Agata, Ty mi niczego nie musisz tłumaczyć, bo ja mam dokładnie takie same warunki. Ile pieniędzy wydałam na kompost, obornik itepe to już nawet nie chcę pamiętać, dużo więcej niż na rośliny. Jak wygląda sadzenie z siekierą też wiem.
Szlag mnie trafiał, że nie mogę mieć niczego na słońce jak cholera - no to wykroiłam wyspę na środku. Ty też patrz gdzie najlepiej i działaj. Areał powiększyłaś, dzieciaki miejsce do zabawy mają, to Ty też sobie zrób własne. NO. To teraz do roboty!;D
Na zachętę fotka wyspy. I dodam tylko, że jest tam kępa brzóz, ale i tak udało się coś ładnego (w sensie kwiecistego) wykrzesać.
Środek na pewno mają różowy, płatki lekko różowe przechodzące w białe. Zrobię dzisiaj zdjęcie bo wczoraj zapomniałam.
Zrobiłam zdjęcie i macie rację że w tym roku jaśniejsze
Ścieżka na razie zostawiona bo pogoda zbyt doskwiera przy pracach fizycznych. Po raz pierwszy widzę hortensje w cieniu z gorąca zwiędnięte i rododendrony ze skulonymi, odwodnionymi listkami. Rośliny cierpią katusze. Praca w taką pogodę to udar gotowy.
Trochę więc inne obrazki zostawiam. To co nie zwiędło.
Lilie z dedykacją dla Moni - twoje piękne. W tym roku zaszalały. Jeszcze raz buziaki za wysyłkę cebulek.
Oj, Haniu masz rację. Ale z wiekiem zaczynają się takie myśli pojawiać. Tymczasem czasu mi brakuje . Po tygodniowej przerwie wracam do obrazków z ogrodu.
To już czas miniony i przykład na to rośliny same sobie u mnie znajduję miejsce gdzie im najlepiej. Tu wysiał się wieczornik w różowym/fioletowym kolorze. Bardzo mi się spodobał.
W to miejsce przewędrowała kępa białego. Akurat spodobało jej się w krzaku róży. Już jej tam nie ma. Poczekałam aż przekwitnie żeby ją wyrwać.
E tam , Anulko, u mnie naprawdę dwie rabaty na krzyż. Tylko wiesz, tu kucnę, tam kucnę, wykorzystam światłocień i nawet na automacie coś wyjdzie Złapałam lekkiego ogrodowego doła. Może jednak zostać przy samych brzozach...? Ty mnie zrozumiesz - człowiek się uszarpie, nasypie tego gówna, kompostu, a za rok znów masz pył... Łapie mnie zniechęcenie, jeżówki pod brzozami to istne wypierdki, Twoje tawuły wsadzone na nowej rabatce z dobrociami piękne, ale sadzonka dosadzona do zeszłorocznej rabaty - o połowę słabsza... Taka trochę walka z wiatrakami...
Oj, przepraszam, ulało mi się u Ciebie... Na szczęście Twoje słoneczne miejsce zachwyca - i te białe baletnice i te firletki...cudo...
Wprowadziłam się do nowego domu, gdzie w kącie ogrodu przetrwała zdziczała śliwka węgierką. Zauważyłam dzisiaj, że owoce nie wyglądają najlepiej. Co im dolega i jakie rady żeby śliwki w przyszłym roku można było zebrać.