycami. To młode drzewko i bałam się, że sobie samo nie poradzi. Mszyce aż z niego kapały. Z bólem serca kupiłam preparat i poszłam z opryskiwaczem pod drzewko. Stanęłam jak wryta. Jakież było moje zdumienie kiedy zobaczyłam dziesiątki biedronek i ich larwy. To był widok. Nie wiedziałam, że u mnie jest ich aż tyle. Biedronki zjadły wszystko, a drzewko jest zdrowiutkie i ma się dobrze.
Z moich obserwacji wnioskuję, że trzeba przetrwać gorsze czasy bez chemii a zacznie się wytwarzać odpowiednia biocenoza. Widzę, że roślinki mniej chorują. Ja nie usuwam różom liści z czarną plamistością. Opadają i zostają, niech się róże hartują. Od następnego roku mam zamiar pryskać je Astvitem. Kupiłam też w płynie. Zobaczymy, czy będzie lepiej. To ekologiczny preparat, nawet jak nie pomoże to nie zaszkodzi.
Jeżeli chodzi o choroby róż to pisałam na ten temat na poprzedniej stronie. Chodzi mi o zastosowanie do nich bodziszka kantabryjskiego. zastanawiam się, czy z tego bodziszka nie robić gnojówki do podlewania, zwłaszcza trawnika, żeby chrząszcze majowe nie składały jajek.
Dodam jeszcze, że w tym roku na marcinkach były dziesiątki pszczół. Pierwszy raz było ich tak dużo, a myślałam, że wyginęły.
Na ślimaki nie stosuję chemii bo przychodzi jeż i je wyjada. Przyroda jest doskonała, tylko pozwólmy jej działać.
Tak wyglądały truskawki po Astvicie. Prawda, że zdrowiutkie, aż miło patrzeć
Mam na pintereście ściągnięte różne zabawy dla dzieci, jak pokazałam to wnukowi, to wszystko chciał żebyśmy na raz robili.
Ja róże poprzycinałam we wrześniu, niestety nie zdążyłam opryskać trawnika na robaka. Teraz już za niska temperatura, bardzo żałuję że nie wzięłam się za to pryskanie. W ubiegłym roku na tym kawałku trawnika jak stopniał śnieg miałam 30 kopców krecich. Trawnik siałam od nowa.
Iza, no musiałam do Ciebie jeszcze wrócić, bo te zdjęcia napawają optymizmem. Nie tylko, że magnolia tak szybko rośnie, ale także że tak szybko rozrasta się cały ogród
Ja bym tam widziała jezówkę White Double Delight. Ona wymaga wsporników, ale to dla mnie wspaniała jeżówka i żadna nie robi takiego efektu jak ona. Szybko się krzewi. Te wsporniki będą zaporą dla róży.
Zobacz jakie morze kwiatów, jaki efekt
Kasia, z tego co czytam to jest róża okrywowa. Jeżeli chodzi o jeżówki to są rośliny, które nie lubią tłoku. Inne rośliny muszą być posadzone w pewnej odległości. Im nie sprzyja tłok zwłaszcza wiosną, kiedy budzą się do życia. Nie mogą być pod liśćmi innych roślin, bo wtedy słabną i giną. To takie moje spostrzeżenia. Musisz te jeżówki posadzić dość daleko za różami i w moim odczuciu powinna być silna genetycznie. A co powiesz na jeżówkę Pinkn Tip ?
Jest sztywna , jasna z lekko bordowym oczkiem
Kolorystycznie to by mi tu pasowała najbardziej jeżówka Virgin, ale ona może się troszkę pokładać.
Lekki przymrozek tylko dodaje uroku liściakom. Jeśli do tego dojdzie słoneczko.
Również Aniu pozdrawiam.
Powiem szczerze, że jestem pozytywnie zdziwiona niektórymi roślinami. Mimo w sumie sporych przymrozków (-7) trzymają liście czy kwiaty.
Moniu na pierwszej fotce jest irga Zabella. Molinia to Heidebraut- jestem nią zachwycona cały sezon.
Jesienny spektakl barw pomału zanika. Na czele wyłaniają się owoce. Poza niewątpliwie ozdobą są też pokarmem dla ptaków. I takich roślin będzie u mnie przybywać. Nawet zwykła 'jarzębina' zdobi i smakuje.