Tak! Kompostownik od razu zapowiedziałam staremu że chce miec. ogród bez tego to nie to samo. Co prawda sasiedzi na mnie patrzą jak na kosmitke że nie mam prostokatnego trawnika, mam skrzynię na warzywa i jeszcze olaboga kompostownik który podobno strasznie śmierdzi i są szczury
Kobieto, ale Ty masz napęd!!! A ja nie mogę się zebrać by 3 bodziszki posadzić... . Kratki na winorośl pierwsza klasa! Dobrze, że rozwaliłaś kompostownik i będzie w innym miejscu.
Trzymam kciuki za mamę.
Buksy nadal nie .....ale rozwaliłam ochydny kompostownik ,spaliłam dechy ,przy okazji ugotowałam na ogniu zupę ,przesadziłam jeżynę i winogrona , pomalowałam 2 kratki pergoli z drugiej strony i musiałam zbierać się na nockę do pracy
Tu trochę widać brak kompostownika zrobię go gdzieś bardziej schowany ....może przy drzewie do kominka
A na końcu , czyli na rabacie schodowej rosną stożki i kulki z trzmieliny, kosadźce fioletowe i zółte!, żurawka (ta NN o brązowo - złotych liściach), ID, trawa palmowa, brązowa turzyca (chyba carex comans), białe ostróżki, biały łubin, białe piwonie (w stanie zaniku) ....
W "dziury" pomiędzy choinkami wsadziłam pomidory, paprykę, cukinię, lubczyk, chrzan, maliny...
Dlatego malutki warzywniaczek jest w planach
Kompostownik jest na samym końcu ogrodu w lewym rogu....Tam też trzymam zupki pokrzywowe...obecnie skrzypowe
Iwonko te rozchodniki są na maksymalnie suchym stanowisku jakie im mogłam u mnie dać. Ale jak im nie pasuje to bez żalu się z nimi pożegnam.
No... ja bym z nasionkami nie dawała...
Od 4 działasz? Hm.. w lato to się da, ale teraz ciemno. I wszystko pozamykane...
Aniu zapewniam, że ten kompost tam nie zaszkodzi. A szczawik niestety i u mnie się pojawia. To częsty gość w doniczkach ze szkółek.
To jest najpiękniejsze w tym wszystkim- życie. Czasami szukamy cudów na kiju a najprostsze rozwiązania same przychodzą.
Oj ten szczawik... Co do kompostownika- ja niestety też większość muszę eksmitować za ogród, bo zaczęło zawiązywać nasiona. A teraz jak kosa mi padła to już całkiem zarosnę....
Też nie czekam i ścinam przekwitłe rośliny.Teraz jest ciepło więc można jeszcze trochę popracować,po co później marznąć.Lubię ten hortensjowy czas na Z.Wieczorem biel daje po oczach...
U mnie powoli zapełnia się kompostownik. Niektóre rośliny skończyły swoje życie. Przed zimą większość bylin będzie ścięta.
Twoja zacieniona teraz przeżywa swoje piękno! A to dzięki białym kwiatom! Lubię tu zaglądać.
ania oczyszczam teren - nadal mam mnóstwo chwastów oset pokrzywa itp powiedz czy jeżeli przygotuję goracy kompostownik to moge to wszystko wrzucic z nasionami?
zgina w nim? czy lepiej uważać
dzisiaj juz o 4 rano działałem -pojechałem odebrac korę -będe ją kompostował
pozdrawiam
Pogubilam się na poczatku-moja wina,moja wina-jak sadziłam hortensje wszędzie było o mieszaniu rodzimej z torfem kwaśnym -teraz staram się naprawiać co się da -kora się kompostuje,sam kompost tez się robi-kompostownik byl zanim powstały ścieżki i elewacja . Obornik przekompostowany tez czeka,chciałam go na jesień juz sypać, a na wiosne wtedy przekopać. Tylko mączki kupić musze. No i liści zbyt wiele nie mam..
Dalej zagadka co sądzić za hortkami. Miałam różne pomysły, ale na dłuższą metę po przemyśleniu każdy ma minusy-myślałam o bluszczu, grabach, nawet o miskantach... za mało wiedzy ciągle,za dużo chciejstw.i jeszcze jedno pytanie z gatunku głupich może, ale-ta odległość 1,5-2 m to od głównego pnia czy od brzegu rośliny w pełnym rozkwicie?
