Pięknie jest, może nie w kazdym zakątku jak chcialabym .
Owadów to jest ogrom...
Ja tez bardzo , bardzo lubię te goździki kamienne.Mam do nich wielki sentyment.
Ja ciebie dorotko rozumiem,, ja tez tak ma,dużo rożnych roślin chce,,ale potem do plewienia , podlewania,, tylko przybywa.
Róża Elshorm - jedna z moich ulubienic
Eden Rose tez pięknieje...
Madziula Ja tez piwonie mam we wspomnieniach...Piekne sa, latwe w uprawie, uwielbiam ich zapach...Kolejne pieknosci juz zamowione Chyba musze cos o moich piwoniach i spostrzezeniach napisac...
Doświadczalnia skutkuje tym, że wygląda na to, że "na własnej piersi" wyhodowałam monstrualnego chwasta
dostałam od Mamy ładną bylinę kwitnacą na biało, ale nie wiem jak się nazywa:
i chwast to chyba wykorzystał.
Byłabym bardzo wdzięczna, jeżeli ktoś potwierdziłby moje wątpliwości, bo "chwasta" jeszcze nie wyrwałam
Dzisiaj odhaczyłam kocimiętki (wycinanie utrudniały tabuny pszczółek), część irysów i większość piwonii. Ostały się tylko te przy kompostowniku. Opalikowałam pomidory, podwiązałam. Dobrze, że to zrobiłam. Teraz przewalają się jakieś armagedony. Co jeden skończy, to drugi zaczyna. Jutro pewnie wszystko będzie leżeć pokotem.
Ranki od tej strony są bardzo przyjemne. Dopiero około 13 słońce zaczyna oświetlać taras.
I część długiej prostej wzdłuż budynku (z dedykacją dla Zany/Anulki).Dolna rabata jest założona na spadku, ścieżka też jest na lekkim spadku, a góra nieco wyniesiona. Różnica poziomów to kilkadziesiąt cm.
Dziękuję za miłe słowo i patent z czarną nitką
Całe szczęście kocimiętka odrośnie. Żurawek mam kilka odmian ale wszystkie sztywno się trzymają, może dlatego, że rosną w półcieniu.
Mam gorszy problem. Sąsiad usunął z okolic granicy 2 przyczepy ziemi i tym samym obniżył jeszcze bardziej poziom swojego podwórka względem mojego.
Poskutkowało to tym, że odsłonił część korzeni wiciokrzewu zaostrzonego. Być może część nawet usunął, jeśli przerosły.
Niestety z dnia na dzień schną kolejne pędy.
A to teraz raj dla zapylaczy i schronisko dla tych dzieciaków.
Muszę go usunąć (wiciokrzew ) ale bez szkody dla zwierząt.
Przypomniało mi się, że Agnieszka nie lubi iglaków.
Na froncie są trochę wyeksponowane, ale to życiowa konieczność. Wolę zimą, wczesną wiosną i późną jesienią patrzeć na nie niż na pokrytą żużlem drogę i stratowane ciężkim sprzętem nieużytki naprzeciw. Gdybym była bogata, zbudowałabym murowane ogrodzenie i wtedy iglaków byłoby mniej.
Z drugiej strony budynku jest ich niewiele- tylko punktowo w miejscach strategicznych.Po prawej jodła koreańska w duecie z jaśminowcem. Przesłaniają widok na komin.
To jest trochę iglastych maluszków, bo zamarzyło mi się wrzosowisko.
Kiedy miałam małe dzieci, to o 8 miałam już ugotowany obiad i pranie też zrobione. Teraz pławię się w luksusie niespieszności Ale tylko w dni wolne od pracy.
A co Ci się nie podobało, a podoba?
Wciąż Cię zachęcam do stip. Może ktoś u Ciebie polubi ich czesanie?