Nie uwierzycie, dziś kosiłam ogród- 5 koszy trawy poszło na rabaty
Jeszcze zakończyłam reorganizację przedogródka, trzeba czekać do czerwca na róże, do lata na trawy i hortensje, które mam nadzieję ukorzenią się z patyczków jak to u mnie, zawsze trzeba poczekać
Teraz w planach do lata reorganizacja części owocowo- jagodowej
Domyślam się, że wszyscy znów ruszyli w teren Ja sam padam na pysk.
W czwartek zacząłem od sadzenia wiśni z boku domu. Wczoraj mimo zimna wyszedłem zdjąć włókninę do końca i zacząłem przekopywać ziemię.
Dziś rano dokończyłem kopanie i wziąłem się za sadzenie. Zdjęcie mam w trakcie tylko, potem nic już nie zrobiłem. Podlewałem do ciemnej nocy.
W sumie poszło póki co:
8 sztuk rozplenicy Moudry
7 sztuk irysów syberyjskich
10 sztuk hortensji Vanille Fraise
1 sztuka hortensji Magical Kilimandżaro
1 sztuka rozplenicy Magic
5 sztuk miskanta Graziella
3 sztuki berberysa Vulcano
W kolejce jeszcze drobnica: ciemierniki, seslerie, turzyce i szałwie. Wygląda na tu, że tu jeżówek już nie dam.
I na koniec tradycyjnie takie tamy. Mam nadzieję, że sobotę miałyście równie udaną i udało się Wam zrealizować plany.
I na deser- bób. Co prawda ten deser będzie dopiero po koniec czerwca, ale rozmarzyć się można już teraz. Przez te marcowe chłody dosyć długo siedział w ziemi.
Do dziś czuję w rękach ten przerzucony rękoma m3 kompostu. Też się cieszę.
Lata temu, kiedy mieszkaliśmy na wsi, dostałam z racji pracy w trudnych warunkach 28 arów ziemi do uprawy. Na połowie posadziliśmy ziemniaki. Po zbiorach wylądowały na przyczepie i trzeba je było przebrać- posortować wg wielkości. W trakcie tej czynności zsunęła mi się z palca obrączka. Nie wierzyłam, że uda się ją znaleźć, a jednak się udało.
Być może powinnam zostać poszukiwaczem skarbów.
Wiosna się rozpędza.
Seslerie jesienne i trzcinnik Overdam.
Pierwiosnki łodygowe i bezłodygowe. Chyba zacznę je rozsadzać pod krzakami. Na krzewach nie ma teraz wielkich liści i miałyby pod nimi sporo słońca.
Kolorowo się robi. Aż chce się żyć. Za okienną szybą widać skrzynki z pomidorami.
Mam taką mieszankę bazyliowych nasionek, z których kiełkuje mi bazylia zielona, czarna i tajska. Tych dwóch ostatnich w marketach nie widziałam, więc sieję.
A raczej zamierzam. Z planów wysiewowych wyszły nici, bo naszło mnie na malowanie garażu i ucywilizowanie sposobu przechowywania tam sprzętów różnej maści. Po zakończeniu budowy zastosowaliśmy sporo prowizorycznych rozwiązań i po 11 latach przyszła pora na bardziej ergonomiczne i estetyczne rozwiązania.
Do południa wynosiłam całą zawartość garażu, a po południu odpajęczałam , szpachlowałam ubytki tynku i dziury po wkrętach. Zdążyłam jeszcze pomalować sufit.
Czeka mnie jeszcze malowanie ścian i podłogi. W poniedziałek mają przyjść regały i tablice narzędziowe.
Czas na obiegnięcie ogrodu znalazłam dopiero koło szóstej.
Magnolię mocno przetrzepało. Z bliska widać uszkodzenia mrozowe, ale z daleka wygląda jako-tako.
W ciągu dnia rozwinęła kwiaty świdośliwa rosnąca z boku tarasu. Em ma teraz piękny widok, kiedy siedzi przy swoim biurku.
Inne egzemplarze rosną na bardziej zacienionych stanowiskach i na kwiaty trzeba jeszcze poczekać. Ma być coraz cieplej, więc pewnie pokażą się lada dzień.
Smartband można wyjąć z paska. Ma plastikową obudowę i jest wodoodporny. Wystarczyło go przetrzeć wilgotną ściereczką. Opaska jest gumowa. Mycie wodą z mydłem doprowadziło ją do stanu idealnego.
Mahonie- specjalnie dla Ciebie. Pachną oszałamiająco.
Frontowa rabata wypełnia się kwieciem. Na tyłach kwitną zawilce, a z przodu tulipki. Czasem warto udać się na rabatowe zaplecze.
Dzisiejszy warzywnik.
Szparagi - te akurat u sąsiada, któremu podczas sadzenia wiosną 2024 podarowałam 3 karpy. Trzymał je cały rok w doniczkach, a na zimę przeniósł do tunelu. Wczoraj przesadził do gruntu. Moje jeszcze się nie pokazały.
Dzisiaj - pomimo dobrej pogody - jakoś nie miałam weny do roboty ogrodowej. Postanowiłam zatem jedynie rozsypać kupolulki wszędzie tam, gdzie już sprzątnęłam.
No ale tak gdzieniegdzie sypnąć a inne miejsca zostawić? Bez sensu. Sprzątnęłam zatem mimochodem ogród niemal do końca i wysypałam zawartość całego 20-litrowego wora. Wszystko wskazuje zatem na to, że jutro zakończę sprzątanie. Hura!
Małżonek zdopingowany obrazkami z Lidkowego ogrodu - na własne oczy przekonawszy się jak wpływa nawóz na Thuje - obleciał wszystkie z wiaderkiem i sypał pracowicie. A potem jeszcze wygrzebał nawóz do trawników i sypnął nań.
A ja będę wydzierać kolejne półkole w trawniku .
A! Ustawiłam misę! I mam jak w piosence: Blue Heaven is a place on Earth
No coś tam się w końcu pokazuje Część magnolii już przekwita, inne otwierają pąki, a jeszcze inne czekają na swoją kolej. Elizabeth cała zapączkowana ufff!