A co do brzozek-akurat tam gdzie posadziłam te 3 jest dość mokro,wiec jest szansa,ze może jakaś rabatkę pod nimi stworzę..może być taka bardziej naturalistyczna , tam ma docelowo hamak na stojaku stać, takie miejsce do czytania
Co do przygotowania ziemi i do kompostownika....Opłaca się totalnie i maksymalnie(jak mówi moja młodsza)
Pierwszy raz nie przygotowaliśmy ziemi dokładnie z przepisem Toszki i nasz trawnik przypominał pole chwastów i nie wiadomo czego z małymi kępkami trawy....potem zaoraliśmy wszystko, przepis Iwonki + dobre nasiona trawy i mogę się pochwalić, że teraz trawnik jest śliczniutki
A kompostownik.... super wybiera się od spod spodu swoja pulchną ziemię i patrzy jak rośliny rosa w niej jak na wyścigach
Fajnie Asiu, że coraż więcej osób zdaje sobie sprawę, iż sercem ogrodu jest ziemia. Kawał robory robisz u siebie. A za taką rewolucję szczerze podziwiam.
Mnie zachwyca, że tyle sie ostatnoi mówi na wątkach o przygptowaniu ziemi. I że są osoby które boirą to do serca.
I gdzie tylko się da trzeba o tym bębnić, bo mam wrażenie że niektórzy boją sie tego tematu.
Śmiem twierdzić, że rozpoczęłam już buszowanie na rabatach i kilka "przesadzeń" już było. W ten sposób Lewa Bylinowa już pełna Zanosi się na rewolucję w warzywnym, jak wielką, Bóg raczy wiedzieć. Na ten moment postanowione, że kompostownik zostanie przeniesiony do sadu i dojdzie trzecia komora.
Czy Ty masz tylko maliny jesienne czy może też letnie? Mam dylemat malinowy, czy dosadzać więcej jesiennych. Czy tylko ja mam wrażenie, że są inne w smaku?
Przez to wszystko nie wiem, gdzie czosnek wsadzić, a już pora idzie.
Izo, w nawiązaniu do naszej rozmowy o kompostowniku... myślę, że gdyby kompostownik był elegancki, pomalowany, bez rozpierduchy wokoło to zawsze możesz odparować odpowiedzią, że to plac zabaw dla dziecka
O, tak to wymyśliłam
Postaw tam tego jelenio-łosia, będzie robił za zmyłkę
Jakie ciekawe tematy u Ciebie i jakie mi bliskie. Też z uporem maniaka poprawiam glebę u siebie. Sypię piach,mączkę. Kompost to super sprawa. Sama mam 3 komorowy kompostownik i chyba jeszcze jedna komora będzie,bardzo ułatwia to prace. Wiosną chyba przekompostują się moje zżynki po rębaku. Całe lato lałam na stertę gnojówki. Nie mogę się już doczekać kiedy zasili to dobro mój ogród .
Toż piszę stale w okolicznych wątkach aby obornik na jesieni przekopać. Od razu z innymi dodatkami. Nic nie pryzmujesz.
Na wsiach panuje przekonanie, że kompost to smród, gnój, śmietnik etc.
Tak kiedyś faktycznie było, bo to był dół do którego wylewało się pomyje, odpady, odchody zwierzęce i ludzkie etc. To faktycznie zazwyczaj gniło i śmierdziało na potęgę.I co ciekawe - kiedyś chwasty, liscie i inne dobrodziejstwa paliło się.
Jak sprowadziliśmy się i ruszyliśmy z ogrodem pierwszą rzeczą jaka powstała był kompostownik. Z palet. Jednokomorowy. Wcześniej działka była do upraw warzyw, owoców. Teściowie rządzili się po swojemu. Też był krzyk, że gnój stawiamy. Po roku nazwa się zmieniła na 'śmietnik". A w następnym roku teść wytrzeszczał oczy ile tzw."ziemi" z kompostu mamy Obecnie sam pomaga zbierać wszystko na kompost (jeszcze tylko nie widzi nic złego we wrzucaniu kwitnących chwatów) i pomaga nosić ciężkie worki z obornikiem. Kompostownik ma 3 komory + jeden jeszcze dodatkowy. Sąsiedzi też już jakoś z roku na rok przestali palić liście i chwasty. Odkryli kompost I odkryli wielką oszczędność, bo już przestali kupować worki z podłożem
Róbcie swoje i nie patrzcie na sąsiadów. Jak im kompostownik przeszkadza, to zasłońcie płot nawet wiklinową matą. Pomalowany, elegancki kompostownik tak nie drażni oczu jak bałagan, rozpierducha i... śmietnik wokoło.
Przekompostowany obornik jest puszysty, pachnie lasem. Tak samo kompost.
Zachowując reguły układania cienkimi warstwami nic nie ma prawa śmierdzieć. Jesli śmierdzi to znaczy, że gnije a nie próchnieje/butwieje.
Kompost z miejskich kompostowni to odpady zielone z ogrodów, parków, miasta etc. Roślinom ozdobnym służy. Nie polecam dawać pod warzywa, bo nie wiadomo, czy część użytych roslin nie rosła przy jezdniach lub gdzie indziej gdzie miała kontakt ze spalinami, metalami ciężkimi itd.