Cztery dni mnie nie było i taka różnica w różach... wszystkie kwitną, no oprócz jednej właściwie, której nie wiem o co chodzi, nie ma pąków nawet.
'Biedermeier'
'Pashmina'
'Playful Rokoko'
Dobrze, że udało mi się wczoraj ściąć kocimiętki. Wczorajsza burza mocno sponiewierała byliny. Obciążona wodą kocimiętka z pewnością powaliłaby się na sąsiadów.
Trawniki usłane płatkami róż.
Dzisiaj był dzień cięcia bukszpanów, ostrokrzewów, cisów i trzmielin.
Po wycięciu kocimiętki przedpłocie spoważniało.
Przycięłam bukszpanową trumienkę wokół graba i cisowe kulki. Do końca sezonu nic się już tutaj nie zmieni. Znikną tylko kwiatostany żurawek i pojawią się kwiaty na hortensjach. Trzeba poobcinać wąsy trawy pod płotem.
Po drugiej stronie wejścia przycięłam cisowy żywołocik. Fajny już jest. Może dojrzeję kiedyś do ograniczenia gatunków na tej rabacie. Ale to z pewnością nie będzie w tym roku.
Kasia zasugerowała żeby pokazać jak wyglądało miejsce gdzie obecnie jest warzywnik. Znalazłam taką fotkę sprzed roku z dziewczynami
i zdjęcia z dziś
ze starej podpory pod winorośl zrobiłam podporę dla ogórków. Niech się pną
Tam rosną dwie piwonie chińskie. Teoretycznie jedna to piwonia Bowl of beauty, a druga Władysława. Praktycznie obie wyglądają podobnie. Wciąż produkują pączki.
Zdjęcie trawki i cenę widziałam. Obstawiam, że to red baron. Komuś się pomyrdało przy wprowadzaniu danych do komputera. Ewentualnie w wyniku dekomunizacji wszystkiego, czerwonych baronów już być nie może.
Czerwona strzała jeszcze pod starą nazwą. Świetnie się wpasowała w rondo.Firletki mam wszędzie. Strach pomyśleć, co będzie za rok. Jedną sprawdzam w bardzo suchym półcieniu. Dorasta do 25 cm.Może uda mi się wreszcie obsadzić rabatkę pod okapem wzdłuż wschodniej ściany. Padły tam już rozchodniki olbrzymie, wilczomlecz mirtowaty i imperata. Szafirki ledwo przędą, a lawendę wyciąga.
A ja o 5 podlewałam i mnie coś ugryzło, na szczęście chyba tylko komar. Ale spuchła mi część wargi na maksa i potem trochę policzek. Wyglądałan okropnie jakby w jakiejś chorobie. Dziś mi mija więc to chyba ugryzienie było. A w nogę mnie meszka załatwiła, jak ktoś jest uczulony to wie jak ciężko jest.
To mnie całkowicie zniechęca do podlewania. Obawiam się że z plewieniem też będą cyrki i będę musiała się pryskać. Mam plagę komarów , meszek i wszelkiego robactwa.