Hej, mam nadzieję, że czasem ktoś oprócz mnie tu zagląda wiem, że nie udzielam się za bardzo w innych wątkach, ale brak czasu podczytuję wieczorami do poduszki
dzisiaj pokażę zieleń miejską u nas - niestety tylko ogólne widoki komórką, bo się śpieszyłam brawo Świdnica
Hakone posadzone są do czarnych donic plastikowych i wsadzone do tych właściwych. Stoją na keramzycie. Zrobiłam tak właśnie po to, żeby móc ewentualnie przenieść. Ale u mojej sąsiadki hakone przezimowała ostatnią zimę w donicach, więc nie wiem czy będę przenosić. Pewnie gdyby zapowiadali siarczyste mrozy. Zobaczymy co będzie.
Jak w kółko to samo, no to jeszcze jedna migawka z serii tego co już było
Ha, a ja się u Ciebie zachwycam. Ty masz dar do kompozycji. Tak jakoś "samo" Ci to super wychodzi.
A ja ususzyłam miskanta, ładny egzemplarz, wielka szkoda. Trzeba go było wykopać, żeby posadzić magnolię. No i jakoś tak wyszło, że go nigdzie nie wkopałam.
Przez chwilę mam piękną brązową trawę, dorodną. (a piłka wala się po tych wykopaliskach już któryś rok, no nikt nie sprzątnie!)
Tu moje odkrycie: ubiegłoroczne nasionka kanny przywiezione z Węgier, nietylko wykiełkowały, ale też zakwitły. W tym roku też jadę do Heviz (ze względów zdrowotnych jeżdżę tam co roku) I już planuję kolejny wypad po nasionka, tym razem innych kolorów.
Podobnie wyhodowałam z nasion - teraz już duże krzaki - hibiscusy. Te nasionka są rewelacyjne