Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną
13:24, 20 sty 2025
Ha! Ha! Ha! Ja też w zeszłym roku postanowiłam "spróbować" własnych warzyw. Tylko 4 skrzynie 1x2m i mini szklarnia do tego. Też planem awaryjnym było zaoranie i urządzenie rabaty zamiast warzywnika.
Na ten sezon planuję dołożyć kolejne 2 skrzynie, bo na razie nie mam miejsca na więcej, ale już kombinuję gdzie jeszcze wcisnąć "rabatę kuchenną". To wciąga bardziej, niż śledzenie promocji na masło. Gdy spróbujesz swoich warzyw (nawet jeśli będą mniej udane, niż byś sobie życzyła), to na sklepowe będziesz się krzywić. Różnica jest kolosalna. Poza tym w kolejnym sezonie można postawić na jakieś nowości, jedne warzywka się sprawdzą, inne nie, a eksperymentowanie to jest ogromna frajda. Nie pożałujesz decyzji o warzywniku.