Ta jodła koreańska miała być choinka bożonarodzeniową, ale nikt jej nie kopił, wiec miała skończyć w koszu na śmieci. Zapytałam sprzedawce, czy mogę ja 'adoptować' ... i tak oto trafiła do mojego ogrodu.
Wtedy miała około metra, a teraz ma prawie dwa. Co roku wypuszcza jedno piętro i odwdzięcza się pięknymi fioletowymi szyszkami.
Rodek nie zostanie wykopany. Zostanie na swoim miejscu
I tylko ten stary cis mnie martwi. W tym roku przeszedł drastyczne przycinanie i mam wrażenie, ze od strony północnej nie zregeneruje się. Poki co straszy suchymi gałęziami
Róże przejmują dowodzenie w ogrodzie. W tym roku jakoś bardzo powoli. Może to wina mojego drastycznego przycięcia. No cóż, mam nauczkę, żeby nie przycinać roślin gdy jest się zdenerwowanym...
Ta krzewuszka kwitnie mi nieustannie do października:
Z chwastami na trawniku nadal walczę. Wczoraj polałam je octem bo już nie wytrzymałam i dopiero teraz widzę jakikolwiek efekt. Przy dzisiejszym sloneczku powinny całkiem wyschnąć.
Kilka nowych fotek z ogrodu:
Prusznik juz powoli przekwita
Posadziłam tutaj dwie nowe hosty i jakoś mi tam dziwnie pusto
Będę tu robić zmiany, czeka mnie niezła robótka.
Tam była dana kiepska ziemia z wykopu podjazdu, jest żwirek, a pod nim folia.
Żwirek i folię częściowo usunę, wymienię ziemię / oj, będzie kopania / i na całej długości ścieżki posadzę hosty.
Tam jest dużo cienia, będzie im tu dobrze.
CHcę mieć hostowisko, tak jak Ania Anabuko / odgapiam /.
Tak wygląda teraz to miejsce.